Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nasza aktywność na płaszczyźnie stosunków dobrosąsiedzkich
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Świat
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 22:12, 05 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Reasumując Sziman uważasz naszą politykę względem Rosji za słuszną.
Nurtuje mnie pytanie to dla czego nie odnosimy sukcesów?A same porażki.

Jakoś ominołeś albo ja się nie mogłem doczytać -twoje zdanie o wetowaniu rury która miała ominąć ukrainę ,a która ma teraz być budowana pod Bałtykiem.

Ok prowadźmy dalej polityke w stylu SĄSIAD NASZEGO SĄSIADA JEST NASZYM PRZYJACIELEM.

Rosja nigdy tak naprawdę nie utraciła wpływów za naszą wschodnią granicą inikt poza polską nie dyskutuje że to jej strefa wpływówPokaż mi drugie państwo ?Amerykanie zapłacili za rewolucje ale siedzą cicho).

Sziman w Polsce prasa nie pisze co chce (chyba że o pogodzie) w Polsce prasa pisze to co własciciele jej każą(a włascicle są z róznych stron).

Czy ty naprawdę nie kojarzysz Rura pod bałtykiem nasze weto do ominiecia Ukrainy

Embargo na mięso nasz udział w pomarańczowej rewolucji.

Nie wiem co bedzie po tej cholernej Estnni ,ale napewno na tym nie zarobimy.

Nie wiem skąd wziołeś ten artykuł ,ale ale wiele wspólnego z prawdą on nie ma -pojedź czasami na wieś .
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 7:20, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Amnesty International (AI) zarzuca władzom Estonii dyskryminację rosyjskojęzycznej mniejszości kraju. Przeciw raportowi protestują estońscy pracownicy AI.

Raport Amnesty International (AI) odnosi się do rosyjskojęzycznych mieszkańców Estonii (głównie etnicznych Rosjan oraz Ukraińców), którzy stanowią blisko jedną trzecią ludności kraju, czyli ok. 400 tys. spośród 1,3 mln mieszkańców. Większość estońskich Rosjan to przybysze bądź potomkowie przybyszów z okresu po aneksji Estonii przez stalinowski Związek Radziecki w 1940 r. Po odzyskaniu niepodległości Estonia (podobnie jak Łotwa) nie zamknęła im drogi do obywatelstwa, lecz - w poczuciu zagrożenia rosyjską dominacją demograficzną - uzależniła otrzymania estońskiego paszportu przez Rosjan urodzonych (także w Estonii) przed 1991 r. od znajomości swojego języka.

Wskutek tego pojawiła się kategoria "nieobywateli", którzy nie mają estońskiego obywatelstwa, a nie zwrócili się (lub się do tego nie przyznają) o paszport poradzieckiej Rosji.

"Szanujemy prawo Estonii do zachowania swej kultury i języka, lecz nie może być ono sprzeczne z prawami człowieka. Ponad 100 tysięcy nie-Estończyków, w większości Rosjan, przybyłych do Estonii w ciągu ostatnich 50 lat ma wciąż status bezpaństwowca" - pisze Amnesty International.

AI przyznaje, że większość z 400 tys. estońskich Rosjan (również z obywatelstwem) mówi po estońsku albo słabo, albo wcale. "Nie znają na tyle dobrze języka, aby otrzymać pracę, i nie mogą podnieść kwalifikacji, gdyż nie dość zarabiają" - twierdzi David Diaz-Jogeix, rzecznik prasowy AI. Przytacza statystki, wedle których bezrobocie dotyka tylko 5 proc. etnicznych Estończyków i aż 13 proc. miejscowych Rosjan. Wedle rad AI Estonia powinna przyznać Rosjanom status mniejszości językowej, co np. w Narwie (gdzie Rosjanie stanowią ponad 90 proc. mieszkańców) oznaczałoby wprowadzenie rosyjskiego w urzędach i ułatwiło Rosjanom znajdowanie pracy.

- To dziwny raport oparty na dziwnych liczbach. W Estonii nie ma dyskryminacji - odrzucał wczoraj te pomysły prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves. Także pracownicy estońskiego biura AI, które zgodnie z zasadami nie uczestniczyło w pisaniu raportu o własnym kraju, publicznie protestowali przeciw oskarżeniom ze strony swej centrali.

Władze Estonii przekonują, że stwarzają Rosjanom dobre warunki nauki języka estońskiego i "kto chce się zintegrować ze społeczeństwem, ma ku temu wszelkie możliwości". Pomimo kremlowskich protestów i nacisków świadoma zaszłości historycznych Unia Europejska dość wyrozumiale traktuje problem estońskich i łotewskich "nieobywateli". Tym samym naraża się na ciągłe oskarżenia Moskwy o stosowanie podwójnych standardów.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 10:42, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

To nie jest tak, że ja niedoceniam Rosji, ja jej po prostu nie przeceniam. Staram sie patrzeć i widzieć jaka ona naprawdę jest (w przeciwieństwie do tych, którzy w mózgach na stałe mają wyrzeźbioną Wielką Rosję i odwieczny sojusz...). A fakty są takie:
1. Cały zachodni świat boryka się z problemami demograficznymi ale u nas choć bez wątpienia mamy problem nie mamy do czynienia z katastrofą. Rosja bowiem stoi w obliczu kolapsu demograficznego - co roku ubywa 1mln. Rosjan, w zastraszającym tempie przybywa emerytów, na których nikt nie pracuje, pieniądze ze sprzedarzy surowców zamiast w inwestycje pompowane są różnorakie programy socjalne.
2. Bogactwo Rosji jest złudne, to tak naprawdę ocean nędzy z wyspami dobrobytu. Prowincja to zabita dechami dziura cywilizacyjna, pozstająca w stanie permamentnej katastrofy infrastrukturalnej, z rozłożoną przez lata sowietyzacji tkanką społeczną, z alkoholizmem, który przybrał tak mostrualne rozmiary, że zagraża trwaniu substancji narodowej wogóle (średnia życia mężczyzn w Rosji to 58 lat - a 40-60% przedwczesnych zgonów spowodowana jest nadużywaniem alkoholu albo otruciami zanieczyszczonym alkoholem).
3. Armia choć w liczbach imponująca, stała się bezwładnym kolosem, bez koncepcji rozwoju, doktryny działania, bez sprawnych dowódców, z tragicznym morale. Świadczy o tym choćby wojna w Czeczenii gdzie Ruscy walczą od 15 lat z narodem, którego całość liczebnie nie przekracza "pogłowia" ruskiego woja. Arsenał atomowy choć imponujący staracił na swoim znaczeniu, bo środki przenoszenia są przestarzałe a wprowadzanie nowych (Topoli) wlecze się niemiłosiernie. Poza tym triada atomowa jest tam praktycznie rozłożona - bombowce mają przekroczony resurs, okręty stoja w portach albo toną (jak Kursk), o rakietach mówiłem wcześniej. Do tego dochodzi rozłożony system rozpoznania zarówno radiolokacyjnego jak i kosmicznego. To wszystko powoduje, że sami rosyjscy eksperci przyznają, że gdyby Amerykanom zachciało się zaatakować to Rosja nie zdołałaby wyprowadzić kontruderzenia. Do tego polityczne skarlenie "mocarstwa" doprowadziło do tego, że Rosja nie ma politycznej możliwości użycia armii poza swoimi granicami.
4. Ekonomia Rosyjska oparta jest w zasadzie na bezmyślnej eksploatacji i sprzedaży nieprzetworzonych surowców naturalnych. Środki nie są reinwestowane w inne gałęzie przemysłu, więc gdy surowców za kilkadziesiąt lat zabraknie wbity zostanie ostatni gwóźdź do trumny.
5. Putin co prawda powstrzymał tendencję odśrodkowe w "imperium" ale mi się wydaje, że to proces ciągły - można go tylko przyhamować ale narody zamieszkujące federację na pewno nie powiedziały ostatniego słowa - dzięki lepszemu dostępowi do mediów, co raz lepszemu wykształceniu ich świadomośc będzie rosła, będą się wykształcały nowe elity, które w sposób naturalny dążyć będą do władzy. Za Czeczenią jeśli nie teraz to za kilka kilkanaście lat pójdą inni. Dekompozycja będzie postępować. Do tego nalezy dodać inwazję Chińczyków na wschodzie (w Chabarowsku w państwowych szkołach podstawowych język chiński wykładany jest jako podstawowy język obcy) Od upadku ZSRR syberię opuściło ok 14mln Rosjan, Białorusinów i Ukrainców ich miejsce już teraz zajmuje ok 5mln. Chińczyków a wciąż ich przybywa.

Więc nie taki diabeł straszny nawet doceniając Rosję nie możemy zapomnieć o tendencjach, które tutaj zarysowałem. W tym kontekscie nie możemy się cofać, przed rosyjskimi prestensjami a wręcz przeciwnie nie wolno nam unikac konfrontacji - Rosję trzeba spychać dalej i dalej aż spadnie gdzieś w przepaść. Dlatego zawsze z radością witam incjatywy mające na celu dokopać Iwanom i zawsze będę je popierał, wiedząc, że tak na prawdę Ruscy mogą nam skoczyć z tymi swoimi embargami....
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 10:54, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

sziman, bl. Nie będę broniła stanowiska ekora. Ale chciałabym zwrócić waszą uwagę na pewne fakty. Jedne z tzw. grupy historycznej, a drugie z militarnej.
Pierwsze:
- polskie korzenie historyczne wg. danych historycznych wywodzą sie od mitycznego Piasta Kołodzieja, którego ponoć myszy zjadły w wieży nad J. Gopło. Ów Piast Kołodziej był z punktu widzenia ówczesnych "rozwiniętych cywilizacyjnie narodów i królestw" barbarzyńcą czczącym bogów natury. Mówiąc o "rozwiniętych narodach i królestwach" mam na myśli te, które swój rodowód wywodziły z kultury antycznej i przyjeły normy filozoficzne wczesnego chrześcijaństwa. Polska, a raczej jej pierwociny do tej grupy nie należały. Przez nasze ziemie kohorty rzymskie sie nie przewalały. Słowianie zasiedlali ziemie od Łaby po Ural. Słowian zachodnich zgermanizowano. Po przekroczeniu linii Odry i Nysy natrafiono jednak na opór wykrystalizowanych powiązań plemiennych, które były w fazie tworzenia czegoś nakształt państwowości. Owa państwowość nie miała charakteru "zachodniego" w myśl dzisiejszych kryteriów oceny. Nie miała tez charakteru "wschodniego", bowiem oddziaływanie bizantyjskich korzeni było równie nikłe, jak oddziaływanie romańskie. Bylismy zatem tworem, który próbował istnieć "samorządnie" i był sola w oku zarówno tych zachodnich, jak i wschodnich sąsiadów. Jakoś tak dziwnie sie złożyło, że ów cierń w oku tkwi do dzisiaj, a nasza "niezalezność" ciągle jest poddawana próbom czasu. Odpowiedź jest zatem jedna. Nasze korzenie wywodzą się z nad Gopła i ziem Polan. Z historycznego punktu widzenia było nam jednak bardziej blisko ku wschodowi, jak zachodowi. W naszej kulturze, przynajmniej do rozbiorów więcej było elementów kultury wschodniej jak zachodniej. Ów czynnik wpłynał na utwalenie sie podziału Europy linią Odry i Nysy na tę Zachodnią i tę wschodnia. Stąd sugestia ekora. Zaprzeczyć się jej nie da. Nigdy w dziejach Europy nie byliśmy scaleni z państwami zachodnimi. Zawsze natomiast stanowilismy przedmurze zachodu w stosunku do wschodu, jak i wschodu w stosunku do zachodu. Na koniec tej części wypowiedzi, aby unaocznić prawdziwość argumentacji zadam pytanie. Skąd sie wzieło owo powiedzenie, że Polska była wycieraczką Europy?
Drugie:
Twierdzisz bl-ku, ze Rosja to zardzewiałe mocarstwo? Owszem, tak było jeszcze do końca pierwszej prezydentury Putina. Teraz już tak nie jest.
Rosja weszła na drogę rozwoju gospodarczego. Zakończyła kilka lat temu reorganizacje i przezbrojenie armii ( u nas ten proces trwa już 17 lat i końca nie widać). Określiła swoje miejsce w geopolityce i określiła wyraźne cele polityczne. Realizuje cele strategiczne i silnie oddziaływuje na te strefy, które są w jej polityce określone mianem stref wpływów. Przemysł zbrojeniowy ruszył z kopyta. Wypuszcza na "rynek" coraz to nowe wersje uzbrojenia nie ustępujace technicznie zachodnim. Wprowadza sie nowe atomowe łodzie podwodne typu K-335 Giepard, niszczyciele rakietowe nowej generacji, śmigłowce bojowe bezpośreniego wsparcia Ka-50 i Mi-28, czołgo T-90 nie ustepujące w niczym Abramsom M1A1 i M1A2. Arsenał taktycznej broni atomowej został wymieniony. Cyklicznie wymienia sie głowice o zasiegu strategicznym i globalnym. W służbie są już Su-27 i Mig-31 w wersji FE, które sa modernizowane od 2005 r. Niestety prace sa utajnione i Rosja sie nie chwali ku jakiej wersji samolotu zmierza. Przypomnieć też chciałam, że mieli prototypy Mig-47, które na głowę biły nawet F-22 Raptor, który obecnie zastepuje przestarzałe F-16 i F-18. Mwienie zatem bl-ku o Rosji, jako zardzewiały mocarstwie, jest już delikatnie mówiąc lekko spóźnione. Gdy uda im sie zawiazać organizację ustalajaca światowe ceny gazu, wówczas pieniędzy będą mieli tyle, że odtworzenie pełnej mocarstwowości zajmie im może z 10-15 lat. To państwo nadal jest "carskie" i carskimi metodami zarządzane. Nigdy nie będzie demokratyczne w zachodni tego słowa znaczeniu. W końcu jego korzenie to Bizancjum a nie romańskie dyrdymały i polityczna poprawność krępujaca geopolityczne poczynania.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 14:10, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Cóż ja mogę powiedzieć osobie, która źródła naszej kultury i cywilizacji upatruje w czasach pogańskich? Przypomnę może tylko, że genetycznie może i wywodzimy się od pogan ale elementy tamtejszej kultury przetrwały u nas jako folklorystyczne ciekawstki. Prawdziwym rdzeniem naszej kultury jest chcrześcijaństwo w wydaniu łacińskim, które w ciemnych wiekach wczesnego średniowiecza stanowiło nośnik, który pomógł przetrwać takim zdobyczom antycznego Rzymu jak prawo, administracja, pismo to wszystko wraz z chrztem w 966 roku przejeliśmy i to stanowi fundament naszej cywilizacji i kultury - w tym sensie kohorty Rzymu zawędrowały i do nas 5 wieków po upadku tegoż. Z drugiej strony mamy cywilizację "wschodu" opartą na modelu bizantyjskim, z jego strukturą władzy, administracji, prawem i prawosławiem. Nigdyśmy do tego kręgu nie należeli i tak nam do nich blisko jak do Eskimosów. Nasza kultura przedrozbiorowa było kulturą zachodu, Polska przez wieki była w tym kręgu cywilizacyjnym, w naszym regionie nawet przez długi okres czasu stawała się centralnym ośrodkiem którego oddziaływanie odczuwalne było daleko na wschodzie. Między innymi dlatego istnieje pojęcie kresów czyli obszaru na który silnie oddziaływała najpierw cywilizacja zachodnia potem "wschód". Mozna śmiało wręcz powiedzieć, że własną tożsamość Białorusini i Ukraińcy zawdzięczają wyrastaniu w cieniu Rzeczypospolitej gdyby nie ona dawno by się roztopili w imperialnej masie wrzechrusi.

Dalej muszę się odnieść do zupełnie bezpodstawnych tez tyczących się rosyjskiej armii. Otóż proces reformy takiego molocha jak ta armia i jego przezbrojenie to wyzwanie, które przerosłoby nawet USA a Ty insynuujesz, że Ruscy dali rade w 8 lat - otóż jest to wierutna bzdura. Armia przechodzi proces restrukturyzacji ale śmiem twierdzić, że jest na jego początku a nie na końcu. Uzbrojenie wymieniane przez Ciebie choć w niektórych (niewszystkich) przypadkach rzeczywiście jest świetne dopiero wchodzi (mozolnie i powoli) na uzbrojenie a bynajmniej nie stanowi jeszcze o jakości potencjale armii jako całości. Poważną jego wadą jest fakt iż w zasadzie nie przechodzi próby ogniowej. Kolejną jest fakt iż Ruscy choć generalnie robią broń dobrą, wytrzymałą, o świetnych osiągach ogniowych czy technicznych to pod względem zaawansowania technologicznego - tkwią 100 lat za laskiem bambusowym - np. ich samoloty - maja lepszą awionikę, lepsze osiągi, lepsze silniki ale co z tego skoro "przestarzałe" F-16 widzą je na swoich radarach o ok. 80km wcześniej niż mogą zobaczyć ruskie cuda techniki - i o tyle wcześniej mogą je zestrzelić.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 14:11, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Nie będę sie wypowiadał na inne tematy poruszone a odniosę się do jednej kwesti;


sziman napisał:

3. Armia choć w liczbach imponująca, stała się bezwładnym kolosem, bez koncepcji rozwoju, doktryny działania, bez sprawnych dowódców, z tragicznym morale. Świadczy o tym choćby wojna w Czeczenii gdzie Ruscy walczą od 15 lat z narodem, którego całość liczebnie nie przekracza "pogłowia" ruskiego woja. Arsenał atomowy choć imponujący staracił na swoim znaczeniu, bo środki przenoszenia są przestarzałe a wprowadzanie nowych (Topoli) wlecze się niemiłosiernie. Poza tym triada atomowa jest tam praktycznie rozłożona - bombowce mają przekroczony resurs, okręty stoja w portach albo toną (jak Kursk), o rakietach mówiłem wcześniej. Do tego dochodzi rozłożony system rozpoznania zarówno radiolokacyjnego jak i kosmicznego. To wszystko powoduje, że sami rosyjscy eksperci przyznają, że gdyby Amerykanom zachciało się zaatakować to Rosja nie zdołałaby wyprowadzić kontruderzenia. Do tego polityczne skarlenie "mocarstwa" doprowadziło do tego, że Rosja nie ma politycznej możliwości użycia armii poza swoimi granicami.
....


Mamy poniekad rózne podejście do sprawy. Argument przeceny wartości armii rosyjskiej , czy tez odwiecznego sojuszu jest natury ideologicznej. Tak jak zmienne w zalezności od potrzeb i koniunktury oceny rosyjskich wojsk. Jak potrzeba stworzenia poczucia zagrozenia ze wschodu wtedy mitologizuje się wartośc siły uderzeniowej i przedstawia sie kraju jako czychajacego dniem i nocą na Bogu Ducha winnych państw NATO. Jak potrzeba zdezawuować wartość , siłę rosjan to tworzy sie obraz vide ;sziman. Prawda jak zazwyczaj lezy w środku.
Prawdą jest że ZSRR szedł na gigantomanię rozbudowywał pięść pancerna i wojska rakietowe dalekiego zasięgu, oczywiście obowiazkowo gdzie rakieta duza , czy mała głowica także typu "A". Czas zweryfikował to. Rosjanie powoli pozbyli się częściowo dywizji pancernych , gdzie za dywizją poruszał sie pułk remontowy. Wyrzucili część niepotrzebnego balastu uzbrojenia. Postawiono na wojska aeromobilne. Rozbudowują systemy inteligentnych rakiet. Pozbyli sie części kadry nie przystajacej do wymogów wspolczesnego pola walki. Oczywiście warunki ekonomiczne rzutują na tempo przemian i ich jakość. Jednak nalezy mieć na uwadze że dzieje sie to pod parasolem systemów rakietowych dalekiego zasiegu gwarantujacych w ostateczności takie kontruderzenie że nie byłoby ani zwycięsców , Świat byłby przegrany. Amerykanie i Rosjanie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Na nizszym poziomie trwa rywalizacja w dziedzinie broni pancernej, lotnictwie, systemach obrony przeciw Ś.N.P. Tu potrzebne są duże pieniądze . Dominacja też zróznicowana w okrętach i lotniskowcach amerykanie jako "kraj zamorski" od wieków specjalizowali się. W dziedzinie lotnictwa w segmentach płatowca i uzbrojenia dominowali rosjanie , gorzej z elektroniką.W broni pancernej w zasadzie równowaga. W te segmenty uzbrojenia w dużej częsci kierowane są na eksport i to jest też motorem rywalizacji.
Ani Kursk nie jest wykładnikiem zdolności bojowej armii , a co najwyżej wskazuje na brak środków do działań zabezpieczających . Jak również sposobu komunikacji ze społeczeństwem, otwartości armii na społeczeństwo.W realnych działaniach nikt nie ratowałby okrętu na morzu czy ocenie. Ważne aby wykonał zadanie. Jeżeli zołnierz wykona skutecznie zadanie to może być "narzedziem jednorazowego uzytku".
Nie jest też wykładnikiem wartości armii sytuacja w Czeczenii. Oczywiście walki na początku lat 90-tych wykazały nieskuteczność systemów dowodzenia, taktyki. To tez było i jest podwaliną przemian w armii.
Dzis tak nowoczesna i zasobna armia USA ugrzęzła w Iraku i co?
W walkach partyzanckich trudno , a ogólniej mówiąc nie jest możliwe zwycięstwo. W dzisiejszych czasach nie można stosować metod niemieckich takich jak dziesiatkowanie ludności cywilnej , czy pacyfikacje. Nie te czasy. Tutaj działania muszą być wielokierunkowe. Amerykanie po Wietnamie dalej nic nie zrozumieli.
Wogóle musimy podchodzic z dużą rezerwą do wypowiedzi róznych ekspertów. Pobudki mogą byc róznorodne i tajemne.
A co do wprowadzenia nowych broni to my nie mamy na ten temat wiedzy. W zalezności od potrzeb dzis Rosjanie będą głosić że wprowadznie nowych systemów "Topol" idzie z trudem , jutro zaś możemy obejrzeć Putina na poligonie przy testach np. "Topol -3M"
Atomowy straszak dalej jest aktywnym.Myśl że oto Amerykanom zachciało by sie zaatakować (rozumiem Rosjan) jest z kategorii SF. Niech tylko 10% wystartuje rosyjskich rakiet to nie ma Rosji , nie ma Ameryki.Ta równowaga strachu mimo wszystktko zapewnia spokój. Rozbudowa tarczy antyrakietowej tą równowagę narusza.Pewny jestem że Rosjanie podjeli stosowne działania niwelujące to. Dopóki protestują znaczy że jeszcze nie są gotowi zrównoważyć ten system. Gdy zaprzestaną protestów, przyjmą pozycje ugodową może oznaczać to że mają "antyśrodki" Tak to jest w polityce.

To są sprawy poza naszym zasiegiem decyzji , czy wpływu.My winniśmy
kierować się swoim interesem, swoją racją stanu.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 15:12, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Cytat:
Dzis tak nowoczesna i zasobna armia USA ugrzęzła w Iraku i co?
W walkach partyzanckich trudno , a ogólniej mówiąc nie jest możliwe zwycięstwo. W dzisiejszych czasach nie można stosować metod niemieckich takich jak dziesiatkowanie ludności cywilnej , czy pacyfikacje. Nie te czasy. Tutaj działania muszą być wielokierunkowe. Amerykanie po Wietnamie dalej nic nie zrozumieli.


Cóż po cześci może i masz rację ale nie posunąłbym się do stwierdzenia faktu iz Amerykanie nie wyciągnęli wniosków z Wietnamu. Stworzono przecież całkowicie nową dziedzinę czyli CIMIC rozumiany jako zabezpieczenie działań komponentów bojowych ze strony środowiska cywilnego. To po Wietnamie Amerykanie uświadomili sobie, że droga do zwycięstwa wiedzie przez "zdobycie serc i umysłów". Myślę, że sytuacja w Iraku trochę ich przerosła, zawiodła rozpoznanie i niedoszacowano potencjału przeciwnika. Zresztą wojna trwa, nieprzesądzałbym jej wyniku przed ostateczym starciem za jakie uważam rozwiązanie problemu irańskiego.

Kwestię hipotetycznego uderzenia USA rospatrywałem właśnie jako SF, zresztą przytoczyłem wypowiedź jakiegoś ruskiego eksperta zatroskanego stanem arsenału atomowego i środków wczesnego ostrzegania. Niemniej jednak choć straszak atomowy jak słusznie zauważasz wciąż działa (bo dla Amerykanów i jedna rakieta to będzie za dużo) to zwiększające się wciąż dysproporcje w potencjałach obu krajów wytrącają polityczny oręż z rosyjskich rąk - dzięki temu Rosja nie jest juz rozpatrywana w kategorii mocarstwa światowego (ze świata dwubiegunowego przeszliśmy do świata z bezapelacyjną hegemonią jednego mocarstwa). Dodałbym, że z naszego punktu widzenia to bardzo dobrze, w naszym politycznym interesie jest kreowanie sytuacji w których te dysproporcje będą się zwiększać jeszcze bardziej - stąd też moje poparcie dla idei tarczy antyrakietowej.

Cytat:
My winniśmy kierować się swoim interesem, swoją racją stanu.


No właśnie, więc czym jest polska racja stanu w aspekcie stosunków z Rosją??

Czy za taką będziemy uważali działania, które w wyniku między innymi naszej bierności doprowadzą do ponownego zwasalizowania naszych wschodnich sąsiadów (a może i nas)?

Czy może przeciwnie - naszą racją stanu powinno być umacnianie niezależności w aspekcie politycznym i gospodarczym naszych sąsiadów i kreowanie w ten sposób przyjaznego nam środowiska geopolitycznego w naszym bezpośrednim otoczeniu?

Nie wydaje mi się żeby istniała jakaś trzecia droga.....
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 16:06, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

W sposób prosty nie da sie ogarnąc złozoności sytuacji. Nie sadzę aby było dzis wielu zwolenników sojuszu militarnego z Rosją. Ale musimy mieć swiadomość ze zgoda na ekstertorialna bazę u nas jest pewnym zagrożeniem. Jest to inwestycja na kilkadziesiąt lat. Dzis antyrakiety , a za lat 5, 10 moze inne typy rakiet. Skąd będziemy o tym mieć wiedzę , przy bazie o statusie eksterytorialnym. Przecież odnotowano w świecie wiele przypadków gdy też i Amerykanie "szargęslili "się na terytoriach swych baz w innych krajach. Jest to niebezpieczne. Nie ma wiecznych przyjaźni. Nie stanowimy wyjatku dla Ameryki. My musimy robic wszystko aby nadgonić utracony czas. Musimy czynić wszystko aby ekonomicznie wzmocnić kraj . To postrzegam jako najważniejsze zadanie stojące przed nami. Jeżeli bedziemy dzwonem dla różnych słusznych , czy też nie potyczek krajów ościennych z Rosją to będziemy pustym dzwonem. Nie wiele z tego będziemy mieli dla siebie. A racja stanu? TAK , TAK TO NALEZY JASNO WYARTYKUŁOWAC .Wyartykułować na dziś i na jutro .Niezaleznie od opcji rzadzącej.Tu możemy i powinniśmy się spierać o priorytety.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 22:35, 06 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

A ... jednak nasza publika pomimo ...wysiłków Szimana nie jest tak nastawiona antyrosyjsko .
Iwan Komarenko zajął ...drugie miejsce w Tańcu z gwiazdami Ok!

[link widoczny dla zalogowanych]

Tyniec ..... bezkonkurencyjny Ok! Ok! Ok!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 12:52, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Cassandra

Cytat:
polskie korzenie historyczne wg. danych historycznych wywodzą sie od mitycznego Piasta Kołodzieja, którego ponoć myszy zjadły w wieży nad J. Gopło.


No i juz dwa bledy w jednym zdaniu, bo historia akademicka nie "wywodzi" danych z mitu, a poza tym to nie Piasta Kolodzieja zjadly myszy, tylko Popiela.

Cytat:
Mówiąc o "rozwiniętych narodach i królestwach" mam na myśli te, które swój rodowód wywodziły z kultury antycznej i przyjeły normy filozoficzne wczesnego chrześcijaństwa. Polska, a raczej jej pierwociny do tej grupy nie należały.


Jesli to ma byc argument przeciw sytuowaniu Polakow na kulturowej mapce Zachodu, to tak samo nie powinni sie na tej mapce znalezc Niemcy (chrystianizacja VIII wiek) a juz zwlaszcza Skandynawowie
(XI wiek). A prawde mowiac wszystkie ludy europejskie "nie-srodziemnomorskie". A to, poniewaz kazdy z tych ludow wyksztalcil pierwsze zreby panstwowosci jeszcze w czasach poganskich.

Cytat:
Owa państwowość nie miała charakteru "zachodniego" w myśl dzisiejszych kryteriów oceny
.

I racja. Wczesne sredniowiecze to byl dla WSZYSTKICH tylko pierwszy malutki kroczek. O Zachodzie sensu stricto mozna mowic dopiero w odniesieniu do okresu poznego renesansu. Dopiero wtedy nowa kultura na tyle okrzepla, stala sie jednolita.
...


Kiedys na tlenie cytowalem huntingtonowskie wyszczegolnienie cech determinujacych "zachodniosc" danych narodow (moim zdaniem trafione w dziesiatke), ale nie szkodzi zrobic to raz jeszcze, bo jak widac wielu tutaj przyda sie takie usystematyzowanie, co by na przyszlosc nie bladzili w ruskiej mgle.

A zatem:



CECHY SZCZEGOLNE WYROZNIAJACE ZACHODNIE SPOLECZENSTWA OD SPOLECZENSTW NIEZACHODNICH


1. Dziedzictwo starozytnosci klasycznej
.......................................

Bedac cywilizacja trzeciej kategorii, Zachod przyjal wiele elementow od swoich poprzedniczek, zwlaszcza od cywilizacji klasycznej: grecka filozofie i racjonalizm, prawo rzymskie, jezyk lacinski i chrzescijanstwo. Cywilizacje islamu i prawoslawia sa tez spadkobierczyniami cywilizacji klasycznej, ale nie w takim stopniu jak Zachod.


2. Katolicyzm i protestantyzm

Zachodnie chrzescijanstwo, najpierw katolicyzm, nastepnie zas katolicyzm i protestantyzm, jest pod wzgledem historycznym najwazniejsza cecha cywilizacji zachodniej. Przez wiekszosc
swego pierwszego tysiaclecia nosilaona zreszta miano Zachodniego Chrzescijanstwa. Wsrod narodow tego obszaru istnialo silnie rozwiniete poczucie wspolnoty i swiadomosc odrebnosci od Turkow, Maurow, Bizantyjczykow i innych. Ludzie Zachodu wyruszali w XVI wieku na podboj swiata zarowno w imie Boga, jak i po zloto. Do szczegolnych zjawisk i cech wlasciwych cywilizacji zachodniej nalezy takze reformacja
i kontrreformacja oraz podzial na protestantow i katolikow. Nic takiego nie zaszlo we wschodnim prawoslawiu, nie zna tez tych podzialow Ameryka Lacinska.


3. Jezyki europejskie

Jezyk i pismo to drugi co do znaczenia - po religii - element roznicujacy poszczegolne ludzkie kultury. Zachod rozni sie od wiekszosci cywilizacji mnogoscia jezykow. Japonski, hindi, mandarynski, rosyjski, arabski, to glowne jezyki danych cywilizacji. Co prawda Zachod odziedziczyl lacine, ale z wylonieniem sie roznych narodow powstaly takze narodowe
jezyki.


4. Rozdzial wladzy duchowej i doczesnej

W ciagu calej historii Zachodu najpierw Kosciol, potem zas wiele kosciolow istnialo odrebnie od panstwa. Bog i cesarz, Kosciol i panstwo, wladza duchowa i wladza doczesna, to dychotomia dominujaca w kuturze Zachodu. W islamie Bog jest cesarzem, w Chinach i Japonii cesarz jest Bogiem, w prawoslawiu Bog to mlodszy partner cesarza. Rozdzial
Kosciola od panstwa i powtarzajace sie konflikty miedzy nimi, typowe
dla cywilizacji zachodniej, nie byly znane nigdzie indziej. Trudno przecenic jak bardzo ten rozdzial wladz przyczynil sie do rozwoju wolnosci na Zachodzie.


5. Rzady prawa

Po Rzymianach odziedziczono zasade w mysl ktorej prawo zajmuje centralne miejsce w zyciu cywilizowanych spoleczenstw. Mysliciele sredniowiecza rozwineli koncepcje prawa naturalnego, do ktorej mieli stosowac sie krolowie sprawujacy wladze, w Anglii zas rozwinela sie tradycja prawa powszechnego (common law). W okresie absolutyzmu
w XVI i XVII wieku zasada rzadow prawa czesciej byla lamana niz przestrzegana, ale nadal utrzymywala sie idea poddania ludzkiej wladzy jakiejs zewnetrznej, ograniczajacej ja instancji: "Non sub homine sed
sub Deo et lege". Tradycja rzadow prawa polozyla podwaliny pod konstytucjonalizm i ochrone praw czlowieka, z prawem do wlasnosci wlacznie, na przekor arbitralnej wladzy. W wiekszosci innych kregow kulturowych prawo w o wiele mniejszym stopniu ksztaltuje mysl i zachowania.


6. Pluralizm spoleczny

Na przestrzeni dziejow spoleczenstwo zachodnie bylo bardzo pluralistyczne. Jak zauwaza Deutsch, szczegolna cecha Zachodu jest "powstawanie i utrzymywanie sie rozmaitych autonomicznych grup, nie zwiazanych wiezami krwi czy malzenstwem". Zaczelo sie to w VI i
VII wieku a grupami tymi byly na poczatku klasztory, zakony i cechy.
Pozniej liczbaich rosla, w roznych rejonach Europy powstawaly rozmaite organizacje i stowarzyszenia. Pluralizm stowarzyszen zostal uzupelniony przez pluralizm klasowy. Wiekszosc spoleczenstw zachodniej Europy skladala sie ze stosunkowo nielicznej, niezaleznej arystokracji, wielkiej masy chlopstwa i malej, ale znaczacej klasy kupcow i rzemieslnikow.
Sila feudalnej arystokracji przejawiala sie szczegolnie, gdy przychodzilo do ograniczania wplywow absolutyzmu w wiekszosci europejskich spoleczenstw. Wlasciwy Europie pluralizm ostro kontrastuje z niedostatkiem spoleczenstwa obywatelskiego, slaboscia arystokracji
i sila scentralizowanych biurokratycznych imperiow istniejacych rownoczesnie w Rosji, Chinach, Turcji osmanskiej i na innych pozaeuropejskich obszarach.


7. Gremia przedstawicielskie

Spoleczny pluralizm wczesnie dal poczatek stanom, parlamentom i innym instytucjom reprezentujacycm interesy arystokracji, duchowienstwa, kupcow oraz innych grup. Gremia te zapewnialy forme reprezentacji, ktore w miare postepow modernizacji przeksztalcily sie we wspolczesne instytucje demokratyczne. Zdarzalo sie, ze w okresach absolutyzmu byly
likwidowane albo znacznie ograniczano ich wladze. Nawet jednak w takich przypadkach mogly byc, jak we Francji, reaktywowane, by stworzyc mechanizm rozszerzonego uczestnictwa politycznego. Zadna inna cywilizacja nie ma porownywalnej tradycji cial przedstawicielskich, siegajacej tysiaca lat wstecz. Rowniez na szczeblu lokalnym, mniej
wiecej od XIX wieku, zaczely sie we wloskich miastach rozwijac ruchy samorzadowe, ktore rozprzestrzenialy sie nastepnie na polnoc, "zmuszajac biskupow, baronow i szlachte do dzielenia sie wladza z mieszczanami, w koncu zas do zupelnych ustepstw, co czesto sie
zdarzalo". Reprezentacja na szczeblu panstwowym byla w ten sposob uzupelniana przez lokalna autonomie, co nie mialo odpowiednika w innych rejonach swiata.


8. Indywidualizm

Wiele wymienionych powyzej cech zachodniej cywilizacji przyczynilo sie do rozwoju poczucia indywidualizmu oraz jedynej w swoim rodzaju wsrod cywilizowanych spoleczenstw tradycji praw i wolnosci jednostki. Indywidualizm zaczal sie ksztaltowac w XIV i XV wieku, a uznanie
prawa do indywidualnego wyboru - to co Deutsch nazywa "rewolucja Romea i Julii" - zwyciezylo na Zachodzie w XVII ieku. Formuowano nawet postulaty rownych praw dla wszystkich jednostek ("najubozszy czlowiek w Anglii tez ma zycie do przezycia, tak samo jak najbogatszy"), choc jeszcze nie akceptowano ich powszechnie. Indywidualizm nadal wyroznia
Zachod sposrod dwudziestowiecznych cywilizacji. W badaniu analizujacym nasilenie indywidualizmu obejmujacym podane proby z 50-ciu krajow okazalo sie, ze pierwsze dwadziescia miejsc zajely wszystkie kraje zachodnie. Autor innych badan porownawczych indywidualizmu i kolektywizmu, uwzgledniajacych rozne kultury, takze podkresla przewage
indywidualizmu na Zachodzie, a kolektywizmu w innych kregach kulturowych. Dochodzi on do wniosku, ze "najwazniejsze na Zachodzie wartosci sa najmniej cenione na calym swiecie". Ludzie Zachodu i przedstawiciele innych kregow kulturowych niezmiennie wskazuja na
indywidualizm jako glowna ceche wyrozniajaca cywilizacje zachodnia.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 16:29, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Ekor napisał:
W sposób prosty nie da sie ogarnąc złozoności sytuacji. Nie sadzę aby było dzis wielu zwolenników sojuszu militarnego z Rosją. Ale musimy mieć swiadomość ze zgoda na ekstertorialna bazę u nas jest pewnym zagrożeniem. Jest to inwestycja na kilkadziesiąt lat. Dzis antyrakiety , a za lat 5, 10 moze inne typy rakiet. Skąd będziemy o tym mieć wiedzę , przy bazie o statusie eksterytorialnym. Przecież odnotowano w świecie wiele przypadków gdy też i Amerykanie "szargęslili "się na terytoriach swych baz w innych krajach. Jest to niebezpieczne. Nie ma wiecznych przyjaźni. Nie stanowimy wyjatku dla Ameryki. My musimy robic wszystko aby nadgonić utracony czas. Musimy czynić wszystko aby ekonomicznie wzmocnić kraj . To postrzegam jako najważniejsze zadanie stojące przed nami. Jeżeli bedziemy dzwonem dla różnych słusznych , czy też nie potyczek krajów ościennych z Rosją to będziemy pustym dzwonem. Nie wiele z tego będziemy mieli dla siebie. A racja stanu? TAK , TAK TO NALEZY JASNO WYARTYKUŁOWAC .Wyartykułować na dziś i na jutro .Niezaleznie od opcji rzadzącej.Tu możemy i powinniśmy się spierać o priorytety.


Eksterytorialnośc jest ceną, którą musimy zapłacić. Takie załatwianie spraw w wypadku tak newralgicznych "inwestycji" jest normalne, Amerykanie muszą się "zabezpieczyć" przed ewentualną zmianą polskiego widzimisię - skąd wiadomo, że za 10 lat prezydentem nie zostanie np. Ekor albo inny chorobliwy rusofil? Tarcza daje nam unikalną w naszych dziejach szansę na zawiązanie sojuszu militarnego z realnym mocarstwem na fundamecie obrony wspólnych interesów. Tarcza na terytorium Polski w sposób naturalny będzie wiązała bezpieczeństwo Polski z bezpieczeństwem USA. Taki układ zwany był przez Mackiewicza sojuszem naturalnym, który stoi w opozycji do sojuszu egzotycznego opartego na pustych deklaracjach podmiotu, który tak naprawdę nie ma żadnego interesu w obronie interesów drugiego podmiotu. Pieprzenie, że oto Ruscy wymierzą w nas swoje rakiety jest kompletną bzdurą, bo przecież wiemy wszyscy, że te rakiety od dawna są w nas wymierzone (1 czy 2 dodatkowo nie robią wielkiej różnicy) a samo istnienie tarczy i jej dalszy rozwój prawdopodobieństwo ich odpalenia w przyszłości znacząco zmniejszy.

Polska racja stanu czyli inaczej mówią interes państwa to przedewszystkim dążenie do umacnania naszego suwerennego bytu i zapewnienie bezpiecznego rozwoju obywatelom kraju. Na pewno wyżej wymionych postulatów nie da się osiągnąć poprzez ciągłe ugłaskiwanie, wysofywanie się i ustępowanie. Musimy sobier twardo powiedzieć, że Polska ma swoje interesy za wschodnią granicą, że te interesy są w oczywistej opozycji do interesów Rosji i że te interesy starać się będziemy egzekwować. Polityka " appeasementu" nigdy do niczego dobrego nie prowadziła, wręcz przeciwnie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 17:08, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Nie w51 ja nie jestem antyrosjanienem - nie czyje jakiejś szczególnej nienawiści do Rosjan. Ja nie cierpię i nie akceptuję pańtwa rosyjskiego, bo wiem nauczony historią, że jego wielkość zawsze budowana była na tragedii poszczególnych ludzi i narodów (również Rosjan). Rosja jak lewiatan pożerała i pożera wszystko naokoło siebie, jak jej brakuje zżera samą siebie. To zawsze było nieludzkie państwo na nieludzkiej ziemi - prawdziwie mówił Raegan, że to "imperium zła". W takim właśnie aspekcie jestem rusofobem - zresztą moje odczucia nie są oparte na fobii sensu stricte a raczej na wiedzy, wiem jaka Rosja jest dzisiaj, wiem jaka była w przeszłości i nie mam żadnych podstaw aby wierzyć, że coś się w tej materii zmienii.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 19:43, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

sziman napisał:
. W takim właśnie aspekcie jestem rusofobem - zresztą moje odczucia nie są oparte na fobii sensu stricte a raczej na wiedzy, wiem jaka Rosja jest dzisiaj, wiem jaka była w przeszłości i nie mam żadnych podstaw aby wierzyć, że coś się w tej materii zmienii.


Szanując zatem Sziman Twoją wiedzę, to wytłumacz mi proszę, czego my właściwie jako państwo szukaliśmy ... przez pięć wieków zawsze na wschodzie, poza terenami rdzennie ..polskimi?
Jako punkt wyjścia proponowałbym granice z okresu .... Bolesława Chrobrego.
I dlaczego kierunek ...zachodni nam raczej ... nie leżał.

Czyżby odpłacano nam ...pieknym za nadobne?

Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 21:34, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

Nie pytany sie wtrace

Cytat:
czego my właściwie jako państwo szukaliśmy ... przez pięć wieków zawsze na wschodzie


Szukalismy przestrzeni zyciowej, nieslismy dziczy cywilizacje, panie.
Taka nieodwzajemniona milosc - w odroznieniu do kierunku zachodniego,
gdzie nasi krolowie i krolewny szukali (i z wzajemnoscia) malzonek i mezow.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 21:52, 07 Maj 2007    Temat postu: Zmień/Usuń ten post

bl napisał:
Szukalismy przestrzeni zyciowej, nieslismy dziczy cywilizacje, panie. Taka nieodwzajemniona milosc - w odroznieniu do kierunku zachodniego,
gdzie nasi krolowie i krolewny szukali (i z wzajemnoscia) malzonek i mezow.


Co do pierwszego to dlaczego odmawiasz im prawo do vice versa a co drugiego, g.... nam z tego przyszło z kierunku ...zachodniego... Bujany, no może za wyjątkiem ...choroby francuskiej Mr. Green no i takowej miłosci Ok!

Pozdrawiam
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Świat Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 5 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin