Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ziemia od początku do końca.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 10:06, 21 Sty 2008    Temat postu:

5. Kenozoik
Ostatnia era.
Była ona podzielona początkowo na trzeciorzęd i czwartorzęd z początkowego okresu powstawania genealogi Ziemi.
Pierwszy podział miał też pierwszorzęd i drugorzęd, które rozmyły się w poprzednich erach.

Więc kenozoik, w którym dziś jesteśmy i zaczał się 65 mln lat temu (w skali rocznej istnienia Ziemi - 26.XII godz. 20:40) jest obecnie podzielony bardzije równo na epoki z końcówką - gen.
I tak

paleo-gen, który trwał do 25-go mln lat p.n.e.( w skali roku do 30.XII godz. 2:20) jest podzielony na podepoki (końcówki -cen)
- paleocen - od 65 do 55 mln lat (w sk. r. - 26.XII. 20:40 - 27.XII. 15:15)
- eocen......- od 55 do 34 mln lat (w sk. r. - 27.XII. 15:15 - 29.XII. 7:15)
- oligocen ..- od 34 do 24 mln lat (w sk. r. - 29.XII. 7:15 - 30.XII. 2:20)

a neogen - ostatnie 24 mln lat, na
- miocen ...- od 24 do 5,3 mln lat (w sk. r. - 30.XII. 2:20 - 31.XII. 13:55)
- pliocen....- od 5,3 do 1,8 mln lat (w sk. r. - 31.XII od 13:55 do 20:40)
- plejstocen- od 1,8 do dziś (w skali roku tylko 3 godz. i 20 minut).
Plejstocen jest też czasem uważany za kolejną erę, a w istocie jest to wspomniany czwartorzęd.

Czyli dziś żyjemy w erze kenozoicznej, epoce neogenskiej i podepoce (lub też epoce) plejstoceńskiej.

Co dziął się tekotnicznie w tej erze? Prawie nic! Jedynie jakieś zdarzenia lokalne. A więc

1. Ameryka Pólnocna oparła się o... Azję i sasiadowała z Azją Beringią. Prawie przez całą erę było przejście lądowe pomiędzy Azją i Ameryką Północną pozwalając przejść nawet gatunkowi homo sapiens na te odludne tereny. Berignia zapadła się dopiero w ... plejstocenie.
Z drugiej strony Ameryka Południowa dopłynęła do imienniczki i przez całą erę było też przejście pomiędzy mimi.

2. Grendlandia oderwała się od Europy wraz z Wyspami Brytyjskimi, jednak sama "popłynęła" na Zachód. Zrobił to Ryft Srodkowoatlantycki.

3. Na chwilę znikło Morze Śródziemne, ale po oderwaniu się północy Afryki, które przypłynęło do Europy(vide Alpy i Karpaty), ponownie zaistniało. Hiszpania, która w czasie odrywania się Ameryki Pólnocnej od Euroazji porwała ten kawałek lądu na wysepki - połączyły się i dobiły do Europy tworząc Pireneje.

4, Znikła Tetyda, czyli stary ocean Indyjski połączony nad Afryką z oceanem Atlantyckim. Główną winę ponosi Półwysep Arabski, który zamknął jego wody w morzu Czarnym i Kaspijskim. Powstało także morze Aralskie dziś już nieistniejące z wiadomych przyczyn.

5. Australia z Antarktydą, a także z półwyspem Idyjskim (Dekanem) odłączyły się od Afryki już w końcu mezozoiku. W kenozoiku rozdzieliły się i każde powędrowało w swim kierunku.
Tu już zaznaczę, że geologicznie południowa część wschodniego wybrzeża Ameryki Południowej, odwierty i odkrywki lądowe na Antarktydzie, flora i fauna na Półwyspie Indyjskim i w Australii potwierdzają ich wspólne pochodzenie.
Chociażby to, że mezozoiczne stekowce zachowały się do dziś w Ameryce Południowej i Australii. Torbacze w Australii. Także odnalezienie wspólnego przodka gadów dających początek ssakom we wszystkich tych 4-ch miejscach!
A kiedyś czytając o araukariach (żywych choinkach) wiem, że są na świecie ich 4 gatunki: jeden australijski, jeden afrykański i 2 płd-amerykańskie. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 10:16, 22 Sty 2008    Temat postu:

To co przeżyło okres kredowy mezozoiku, to mamy też dzisiaj. Oczywiście nie w takiej postaci, w jakiej przeszła przyroda do paleogenu (pierwszej częsci kenozoiku), bo ewoluowało, zmieniało się dalej.

Keonozoik zaczął się od dużego ocieplenia. Na terenie nie tylko Polski, ale w Szkocji i na Alasce były lasy tropikalne. Mimo tego, że zaczął się okres sezonowości, znaczy zaczęly powstawać pory roku, temperatura w tych rejonach nawet w zimie nie spadała poniżej 15 st., a głębie oceaniczne osiągały nawet 18 st. C. Mimo tego na równiku nie było za ciepło, nie następowało pustynnienie. Znaczy przyroda była tam na tyle silna (parowanie i deszcze monsunowe), że swym oddziaływaniem zaczynała sterować pogodą.
Po tym okresie przełomowym paleocenu z eocenem, w oligocenie na biegunach pojawiły się szybko czapy lodowcowe. Pod koniec paleogenu nastąpiło raptowne oziębienie się klimatu.

W morzachw tym okresie odrodził się nanoplankton, koralowce (rudysty), kraby, ślimaki, małże i wiele innych zwierząt tworzących rafy koralowe , które dały w kredzie pokaźne ilości tworów wapiennych, w tym kredy (stąd nazwa). Rozwinęły się ryby kościste. Z dużych zwierząt rozwinęły się walenie powstałe w eocenie( środek paleogenu) z... drapieżnych ssaków lądowych. I pozostałyby z tych zwierząt rekiny, które istniały aż od paleozoiku, a tu powstały ich nowe linie rozwojowe.

Do nowych mieszkańców mórz tego okresu zalicza sięczyć też oligoceńskie pingwiny jako pierwsze nieloty, a także płetwonogie morsy, lwy morskie i foki, chociaż śladów ich obecności w tym okresie nie ma, a są dopiero z neogenu.

O lądach w następnym poście.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Czw 10:02, 24 Sty 2008    Temat postu:

34 mln lat temu występowała już połowa żyjących współcześnie rodzajów roślin kwiatowych. Znaczy to, że w poleogenie już była znaczna ilośc owadów, dla których powstały kwiaty. Rośliny poszły musiały póść i dalej. Ponieważ były zjadane część z nich zredukowała kwiaty, nawet spowrotem przeszła na wiatropylność, ale też zredukowała liście do szybko ciągle odrastających. Tak powstały trawy (zboża i turzyce). Jednak ta roślinność nie rosła ani na łąkach czy stepach, nadal schowana była w lasach i na bagnach. Lasy prawie współczesne zajmowały prawie całość lądów i sięgały daleko na północ i południe globu.

SSaki, które odziedziczyły świat po dinozaurach zaczynając od końca poprzedniej ery przeszły szybką radiację adaptatywną, wykorzystując po ndinozaurach nisze ekologiczne. Powstały prawie wszystkie ich rodziny, jednak wielkością nie były większe od dzisiejszych psów. Większość gatunków reprezentowały formy oportunistyczne pod względem odżywiania, jak i poruszania. Poruszały się nie odrywając wszystkich nóg od ziemi.
Z kredy przetrwały stekowce, torbacze i wieloguzkowce.
W paleocenie pojawiły się koniowate (nieparzystokopytne), ale później dały się wyprzedzić parzytokopytnym (wół, antylopy, owce, świnie, bizony, wielbłądy i inne pokrewne). Nawet na pewnych obszarach, np Syberia, przesłay wogóle występować, a ich liczebność już poźniej i do dzisiaj już nie wzrosła.
W eocenie - pojawili się pierwsi przedstawiciele słoni.

Wśród drapieżców dominowały pierwsze psowate i ogromne nielotne ptaki, które też dość szybko wyginęły.

W końcu pierwszej połowy kenozoiku, oligocenie rozwinęła się forma małpopodobnych naczelnych. Wcześniej zaliczany lub niezaliczanym do naczelnych istniał ssak, o lisiej (lemurowatej) mordce, ale chwytnych palczastych wszystkich kończynach, wspinający się po drzewach. Zwierzak o łacińskiej nazwie Cantius.

Ps. Zapomniałem o gryzoniach. Więc dopisuję. Gryzonie współczesne pojawiły się w końcu paleogenu. Okres jak wyżej. Ich rozkwit odbył się głównie kosztem archaicznych wieloguzkowców.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Czw 10:11, 24 Sty 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 9:25, 25 Sty 2008    Temat postu:

Powoli zbliżamy się do końca.
Pozostała więc epoka neogen- ostatnie 24 mln lat - podzielony na miocen, pliocen (od 5,3 to 1,8 mln lat) i plejstocen (czwartorzęd). Luźno od ostatniego zlodowacenia , ostatnie 15 tysięcy lat nazywa się holocenem.

Neogen a głównie od połowy plioceny i w plejstocenie charakteryzował się duża ilością glacjałów (zlodowaceń) i one wpłynęły na zmiany flory i fauny na Ziemi. Jeszcze w paleogenie pojawiły się czapy lodowe na biegunach.
Czyli lasy musiały ustępować przed lodem, a z nimi wszystkie zamieszkałe go rośliny i zwierzęta. Lasy również zaczęły ustępować przed stepami, obszarami trawiastymi. Pojawiły się też pustynie, w tym ta największa Sahara. ogólnie klimat stawał się coraz suchszy.

W neogenie następował dalszy rozwój i różnicowanie się roślin kwiatowych. W związku ze stepowieniem i pojawianiu się obszarów trawiastych, pojawiły się zioła, czyli rośliny, które po wydaniu nasion, umierają, czyli rośliny jednoroczne i dwuletnie. Także na łąki z lasów wyszły trawy. Ich ilość gatunkowa ciągle się zwiększała.
Pojawiła się rodzina roślin rodzaju złożonych (duża ilośćdrobnych kwiatów upakowana w coś, co ogólnie nazywamy jednym kwiatem. Do złożonych należą rośliny od mniszków przez stokrotki, astry, sałaty po słoneczniki.

W zwierzętach neogen można nazwać wiekiem żab, wiekiem szczurów i myszy, a za tym także wiekiem węży. Te mniejsze formy zwierzęce przeżywały rozwkit, gdyż dobrze przystosowywały się do życia na nowych terenach.
Nowe tereny sawanniane, rozległe łąki, przyczyniły się do rozwoju ptaków. Pojawiły się ptaki śpiewające. Zwrócę też uwagę, że zaczęły się w związku z porami roku przeloty ptaków w kierunkach północ, południe, i obecny tryb życia ptaków przelotnych.

Z dużych zwierząt spadła liczebność nieparzystokopytnych (koniowatych), i nosorożców, a także słoniowatych (dziś mamy 2 gatunki (słoń afrykański i indyjski). Zwiększonoą radiację adaptatywną przeszły natomiast parzystokopytne. Głównie jeleni i krętorogie (bydło, antylopy, owce, kozły). Pojawiły się żyrafy i świniowate w ilości większej niż współcześnie, ale ich ilość i ilość gatunków systematycznie spadała.

Jeżeli były dyże zwierzęta roślinożerne, to również rozwijały się też zwierzęta odpowiedniej wielkości mięsożerne. Tą luką zawładnęły psy i koty.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 10:03, 25 Sty 2008    Temat postu:

Specjalnie pominąłem naczelne.

6-7 milionów lat temu, z końcem miocenu, ssaki zostały dotknięte większym wymieraniem. Dotknęło to szczególnie gatunki o nie mające szczególniee długich zębów trzonowych. A było to prawdopodobnie tak.
Obumierający materiał roślinny uwalnia węgiel do gleby. Skład izotopowy tego węgla jest odbiciem składu izotopowego w roślinie, z której pochodzi. W taki sam sposób stosunki izotopów węgla (12C i 13C) w organizmach roślinożerców (np. mamutów zamrożonych w zmarzlinie syberyskiej i zawartości ich żołądków) odpowiadają stosunkom panującym w roślinach przez nie zjadanych. Analiza gleb stepów ujawniła wyraźne przesunięcie się się izotopu węgla w kierunku izotopu cięższego. W związku z tym nastąpiła zmiana rodzajów traw, z traw tzw C3 na trawy C4, gdziie udział węgla 13C jest większy. Co znaczy też, że udział krzemionki w nowych trawach był większy, a trawy stały się twardsze!
(wtrętem dodam, że być może i trawy mają swoją strategię obronną i tym zaczęły się z dobrym skutkiem bronić przed zjadaniem) To powodowało szybsze ścieranie się zębów roślinożerców. Jest niemal pewne, że ekspansja traw C4 z końcem miocenu spowodowała wymarcie (właściwie: wyginięcie) roślinożerców o nieprzystosowanych do traw trzonowych zębów ścinających).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 21:31, 25 Sty 2008    Temat postu:

Na początku pliocenu, około 5 milionów lat temu, poziom morza był wyższy od dzisiejszego ponad 50 m. Świadczą o tym morskie osady pliceńskie w głebiach lądów. Ich analiza mówi, że jeszcze w pliocenie w Europie i na Wyspach Brytyjskich był klimat podzwrotnikowy. Ten okres kończy się nagle, szczególnie na półkuli północnej wraz z narastaniem współczesnej epoki lodowcowej..

Nie było to jedno duże zlodowacenie, ale było ich kilkadziesiąt, Ich czasy trwania i zasięgi były różne. Glacjały (zlodowacenia) występowały naprzemiennie z okresami kurczenia się lodowców - interglacjałami. Obecnie znajdujemy się w interglacjale, czyli pomiędzy kolejnymi zlodowaceniami. Dziś też!

Dokładnie nie można określić ilości glacjałów, ale nawet dzisiaj widoczne są skutki naziemne i osadowe ogólnego ich zasięgu, a ostatniego - bardzo dokładnie.
Widać to po głazach narzutowych transportowanych przez spływające jęzory lodowcowe i przesuwanie się całych lądolodów z obu biegunów. Na biegunie podczas glacjałów, jak na Antarktydzie, lodowce osiągaly grubości kilku kilometrów. Na to potrzebne są duże ilości wody, która znikała natenczas z mórz i poziom wody morskiej opadał dość często do 100 i więcej metrów.

Przesuwający się lód lądolód czy jęzor lodowca eroduje podłoże, tworzy rynny, wygładza i spłaszca góry, a te które wystają z lodowca, bardziej zerodowane i zniszczone są w niższcy partiach niż górnych.

Przetransportowana mieszanina głazów, żwirów i piasków i utworzone z nich moreny są rozróżnialne od ziem rodzimych. Ponadto cofający się lodowiec topnieje i woda z niego przenosi materiał ziemny, pozostawiając go jako moreny denne i czołowe. I widać to na Mazurach. Jeziora rynnowe wyżłobione w gruncie ułożone są w kierunku północ-południe. A Śniardwy powstały na morenie czołowej.

Lodowiec (lądolód) jest na tyle ciężki, że ląd pod nim ustępuje zapadając się wraz z nim w płaszczu Ziemi (większa masa na jednoskę powierzchni). I tak na przykład fiordy norweskie, które są wąwozami wyżłobionymi przez lód transportując lód do ... obniżonego poziomu Morza Północnego, współczesnie nadal ich dno pozostaje pod wodą. Poziom mórz dziś jest conajmniej o tyle wyższy od den fiordów, którymi lodowiec spływał w dół, bo do góry chyba nie! Skandynawia ... jeszcze się podnosi z nacisku lodowca! Też Szkocja z płaszcza ziemskiego wynurza się o jeden milimetr rocznie szybciej niż południowa Anglia. Czyli lodowiec był większy na Szkocji niż Angli, więcej ją wcisnął. Stąd wniosek, że Wyspy brytyjskie są krzywe (przechylone) w stosunku do powierzchni Ziemi.

Lodowiec również powoduje migrację na południe nie tylko zwierząt, ale też roślin! A gdy się cofa, odwrotną ich wędrówkę. Z tego powodu w szczątkach wykopalisk znajdowanie tych samych roślin czy zwierząt pewnych środowisk w różnych i to dość odległych od siebie miejscach, w dodatku ich datowanie, pozwala dokładniej widzieć zasięg poszczególnych zlodowaceń.

Obecnie mamy resztki dwu lodowców: na Antarktydzie i Grenlandii.

Lodowce powodują też osuszenie klimatu. Niższa temperatura powoduje mniejsze parowanie z mniejszych obszarów wodnych. Dlatego nie jest dziwne, że lodowce obarcza się odpowiedzialnością za powstawanie pustyń i coraz większe pustynnienie Ziemi.
W czasie epoki lodowcowej zmniejsza się automatycznie też strefa tropikalna i jej lasy. Wiadomym jest, że doszło przynajmniej raz takiego zlodowacenia, że ledwie uchowały się lasy równikowe. W Afryce w czasie tego zlodowacenia puszcza zachowała się jedynie na wzgórzach Kilimandżaro i w delcie rzeki Kongo. I dlatego leśne, nieopuszczające lasów zwierzęta - goryle zostały rozbite na dwie grupy, które... już się nie połączyły, mimo że las równikowy odtworzył się i połączył. Takie to są te goryle!

I jeszcze jedna ciekawostka. Lodowce są odpowiedzialne za gigantyczne i katastrofalne powodzie. Odbywa się to tak. Lód zajmuje pewną niszę. Na przykład w swojej wędrówce opiera się o góry. Gdy lodowiec zaczyna się cofać, jego wody nie mają odpływu. Wody może się zebrać ... niedużo - pewna część Bałtyku, nawet pół jego, ale też, jak na terenach Ameryki i napływu lodowca z Kanady pod samiutki Kordyliery, nawet kilka Bałtyków. Gdzieś jednak powstanie przerwanie zapory lub przelanie. I wtedy rusza prawie cała woda naraz.
Chociaż najczęsciej podmyty materiał lodowo-skalny jest znoszony niżej, a wody spływają jednym korytem, to nie można wykluczyć też, że zdarzały się wielkie katastrofalne powodzie, gdzie woda raptownie w godziny czy kilka dni całkowicie spływała niszcząc połacie ziemi, znosząc ziemię kilka czy kilkaset kilometrów dalej. Pozostawijąc jedynie granitowe występy jakie oglądamy np. na westernach. Pozostają wydarte doliny na
set metrów głębokie, a na ich powierzchni - ślady spływu wody podobne do tych jakie woda rzeżbi w dnach strumyków, tylko że dużo dużo większymi.

Jednak to, co oglądamy na westernach, powstało wskutek wietrzenia. Przecież tam jest prawie piasek.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Pią 21:42, 25 Sty 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 10:11, 28 Sty 2008    Temat postu:

Napisać o człowieku... i nie skłamać, jeżeli literatura, jeżeli doniesienia i interpretacje, stara wiedza i najnowsze odkrycia się gmatwają, nic nie jest dokładnie ustalone i jednoznacznie powiedziane. Jeżeli okres kilku milionów lat, zwłaszcza kilkuset tysięcy daje się już datować za pomocą węgla. A znalezisk jest wiele i wielce niedokładnych! Może jeszcze nie dziś, może poźniej.

Więc kilka ciekawostek.

W mezozoiku Ameryki odjechały od Pangei oddzielając się od reszty świata Oceanem Atlantyckim, przez którego środek ciągnie się Grzbiet Śródatlantycki. Ponieważ jeszcze dziś Ameryki oddalają się od Eurpy i Afryki, na grzbiecie przybywa brakujące dno oceanu.
Należy zaznaczyć, że Ameryki jako ląd są bryłami lżejszymi bryłami zanurzonymi w płynnym i plastycznym i rozgrzanym płaszczu Ziemi, w którym występują prądy i to one przemieszczają lądy. Tam gdzie nie ma lądu, płaszcz ziemski zastyga zasadowo, a ponieważ składa się z magmy płaszcza, zastyga na jego powierzchni. Więc lądy jako ciała pływające są zanurzone w płaszczy (skorupie) Ziemi głebiej niż dna oceanów, a jednoznacznie wystają wyżej dna morskiego. Dlatego lądy są pchane, a skorupa ziemska den oceanów jest albo niszczona, albo jak na Grzbiecie Śródatlantyckim - odtwarzana!

Obie Ameryki odpadly od Pangei oddzielnie. Grzbiet Śródatlantycki odtwarzał się za ciągnącym się dnem za Amerykami o połowę przesuwając się też na zachód. Jednak była przerwa na wysokości Morza Karaibskiego, bo tam ląd nie ciągnął dna oceanicznego. W tym miejscu płyta Oceanu Spokojnego tamowała ruch płyty atlantyckiej. Ale Grzbiet Śródatlantycki pchał też dno atlantyckie i na tej wysokości. Płyty den oby oceanów nacierały więc na siebie. W końcu jedna (atlantycka) podeszła pod drugą (pacyficzną) i ją podniosła. A co gorsza, dlaszy ciąg Kordylierów, czyli Kuba, Haiti i różnej wielkości Antyle zanurzyły się w wodach Atlantyku.

Ameryki pchały też płytę oceaniczną Pacyfiku. Stąd też są jej popękania
przy obu Amerykach, w tym w Kaliforni, i przy Azji (np. Japonia). A że płyta oceaniczna Pacyfiku też wędruje, niech świadczą o tym Hawaje (z archipelagiem Midway).
[link widoczny dla zalogowanych]
Wyspy obu achipelagów rozciągają się od pólnocnego-zachodu ku południowego-wschodowi. Tak wędrowała płyta. A wyspy są pochodzenia wylkanicznego. Gdy założymy, że było to jedno stałe miejsce ("komin") wydobywania się lawy z płaszcza ziemi, to wyspy archipelagu są zrywanymi co pewien czas, wypływami lawy wulkanicznej. Na tej podstawie można oszacować prędkości przesuwania się Ameryki Północnej na zachód. I wyraźnie widać, że ta prędkość spada, bo wyspy hawajskie ku wschodowi są coraz masywniejsze.

Niby to Ameryka Północna oparła się o Azję Alaską! Powstało w tym miejscu przejście pozwalające przechodzić roślinom, zwierzętom, a także ludziom (gat. Homo sapiens) do Nowego Swiata. Tak też wszędzie się mówi. Ale też nie musiało to być przejście lądowe. Były przecież zlodowacenia i mogło być jedynie przejście po lodzie dla zwierząt i ludzi. A roślinom mógł pomagać przecież wiatr. Ale nie jest to jedyna możliwa droga przedostania się homo sapiens. Na przykład wikingowie udowodnili, że można było przepłynąć Atlantyk! A nie jest powiedziane, że prądy morskie uniemożliwiały przepłynięcie, jeżeli wiąże się, że zmiany pogody (glacjały) zależne były od prądów oceanicznych. Mowi się między innymi, że prądy morskie w północnym Atlantyku, ich kierunki i nasilenia zależały od jego wielkości i czasu działania (transportu ciepła do Oceany Arktycznego).
Jest jeszcze inna droga. Z Azji przez Pacyfik. Na przykład prąd Kuro Siwo. Obecnie pływa sobie z prędkością 2-6 km na godzinę.

No bo jak dostały się małpy z... Afryki do Ameryki Południowej, to dopiero jest zagadka! Wiadomym jest, że bardzo się różnią od małp Starego Świata. Przede wszystkim, są bardziej krzykliwe, żyją wyłącznie na drzewach i mają OGONY chwytne w dodatku. Bardzo prawdopodobne jest, że WYEWOLUOWAŁY całkiem oddzielnie od jakiegoś współnego ssaka, który się zabrał w czasie odrywania się Ameryki Południowej od Godwany. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 7:16, 01 Lut 2008    Temat postu:

Jeżeli chodzi jeszcze o Morze Karaibskie, może dojaśnię jego powstanie.
Ameryka Północna do końca była bydowana przez zlewisko rzek Missisippi i Missouri. Ponadto dno tego morza jest lądowe. Znaczy, jest to zalany ląd. Podsunięcię się oceanicznej płyty Atlantyku pod płytę Pacyfiku pociągnęło południowe Kordyliery w głąb i wyspy Morza Karaibskiego są ich wierzchołkami.
Natomiast wynurzony ląd, który połączył obie Ameryki, na płycie Pacyficznej jest z osadów i... nasunięć się ziemi z Ameryki Północnej. Świadczy o tym uskok kalifornijski. Uskok, który napiera na APn., który trze o stały ląd, który osuwa się na południe. Także w części Ameryka Południowa wskutek nałożenia się płyt oceanicznych w tej częsci została ... podniesiona. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 9:18, 01 Lut 2008    Temat postu:

Jak powstał człowiek, a właściwie, jaka jest jego linia ewolucyjna, wskutek jeszcze niewyjaśnionej sytuacji, wskutek wielu koncepcji i wskutek wielu brakujących ogniw - nie napiszę! Zaznaczę jedynie, co o tej okoliczności myślę, co uważam za słuszne, chociaż nie musi to być prawdziwe.
Nie ma głównej lini genealogicznej homo i jej być nie powinno. Dzisiejsze spory, jak ich systematyka w coraz większej mierze oparta na .. badaniach genetycznych wyewoluowała w coraz to innej klasyfikacji. Na przykład w wikipedii [link widoczny dla zalogowanych] podane są dwie, w dodatku... obowiązujące.

Podle mnie, a zaczynając od
Panesz Wysłany: Czw 9:02, 24 Sty 2008 napisał:
W końcu pierwszej połowy kenozoiku, oligocenie rozwinęła się forma małpopodobnych naczelnych. Wcześniej zaliczany lub niezaliczanym do naczelnych istniał ssak, o lisiej (lemurowatej) mordce, ale chwytnych palczastych wszystkich kończynach, wspinający się po drzewach. Zwierzak o łacińskiej nazwie Cantius.

... naczelne nie opuszczały środowiska leśnego. Po drodze powstały nadrzewne małpiatki, później małpy, które w Starym Świecie zaczęły schodzić w związku z sawannieniem Ziemi z drzew ( w Nowym Świecie (Ameryka Pd. - nie zrobiły tego!) które ewentualnie już nie dadzą nowych generacji doprowadzających do zwierząt do nas podobnych i tak wszechstronnie rozwiniętych. Jednak form przejściowych nie ma. Nie ma w tym sensie, że trudno jest zaklasyfikować odkrywane szczątki, które dały dalszą linię ewolucyjną do homo sapiens.

Już Darwin zauważył, że formy prymitywniejsze wolniej ewoluują, za to mają większą możliwość adaptatywną, niż organizmy skomplikowane.
I tak jest. Prędzej kolejne gatunki, w tym odnalezione i klasyfikowane, ginęły, niż mogły się zmieniać. Człowiek i jego formy historyczne zmieniały się pod wpływem środowiska, przystosowywały się do swego środowiska, a jeżeli środowisko się zmieniało, owe formy ginęły lub... były niszczone przez inne, które miały możliwośćczy musiały dla ... swego istnienia tamtych wyizolować! Taką cechę mamy genetycznie zaprogramowaną! A świadczą o tym wszelkiego rodzaju współczesne rozboje, jak i ostatnie parotysięcznoletnie nasze dzieje. Jest to cecha genetyczna i nie tylko nasza, bo daleko zwierzęca!

Więc sawannienie i pustynnienie Ziemi, epoki lodowcowe spowodowały, że homo musiał szukając pożywienia, zmieniając wyjedzone środowisko, zejść na ziemię! Sprzyjała mu też do obserwacji postawa coraz bardziej wyprostowana. Dziś już nikt z ludzi (dorosłych) nie chodzi na czworaka. Również nie jest znamienitym i jedynie ludzkim odruchem, że zaczął posługiwać się kijem, czy kamieniami! Wpadł na taką możliwość. Ale małpoludami można nazwać tych praprzodków, którzy zaczęli wytwarzać narzędzia, czyli tych, którzy zaczęli robić dzidy czy używać wszechstronnie kamieni, a tym bardziej tych, którzy zaczęli się ubierać w skóry zwierzęce.

Druga, ostatnia epoka ery kenozoicznej, neogen, zaczynający się
miocenem 24 mln lat temu, to epoka nadrodziny Hominoidea, do której należą też szympansy bonobo goryle, orangutany (na Borneo zwani "leśnymi ludźmi") i gibony. Są to małpy, które, rozprzestrzeniły się nie tylko po Afryce, a także już wędrujące, bo zawędrowały na Daleki Wschód. Śladów wędrówki, ani też form pośrednich nie ma. Wprawdzie odkryto ich nastarsze ich skamieniałości w Afryce z 20 mln lat temu, jednak relacje powiązania ewolucyjne nie zostały poznane. Można na podstawie ogólnych spostrzeżeń, podejrzewać, że poznane skamieniałe szczątki pochodzą z oresu rozkwitu gatunkowego zwierząt tej nadrodziny, która w okresie od 20 do 15 mln lat przeżywała rozkwit.


Pierwsze człowiekowate (hominidy (Hominidae)) są nieformalnie nazywane autralopitekami. Jest to odzielna już linia, nie mająca już nic współnego z małpami! Małpy ewoluowały już osobno. Austalopitekus i zaliczany do niego Paranthropus ( [link widoczny dla zalogowanych] ) prowadzili naziemny tryb życia, jednak nie jest powiedziane, że wykorzystywali ukształtowanie terenu czy jaskinie. Wspinali się jeszcze na drzewa i prawdopodobnie tam nocowali.

Rodzaj Homo istniał 2,4 mln lat temu. Charakteryzował się już dużą pojemnością czaszki. rzędu 800 cm3, gdy austalopitek posiadał 450 cm3.
(homo erectus - 1000, a sapiens 1500 cm3). Różnił się też większą (szerszą miednicą, która pozwalała mu bardziej utrzymywać postawę wyprostowaną. Było to też na tyle ewolucyjne, że samice mogły rodzić dzieci właśnie z tą większą głową. Posiadał też dietę już mięsno-wegetariańską.

Porblemowym jest mówienie o Gigantopithecusie ( [link widoczny dla zalogowanych] ) .
Ponieważ był za duży. Podle mnie wykorzystał on niszę ewolucyjną i urósł do za dużych rozmiarów i podobnie jak dinozaury, które musiały z tego i nie tylko tego powodu wyginąć, słonie, których gatunków jest już tylko 2, goryle czy wieloryby współcześnie mające problemy istnienia, musiał dokonać cudów, aby by naszym praprzodkiem. Niemniej jego cechy i duże podobieństwo mówi, że pochodzi prawie bezpośrednio z głównej lini ewolucyjnej ludzi. Za nim przemawia też , że zawojował cały możliwy mu zawojowania świat!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 9:58, 02 Lut 2008    Temat postu:

Pierwszym gatunkiem człowieka, który rozprzestrzenił się na cały dostępny mu świat, był homo erectus. (pitenkantropus).
Żył na naszej planecie od 1,6 mln lat temu do ?...?.
I jest tu trudność. No bo co zrobić z jego przestawicielem na wyspie indonezyjskiej Flores? ( http://www.2o.fora.pl/twoje-miejsce-na-ziemi-i-we-wszechswiecie,27/dalszy-ciag-gwiazdki-ewolucja-genalna,1247-25.html Wysłany: Sob 10:51, 24 Lut 2007)

Mniejsza z tym. "Urodził" się w Tanzani. Jego szczątki znajdowane są od Giblartaru po Chiny czy Jawę. Dlatego jeżeli się słyszy o człowieku chińskim, jawajskim czy gibraltarskim, chodzi o tego lub prawie tego człowieka wyprostowanego (dlatego: erectus). Ewentualnie są to rasy czy pewne odmiany, ale chyba nie aż takie, aby nie mogło dochodzić do mieszania się ich. Reszta już zależałaby od ich obyczajów i możliwości terenowych. Jednak towarzyszyła mu najprawdopodobniej kultura monogamiczna! A jeżeli uprawiał kanibalizm?

O kanibaliźmie mogłyby świadczyć porysowane i pomieszane ze zwierzęcymi kości ludzkie. Jest takie podejrzenie, ale ja skłaniam się, że być może bywały takie grupy czy szczepy jak to do niedawna w gatunku homo sapiens takie coś udowadniano!
Pitenkantropus (homo erectus) umiał już posługiwać się ogniem. Już organizował sobie obozowiska i miejsca pobytu. Potrafił planować, czyli magazynował nadmiary pożywienia, może też przygotowywał się i planował większe wyprawy.

Ciekawym człowiekiem był neandertalczyk (homo neandertalensis) odkrytym pierwszy raz w niemieckim Neandertalu w roku 1856. Zył od 400 000 lat temu do 27 000.
Jego ślady znaleziono w całej Europie od Hiszpani po Ural, Ałtaj i Izrael.
Był przystosowany do gorszych warunków klimatycznych, jak też do życia w górach (dzisiejszy yeti?) ponieważ przy wzroście do 1,6 m. był owłosiony, krępy, o wiele cięższy od sapiens, nawet miał większy od człowieka współczesnego mózg. Jednak w stosunku do wagi ciała - mniejszy!
Neandertalczyk stosował pochówek (czyżby już wierzył w zaświaty?).
Genetycznie prawie wcale nie rózni się od homo sapiens. Nawet są większe róznice genetyczne pomiędzy samymi homo sapiens czy samymi neandertalczykami. Właściwie znaczącą lub istotną róznicą jest, że neandertalczyk posiada przekazywane wyłącznie w lini żeńskiej sekwencji mtDNA, której współczesny człowiek nie ma.
Nie ma też pewności, że nie mógł się krzyżować z człowiekiem współczenym, że nie porywał kobiet człowieka rozumnego i że nie to zmusiło do wyniszczenia neandertalczyków, i że w naszej populacji nie ma śladów genetycznych (tych wskazanych czy odwrotnie) w naszej populacji.

O homo sapiens (człowieku rozumnym) że nie napiszę...
Napisałem już coś w "Ewolucji genalnej" ( http://www.2o.fora.pl/twoje-miejsce-na-ziemi-i-we-wszechswiecie,27/dalszy-ciag-gwiazdki-ewolucja-genalna,1247.html Wysłany: Czw 22:34, 22 Lut 2007) i niech to wystarczy!

W każdym bądź razie udowodniłem, że człowiek współczesny nie pochodzi od małpy i to mi wystarczy, bo nie chcę dostać batem po plecach od niesłychanie spokojnego furmana, jak to na pewnym filmie widziałem! Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 11:04, 03 Lut 2008    Temat postu:

Holocen.

Jest to okres... około 22 007 lat do dnia dzisiejszego, z czego powiedzmy 2007 lat przypada już na naszą erę. Epokowo jest to era kenozoiczna, epoką jest podle nowego oznaczniea plejstocen odpowiadający dokładnie poprzedniemu czwartorzędowi. Holocenem nazywa się okres od ostatniego zlodowaceniana pókuli północnej.

Okres jest dobrze datowany węglem. Ponadto po zachowanych do dzisiaj śladach roślinności, zwierząt i ludzi (homo sapiens), po podobieństwach czy wręcz identyczności z florą i fauną dzisiejszą i dzisiejszymi ich uwarunkowaniami, dochodzi się do wręcz niebywałej dokładności oznaczeń z danego okresu. Ale też to samo daje też wiele tajemniczości lub stwierdzane są fakty, których wyjaśnić jak na razie nie udaje się.

Lodowce na początku holocenu, w okresie 20000-15000 lat temu topniały powoli. Bywały też nawroty lodowcowe. Tak też w Polce mówi się o dwu takich epokach lodowcowych. Pierwsza, gdzie lądológ przykrywał całą Polskę, i drugiej o lądolodzie, który doszedł do lini Bugu i Noteci i w tym czasie wyrzeźbił Mazury i Pomorze, a w Ameryce Pn. pozostawił po sobie Wielkie Jeziora.
Sądząc z rozmieszczenia moren, 20000 lat temu topnienie lodowca było niewielkie. Znacznemu przyśpieszeniu topnienie nastąpiło po kolejnych 5000 lat (15 000 lat temu). Dotyczy to głownie lodowca syberyjskiego i amerykańskiego Inaczej zachowywał się lodowiec na Grenlandii. Gdy następowało ocieplanie się klimatu i większe parowanie wód oceanicznych, na Grenlandii były większe opady śniegu i lodowiec powiększał się. Z tych powodów i małych róznic temperatur lodowiec grenlandzki zachował się do naszych czasów. Dopiero znaczniejsze zwiększenie się temperatury spowodowało jego zmniejszanie się. Na Grenlandii był już tak ciepło, że w roku 985-tym n.e. wikingowie założyli na niej bazę wypadową hodując tam bydłoi owce! Jednak ochłodzenie się klimatu w XIV wieku n.e. nordycka kolonia musiała zniknąć. Również można powiedzieć, że z powodu małej epoki lodowcowej kończącej się ok. 1850 rolku Napoleon przegrał odwrót spod Moskwy. Odwrotnie rok 1846-sty był rokiem zarazy ziemniaczanej w Irlandii spowodowanej nagłym ociepleniem.

Oziębianie się klimatu, czyli pewne nawroty nie tyle lodowców, co ostrych zim. następują też i dzisiaj. Dzisiaj jest styczeń, a zimy jaką winniśmy widzieć - nie ma. Jest już tak (podobnie) od kilku lat. I nie musi to być jeden kierunek, czyli ciągłe ocieplanie się klimatu, chociaż nie powiem, groźba dużego ocieplenia i ... następnego zlodowacenia - jest i to dość duża.
Chłodniejsze okresy w historii Ziemi występowały wcześniej w latach np. od 5800 do 4900 lat p.n.e.. od 3300 do 2400, od 700 r.p.ne. do 900 r.n.e.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 16:39, 03 Lut 2008    Temat postu:

Wraz z przesuwającym się czołem lądolodu przemieszczałą się również obrzeżająca je od południa tundra Za tundrą migrowały ku północy niektóre gatunki drzew będących podstawą lasów borealnych, drzewa iglaste, głównie świerk przy zupełnym braku sosny. W rejonach leżących dalej na południe, ocieplanie się klimatu spowodowało też migrację niektórych gatunków drzew liściastych, jak buk, orzech i klon (kanadyjski i europejski też!), Licznie też występował dąb, wiąz i jesion.

W okresie młodszego dryasu (12-11 tys lat temu) (dryas octopetala - dębik ośmiopłatkowy wyznaczający obszar zlodowacenia z tego okresu) obszar tundry w Azji, Europie i Ameryce Pn. zamieszkiwane były przez wielkie zwierzęta. Na przykład APn. zamieszkiwały trzy gatunki słoni: mamut południowy (b. duży słoń!) , mastodont (rys 1 i mamut włochaty (rys. 2).



Mamut włochaty zamieszkiwał obszary tundry i trawiaste rejony w pobliżu wielkich pokryw lądolodu również w Azj i Europie. Zachowane okazy w zamarzlinie syberyjskiej w wielu przypadkach posiadają treść żołądkową wskazującą na trawy i rośliny, które wtedy tam występowały i którymi się odżywiały. Zwierzęta te osiągały 3,4 m wysokości. W amerykańskim mastodoncie znaleziono oszczep z osadzonym rowkowo grotem będącą bronią pierwszych indian.

Warto też wspomnieć o jeziorze asfaltowym La Brea w Los Angeles, które było pułapką dla ssaków roślinożernych i za nimi udającymi się w... toń drapieżnikami. Jednym z drapieżników tego okresu były koty (tygrysy) szablozębne. Występowały w tym okresie też bobry wielkości niedźwiedzi, woły piżmowe, pancerniki ważace około tony, niedźwiedź krótkogłowywys. 2m, mogący doganiać bizony, także naziemne leniwce do 3-ch ton.
W okresie młodszego dryasu wszystkie te zwierzęta wyginęły.
Interesujące jest, że ze zniknięciem wielkich ssaków, zniknęły również gatunki wielkich ptaków, jak orły sępy i kondory.

Przyczyny tych wyginięć do dzisiaj nie są znane. Są jedynie hipotezy.
Jedną z nich jest hipoteza wielkiego zabijania polegająca na tym, że w tym okresie nastąpiło wielkie zasiedlanie się ludzi na kontynencie amerykańskim (w Eurpie chyba podobnie!) i wielki rozkwit tej populacji. Czyli większe zwierzęta, większa ilość pożywienia, zwierzęta dobrze widoczne względnie łatwe do zabijania,
Drugą hipotezą jest hipoteza klimatyczna, że okres młodszgo dryasu nagle się zaczął i nagle zakończył większymi skokami temaperatur. Stąd niektóre środowiska raptem zniknęły (obszary północne) lub za wysoka lub za niska temperatura na początku i koncu okresu.

Żadna z tych hipotez, zwłaszcza na terenie Ameryki Pn. czy obie razem w Azji i Europie nie są wystarczającym wytłumaczeniem.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Nie 16:42, 03 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Czw 9:00, 07 Lut 2008    Temat postu:

Nie będę pisał o zaludnianiu się świata. O cywilizacjach afrykańskich, azjatyckich i amerykańskich przed naszą i naszej ery. O wędrówkach ludów czy rowoju rolnictwa, wyrębów lasów i tych podobnych rzeczach.

Ale należy się zastanowić co nam zagraża, jak powinno się kształtować cywilizację ludzką lub jaki zagrożenia czekają nas w przyszłości. Dziś główną tezą jest ogólne ocieplanie się klimatu na Ziemi i wpływ na niego człowieka. Panują dwie myśli. Jedna z nich mówi, że nic nie da ograniczanie wyrębów lasów, zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych i tym podobne działania, bo na zmianę klimatu tą drogą nie mamy znaczącego wpływu. Nawet gdy będziemy to robić, to najwyżej na parę lat, może nawet dziesiątki lat, możemy jedynie proces ten spowolnić.
To wynika z ostaniexh kilkadziesiąt milionów lat. Że taki proces następuje i polega na okresowych glacjałach (zlodowaceniach) i interglacjałach. Jak również wynika ze... starości Ziemi.

Porównajmy Ziemię do pobliskich twardych planet. Mars. Mars jest mniejszą planetą od Ziemi i jest dalej od Słońca. Niemniej życia tam nie ma. Nawet jeżeli tam było życie, były jego początki, to ze względu na małą ilość wody, która z dużym prawdopodobieńswem na początku tam była, woda wyparowała. Na Marsie nie było ani dużego upływu czasu i warunków, aby powstało tam życie w rozumieniu ziemskim. Inną planetą jest Wenus. Tam jest wszystko. Jest woda, jest ciepło, jest atmosfera, ale jeżeli istnieje tam życie, to można podejrzewać, że w takiej początkowej fazie, że nadal nie wykryte!

Ziemia znajduje się pomiędzy tymi planetami i można podejrzewać, że przeszła i przechodzi fazę od Wenus do Marsa. I dlatego następuje pustynnienie, dlatego warunki życia na Ziemi się kurczą. Ziemia idzie w kierunku Marsa.

Cdn. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 9:02, 08 Lut 2008    Temat postu:

Jest sprawą dyskusyjną czy zwiększona emisja gazów cieplarnianych do atmosfery spowodowała już podniesienie temperatury w skali światowej, ale nie ulega natomiast wątpliwości, że czeka nas dość znaczące ocieplenie spowodowane utlenianiem węgla i produkcją CO2.

Pomiary lodu grenlandzkiego powstałego od rewolucji przemysłowej XIX-go wieku z połączeniem pomiarów bezpośrednich od 1957-go roku potwierdza prawie wykładniczy wzrost zawartości CO2 w atmosferze.
Do atmosfery dostaje się tylko połówa emitowanego Co2. Jedną czwartą pochłaniają oceany, które w ten sposób się zakwaszają. I dopiero ostatnią wiartkę asmilują rośliny!

Jak wiemy, głównie w karbonie powstawały znaczne pokłady węgla w wyniku... pochłaniania przez roślinność głównie bagienną dwutlenku węgla z atmosfery. Węgiel ten był szybko zakopywany bez dostępu powietrza. Właśnie po tym okresie nastąpił rozkwit dinozaurów. Powstała czystsza atmosfera. Burze atmosferyczne stawały się mniej dotkliwe, mawet tlen zaczął wolno tworzyć sferę ozonową wokół planety.

Dzisiaj proces uwęglania CO2 jest prawie znikomy. Są nawet pory roku. Nie tylko ludzie osuszają tereny podmokłe i bagienne, ale również często występujące w ostatnich milionach lat glacjały (zlodowacenia) świadczą o pustynnieniu Ziemi.

Jest jeszcze sporo bagien i roślinności mogących stanowi torf czy węgiel brunatny. Jest to Syberia i prawie cała Kanada od Labradoru do Alaski.
Jest to głównie zmarzlina po... ostantim lodowcu, którego nawet letnie słońce nie sięga. Teraz, gdy będzie podnosiła się temperatura tych okolic, zamarzlina będzie działała jako potęż fabryka biogazu! Do atmosfery wyprodukuje więc znaczące ilości metanu będącego 7,5-krotnie groźniejszym od CO2 gazem cieplarnianym.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 9:50, 09 Lut 2008    Temat postu:

Woda, woda, woda!

Na lądach globalne ocieplenie spowoduje ogromne problemy z zaopatrzeniem w wodę, zarówno dla środowiska naturalnego (roślinnego i zwierzęcego), jak i człowieka.
1. Na wielu obszarach z opadami pochodzącymi z okolicznych oceanów wilgotność jeszcze wzrośnie, gdyż ciepłe morza (szelfowe) odparowują więcej wodu aniżeli wody chłodne.
2. Ze względu na ocieplenie lądów deszczy monsunowytch będzie więcej i będą intensywniejsze. Przy podniesieniu się też poziomu morza, duże obszary np. Bangladesz nie będą z tego powodu do użytku i zamieszkania.
3. Do wielu obszarów położonych we wnętrzu dużych kontynentów nie będą docierać deszcze, a zwiększone ich parowanie pozbawi całkowicie wody.

Wzrost temperatury z ostatnich 100 lat i wzrost w tym okresie poziomu morza każe przewidywać, że do roku 2100 poziom morza podniesie się o 50 cm.
Byłaby to woda, która spłynęłaby, bo spływa, z lądów i już na nie nie powóci. Znaczącą ilość wodu do oceanów dostarczyłyby zanikające lodowce górskie.

Poziom mórz prawdopodbnie podnosi się też z powodu rozszerzalności cieplnej wody. Jest to dla mnie trochę dziwne, bo i cała skorupa ziemska też się rozszerza! Ale jak tak podają naukowcy, niech tak będzie.

Mniej znaczące ma być na razie topnienie lodowców grenlandzkiego i antarktycznego.
Większe parowanie strefy umiarkowanej Oceanu Atlantyckiego wzrośnie i na Grenlandii będzie więcej opadów. Czyli w pewnym zakresie wyższej temaratury, lodowiec grenlandzki będzie akumulował wodę.
Dopiero jeszcze większa temperatura globalna spowoduje większe topnienie lodowca niż jego przybywanie.
Lód Oceanu Arktycznego, który stopiłby się, dostarczy do oceanów pewne ilości wody. Ilość wody wzrosłaby o 1/10 jego wystawania z wody. Ale ta woda ropłynęłaby się po całej kuli ziemskiej.

Antarktyda, to czapa 90% lodu ze wszystkch lodowców na Ziemi. Czapa, a własciwie dwie czapy o miąższości do 2,5 km naciskające na siebie leżą na conajmniej dwu oddzielnych wzgórzach. Spływ lodu na Antarktydzie jest bardzo powolny. Występują tam tylko miejscami pojedyńcze spływy lodowca Mimo tego oba lodowce na siebie naciskają, a im dalej od obu "wierzchołków" lodowych, tym bardziej pod ostrym kątem, a w dodatku ocierają się o siebie na lodowcu szelfowym powodując jego spękanie. Lodowcem szelfowym jest lodowiec przymarznięty do dna morskiego, do dna poniżej poziomu morza. Gdy lód traci nacisk na dno, woda unosi go i odrywa. Połacie tego lodu mogą być znacznych rozmiarów. W ostatnich 50-ciu latach zncznie ograniczyło swą powierzchnię 5 mniejszych i 2 największe (Rossa i Ronne`a-Filchera) ograniczyły swą powierzchnię. W 1995 roku z lodowca Larsena odpłynęło 4200 km2 powierzchni. Czyli od Antarktydy odpływają znaczące ilości lodu.
Lód szelfowy Antarktydy, jak na Oceanie Arktycznym(Północnym) nieznacżaco wpływa na poziom oceanów. Głownie chodzi o to ile przybywa śniegu na Antarktydzie, a o ile ubywa lądolodu. I tu już zjawisko jest odwrotne niż na Grenlandii. Opadów jest znacząco mniej od ubywającego lądolodu! Czyli Antarktyda w znaczny sposób wpływa na podniesienie się poziomu wód morskich. Mr. Green
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 4 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin