Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Prawdziwe oblicza kapitalizmu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Świat
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 8:30, 13 Lut 2009    Temat postu:

Egoisto! A co to jest etat, że się zapytam? Albo się pracuje, bawi nawet, jeżeli to bawi wykonawcę chociażby tylko częsci. Na siłę nkogo do pracy nie można przymuszać. Faktem jest, że sporo osób nie mogąc pracować, nie mogąc się utrzymać na obowiązującej stopie życiowej, jest zdolna wykowywać byleco, byle nie martwić się o włożenie czegokolwiek do garnka, byleby zapewnić sobie minimum egzystencji, czy liczy się na ile etatu, czyli niezależnie od tego co robią, należy się im, może ktoś im dać za pomoc, za robienie czy jaką częśc wypracowali.
Etatyzacja jest wymysłem urzędniczym. Tak samo pozwalającym nie płacić ile mogliby i tak samo pozwalającym przeceniać i brać z tego co się nie nalezy nawet umysłom większym od Einsteina czy innych odkrywców.

Fakt jest taki, że w środowisku czy ogólnie czy nawet średnio 30 % ludności jest w stanie wyżywić i zapewnić minimum egzystencji, nawet luksusy dla wybranych, to ta reszta 70 % niech sobie żyje jak chce, jak może - chyba dokładniej to brzmi. Ale musi do ręki dostać tyle, aby to im zapewniało!
A czy wszyscy z tych 70 % dostają? Dostają chociażby cokolwiek?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 8:55, 13 Lut 2009    Temat postu:

Ekorze! Po co jechać do Bangladeszu czy na Wall Street?
W pewnym banku brałem dwie pożyczki związane z zakupami. Ponieważ
za mnie raty płaci mój komputer, jestem sumiennym kredytobiorcą! WIęc dzwoni bank do mnie i ... proponuje mi pożyczkę 3-krotnie większą od tej większej, okres spłaty też 3-krotnie dłuższy, bez dodatkowych kosztów, bez jakiichkolwiek zabezpieczeń, gwarancji z mojej strony i na podobny procent. Nic tylko brać i kupować, czyli skonsumować i płacić z tych samych środków, co dotychczas! Ta sama rata!
Nie pomaga jednak podziękowanie za zaufanie, ale zapewnienie że mi się opłaca,że więcej takowych okazji mieć nie będę, nie ma możliwości zakończyć mile rozmowy! Nie pomaga tłumaczenie, że im więcej biorę, tym więcej stracę na pożyczce, że w ratach będzie więcej spłaty oprocentowania niż samej raty, że mnie nie stać na takie straty, nie chcę tyle tracić, że pieniądze teraz i w takiej ilości są mi niepotrzebne. Że na warunkach zmiennego oporcentowania stracę napewno jeszcze więcej, że nie jestem pewny, że przez tyle sam nie jestem pewny, że nawet robiąc im przyjemność, za wiele ryzykuję.
Baba potrafi też zaprzeczać, że im dłużej się spłaca tym bardziej i to nieproporcjonalnie rosną koszty kredytu, że nieproporcjonalnie rosną koszt kredytu od jego wielkości. Ble ble i mi się opłaca i tylko opłaca.

A po co to wszystko? Odpowiem. Bank chce mnie uzależnić od siebie nawet doprowadzić do bankrtuctwa! A przynajmniej wydoić na tyle na ile będzie mógł. Jeżeli tylko załamałbym się w spłacaniu, byłyby niebpotyczne kary, niebotyczne oprocentowanie, procenty od procentów, byłbym jeno dojną krową. A nawet bank pozbawiłby mnie wogóle egzystencji. Ale w żadnym wypadku nie dzwonił do mnie, aby mi pomóc, aby mi ulżyć, dołożyć cokolwiek za darmo!
Mamy własny WALL!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 12:11, 13 Lut 2009    Temat postu:

Po pierwsze Panesz - nieodpowiedzialne jest powoływanie na świat dzieci ,którym nie jestes w stanie dac ani utrzymania ani wykształcenia...
A ilość ludzi rośnie z dnia na dzień nie dla tego ze stac ich na dzieci ,lecz ,ze traktuja sex jako rozrywke...Na dodatek bezpłatna...
Jezeli Twoi sąsiedzi beda mieli po 5-7 dzieci ...to znaczy ze TY powinienes im pomagac ? i martwić sie ze nie mają ???
Po drugie : etat to normalnie 8 godzin pracy ..Zgodnie z kodeksem pracy.Niezaleznie od tego czy w państwowym czy prywatnym..Ponawiam wiec pytanie : czy odstapisz czesc swojego etatu innym ??? Tylko dla tego ze im sie nie powiodło...albo ze spłodzili dzieci na które ich nie stac???
PS Odpowiadajac za Ekora - To nie bank chce cie uzaleznic ..to pracownik chce zarobic...bo jest "łowcą głów" i od ilości wciśnietego kredytu dostaje uposazenie ...On/a mają wynagrodzenie od obrotu...Bank chce zarabiac ...
ale jego ludzie jeszcze bardziej...


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Pią 12:14, 13 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 6:51, 14 Lut 2009    Temat postu:

Egoisto! Masz wielce wielkooomieszczańskie podejście do tych spraw, o których piszesz! Mozna tak to pojmować, skracać, czyli upraszaczać pojęcia do aktualnych podejśc. Też nie jest tu miejsce CIę uświadamiać, że nie do konca tak jest!
Po pierwsze jeżeli życie wielceprodukcyjne, zatrudnieniowe nie na własnym polega na wycinku (etacie) pracy, to i tak masz swoją pracą etatową wykonać tyle i tylko tyle, aby całość pracy, zakładu na tym nie ucierpiala. Ewentualnie są od tego zespoły (działy, komórki, kierownicy).
Jednak nikt czasu nie liczy "na polu walki" (o chleb, o byt na przyklad). Praca ma być wykonana i już. A tym bardziej na wsi, gdzie kosą z rana rosąkażde ręce się przydają bezetatowo na przykład. Również swojej dodatkowej pracy nie liczę etatowo, dorabiając pewne na 100% 200 zł. miesięcznie z ewentualnymi gratyfikacjami i innymi za to zleceniami. Tyle mogę pomóc innym, a inni mi. A nie dziś rano, a wczoraj wieczorem posprzątałem śnieg, który napadał. Dodatkowo! Bez zapłaty! I to jest szalona róznica. Odwalić 8 godzin czy pracować 8 czy 24godziny jak poniektórzy dorobkiewicze potrafią bądź muszą.
Różnie są przecież pracownicy etatowani traktowani. od niewolnika po wolnego strzelca! Czy się robi, ma się własne mniemane o rosnącym minimum w zalezności jak długo jest się zatrudnianym przez kogoś.

Nie jest tu miejsce na wyjaśnianie przyjemności z seksu odkrytego już porzez niektóre gatunki małp. Nie ma już tak, że w zapyziałych dzielnicach biedy nie ma telewizorów, prądu, knajp i tym podobnym. Nie ma też, że frustrację mężczyźni wyładowują na kobietach, że są regiony nieuświadomione seksualnie. Jeżeli są, to są sporadyczne conajwyżej psujące nieco statystykę, ale nie rzutujące na całość populacji.
Wyże demograficzne jedynie świadczą o tym, że wielodzietnośc wynika ze śmiertelności i z potrzeby nowym młodych osobników. Że to o ille to nie wynik świadomości kulturowej, to głównie rąk do pracy. W tym drugim przypadku im więcej rąk, tym łatwiej o zdobycie środków do życia.
Tak to sama natura uregulowała. Że żyją te gatunki, które poprzez wielkośc i częstość miotów zapewniła gatunkow dziś istniejącym istnienie. Wręcz niemożliwe jest odwrotne twierdzenie, do którego spłaszczyłeś swoją "ekonomię" Tobie odpowiadającą!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 7:52, 14 Lut 2009    Temat postu:

Cytat:
To nie bank chce cie uzaleznic ..to pracownik chce zarobic...bo jest "łowcą głów" i od ilości wciśnietego kredytu dostaje uposazenie ...On/a mają wynagrodzenie od obrotu...Bank chce zarabiac ...

Jeżeli pracownik chciały mnie uzależnić, to musiałby się w tym co robi orientować! Czyli nie brać mnie na chwyty typu opłacalności dla banku, a wykazać mi,że mi się opłaca. Pokazać i udowodnić ekstrema pożyczki! Uświadomić, że takowe coś istnieje na warunkach tego akurat banku. Dostosować moje życzenia do najlepszego banku, a nie do "swojego".
Chyba cytat napisałeś na odczepne.... Razz Partyman
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 8:38, 14 Lut 2009    Temat postu:

Panesz napisał:
Egoisto! Masz wielce wielkooomieszczańskie podejście do tych spraw, o których piszesz! Mozna tak to pojmować, skracać, czyli upraszaczać pojęcia do aktualnych podejśc. Też nie jest tu miejsce CIę uświadamiać, że nie do konca tak jest!
Po pierwsze jeżeli życie wielceprodukcyjne, zatrudnieniowe nie na własnym polega na wycinku (etacie) pracy, to i tak masz swoją pracą etatową wykonać tyle i tylko tyle, aby całość pracy, zakładu na tym nie ucierpiala. Ewentualnie są od tego zespoły (działy, komórki, kierownicy).
Jednak nikt czasu nie liczy "na polu walki" (o chleb, o byt na przyklad). Praca ma być wykonana i już. A tym bardziej na wsi, gdzie kosą z rana rosąkażde ręce się przydają bezetatowo na przykład. Również swojej dodatkowej pracy nie liczę etatowo, dorabiając pewne na 100% 200 zł. miesięcznie z ewentualnymi gratyfikacjami i innymi za to zleceniami. Tyle mogę pomóc innym, a inni mi. A nie dziś rano, a wczoraj wieczorem posprzątałem śnieg, który napadał. Dodatkowo! Bez zapłaty! I to jest szalona róznica. Odwalić 8 godzin czy pracować 8 czy 24godziny jak poniektórzy dorobkiewicze potrafią bądź muszą.
Różnie są przecież pracownicy etatowani traktowani. od niewolnika po wolnego strzelca! Czy się robi, ma się własne mniemane o rosnącym minimum w zalezności jak długo jest się zatrudnianym przez kogoś.

Nie jest tu miejsce na wyjaśnianie przyjemności z seksu odkrytego już porzez niektóre gatunki małp. Nie ma już tak, że w zapyziałych dzielnicach biedy nie ma telewizorów, prądu, knajp i tym podobnym. Nie ma też, że frustrację mężczyźni wyładowują na kobietach, że są regiony nieuświadomione seksualnie. Jeżeli są, to są sporadyczne conajwyżej psujące nieco statystykę, ale nie rzutujące na całość populacji.
Wyże demograficzne jedynie świadczą o tym, że wielodzietnośc wynika ze śmiertelności i z potrzeby nowym młodych osobników. Że to o ille to nie wynik świadomości kulturowej, to głównie rąk do pracy. W tym drugim przypadku im więcej rąk, tym łatwiej o zdobycie środków do życia.
Tak to sama natura uregulowała. Że żyją te gatunki, które poprzez wielkośc i częstość miotów zapewniła gatunkow dziś istniejącym istnienie. Wręcz niemożliwe jest odwrotne twierdzenie, do którego spłaszczyłeś swoją "ekonomię" Tobie odpowiadającą!


Panesz..??? A nie pop...liło Ci sie wszystko..?? Mówimy o kapitalizmie i o pracy najemnej pracownika ...czyli wykonywaniu określonych czynności w określonym czasie za wynagrodzenie..czyli etat za wynagrodzenie...A miałes mi odpowiedzieć czy odstapisz głodujacym miast i wsi CZESC swojego etatu np 1/3 by im pomagać...
PS I co tu ma do rzeczy wykonywanie jakichkolwiek czynności DLA SIEBIE ..nie związanych z praca najemna dla kapitalisty...??
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 16:15, 14 Lut 2009    Temat postu:

Egoisto! To ty nie rozumiesz. O ile uzgodniliśmy, że prawa dzietności są prawami przyrody, prawami ewolucji, że obowiązują w każdym ustroju, że są obroną przed wymarciem gatunków, społeczeństw, grup ludościowych, tak samo jest zabezpieczeniem przed niemożliwością zdobycia środków do życia.
Etatyzacja o tyle mnie dotyczy, co podział pracy, przydzielenie obowiązków pracownikowi, którego zatrudniam. Też etat, który zajmuję jest niezależny ode mnie, a od pracowdawcy, jak on widzi pracę! Jest to podział na tyle administracyjny, że krążą o etatyzacji kawały. O pikiu kawy, branie się do pracy w przerwach, jeżdzęnie służbowo we własnych celach, czy zarzynaniu się w wykonywaniu etatu nawet kosztem wolnego czasu, aby się na nim utrzymać! O ile się orientuję jest to więcej wymysł czy poziom pracy socjalistyczny niż kapitalistyczny.
Więc albo bym zatrudniał więcej tworząc nowe etaty, albo przyjął lub odmówił inne zadania, inny zakres etatu!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 7:04, 20 Lut 2009    Temat postu:

Co jest miarą kapitalizmu?
W miarę spadku złotówki nie może być nią stosunek wartości pieniądza pomiędzy gospodarczo rzowijanymi rejonami, w których owa waluta funkcjonuje. No bo z dnia na dzień straciliśmy wartość gospodarczą? Wartość Polski jako częsci kapitalizmu podnosiła się, podnosiła i rypła na pysk? Czyli zadziałała giełda. Giełda ma to do siebie, że są wahania kursów podmiotów na niej występujące.. Są tak zwane wahnięcia dzienne czy nawet godzinne wynikające ze stawek graczy. Jednak w trendach dłuższych można oczytywać aktualny stan podmiotu czy niewiedzę, niedoinformowanie o podmiotach występujących na giełdzie. Porównywanie giełd też dużo mówi. Ale raptowne spadki i zwyżki walut, giełd, to już gra maklerska. Jednak nawet kryzys nadchodzący z obojętnie której strony nie jest w stanie wytłumaczyć wielkie znaczenie złotówki na trendzie rozwoju, na trendzie prognoz dla Polski i raptowny, z niczym nie porównywalny spadek naszego znaczenia w obozie kapitalistycznym.
Jedynym usprawiedliwieniem takowego stanu jest, i to piszę wbrew wielkim ekonomistom, znów bredzę, jest to, że nie nalezymy do czołóki gospodarczej, jesteśmy wykorzystywani jako podmiot, że dotychczasowe partnerstwo unijne było przygotowaniem jeno do ustawienia nas w drugim porządku. Daje to dalej fikcję równości, równouprawnienia, możliwości samodecydowania, na ile się nam pozwoli.
Mimo tego, jak już pisałem kapitalizm róznicuje środowiska. Pisałem, że jakiś ptyś z prowincji za te same pieniądze przeżyje na prowincji miesiąc, a w ośrodku wielkomiejskim o większym znaczeniu nawet nie tydzień na tym samym a nawet gorszym standarcie. Za to zebrałem tutaj "baty". A co teraz? Mam pisać o Polsce? O Uni A i B? A może o Bliskim wschodzie, gdzie jest walka między zamoznością Izraela, a arabami z Autonomi? Tam się dopominają właśnie równości, ich kapitalizm i jego najważniejsze prawa ich nie interesują, a stopa życiowa. W Izraelu jest większa, więc po to idą. To samo dotyczy arabów, turków emigrujących do Europy czy kreoli do USA.

No i co zrobić ze złotówką? Zostać na miejscu, czy wyjeżdzać za towarem, za własnym majątkiem narodowym? Dla mnie to róznicowanie, to jest właśnie kapitalizm.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 17:23, 23 Lut 2009    Temat postu:

Hm...Panesz..a czemu nie skarzyłeś sie gdy wartość złotówki była zawyżona ??? Czemu nie płaczesz ,ze wartość energii elektrycznej
jest sztucznie zaniżana..?? Aaaa...gdy to jest wygodne dla Ciebie ..to nie oponujesz...ale jak rypło na pysk jak sam mówisz ..to protestujesz...To trzeba było wprowadzić EURO ...tak jak Słowacy...Oni teraz przyjezdzaja do nas ..bo tanio...a to ze nasz towar sprzedaje sie za pół darmo ( w tym polskie zakłady !!! Nie zapomnij ze przeciez maja jakąś wycene ksiegową ) to dalej uwazasz ze moze za 5 lat..to Euro...? a ten dług zagraniczny zaciągany przez PiS siegajacy juz 1,250 BILIONA ZŁOTYCH
bo zmieniła sie wartość euro....ktory doprowadził Polske na skraj bankructwa...To winni spekulanci i woda na młyn zimnowojennych odwetowców...Wybacz ale pomyliły Ci sie ustroje...Podobno teraz mamy
kapitalizm i nie mylimy go z Hari Kriszna Kriszna Hari...czyli NIE sprzedajemy za cene wytwarzania...wiec wszyscy są spekulantami bo spekuluja jak najszybciej i najwiecej zarobić !!! Oczywiście pod warunkiem ,ze im rynek na to pozwoli...A co do wartości złotego...To czym uzasadniasz fakt ze cena złotego nie ma wynosic 5 czy 10 zł ??? Czy stan naszej gospodarki wskazuje na to ,ze tak nie powinno być..?? Czy polskie zakłady produkuja coś unikalnego co jest WSZYSTKIM potrzebne....czy to tylko działalność odtwórcza...takie wtórne ersatze..??? A moze warszawska giełda ...gdzie ceny akcji polskich banków były wyzsze niz ceny akcji najwiekszych banków świata..?? Albo polskich zakładów farmaceutycznych gdy przewyzszały cene wielu wiodacych przedsiebiorstw farmaceutycznych ??? Moze to dzisiejszy kurs naszej waluty i papierów na giełdzie bardziej odzwieciedla prawdziwy stan naszego kraju ...Bo czy zdajesz sobie sprawe z tego ze eksportujemy 7 RAZY mniej niz Indie i nasz eksport mozna porównywac do eksportu takich poteg ekonomicznych jak Pakistan czy Egipt...Wiec w czym upatrujesz siłe polskiej gospodarki ???http://www.egospodarka.pl/s/imagezoom.thtml?id=23107 to dane za rok 2008 przed zmiana kursu euro..teraz znajdujemy sie nie na poz 29 lecz blisko 40 miejsca...Bo wzrosło zadłuzenie ,zmniejszył sie de facto export itd...


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Pon 17:31, 23 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 6:59, 24 Lut 2009    Temat postu:

Właśnie przekopiowałem Cię Egoisto i na niektóre rzeczy odpowiem. Ale w sumie, to nic nowego czy odkrywczego nie odpiszę. Masz rację na tyle, że popierasz dotychczasowe prawa rynkowe, które związane są nie tyle z kapitalizmem, co ze wszystkim epokami produkcji, a różniącymi się jedynie naciskiem na inne jej działy. W sumie, jak było od początku, tak jest i będzie bez względu jaki socjalizm czy komunizm, czy podział konsumpcji jeszcze wymyślimy.
Hm...Panesz..a czemu nie skarzyłeś sie gdy wartość złotówki była zawyżona ??? Czemu nie płaczesz ,ze wartość energii elektrycznej jest sztucznie zaniżana..?? Dziwiła mnie zawyżana wartość złotówki, ale dlaczego miałbym oponować? Nie miałem podstaw, porównań, aby twierdzić, że to było "sztuczne" zawyżanie. Jak też do tej pory nie wiem, dlaczego tak było! Jak masz teorię na ten temat, chętnie się z nią zapoznam.
Co do energii elektrycznej, jak też i innych dobrodziejstw poprzedniego bytu, mam zdanie, że wszystko musi dojśc do równowagi popytu i podaży. Że był przechył na korzyść społeczeństwa, przechył dla warstw "biedniejszych", czyli dla ogółu, to o ile nie zachodziła konieczność, jestem za powolnym, jak najpowolnieszym ruchem w te strony. I to uważam ciągle za właściwe podejście do sprawy. Jestem przeciwnikiem rapotownych ruchów wywracających ludzi do góry nogami, jestem przeciwny wszelkim rewolucjom, nawet tej solidarnościowej niby! I bardzo dobrze się dzieje, że tak jest. A ponadto za energię elektryczną ktoś płacił. Czyli nie każdy bezpośrednio, a poprzez budżet, poprzez zadłużanie się tej częsci gospodarki państwowej.
Mamy też teraz z tym kłopot, że jesteśmy bardziej wysprzedani niż posiadamy to! Ale to sprawa frakcji politycznych i co gorsza, ich kierowanie zględami jak najmniej ekonomicznymi.

To trzeba było wprowadzić EURO ...tak jak Słowacy...Oni teraz przyjezdzaja do nas ..bo tanio... .. bo tanio, to imsię udało, bo wprowadzili euro akurat w tym momencie. Jestem za jak najszybszym przejściem na euro, to raz. A dwa, to za 5 lat po wejściu euro możemy mieć również kłopoty z euro, jak dzisiaj ze złotówką. Ale skala się trochę zmienia.

Porównywanie nas do Indii czy Pakistanu, to trochę egzotyka statystyczna z róznych względów. Co oni eksportują i jaką są potęgą w swoim środowisku? Ile to na jednego mieszkańca czy jednostkę terytorialną? Na pewno nie mają takich trudności eksportowych, takiego poziomu eksportowego co jest w Europie. Nawet ze Stanami czy Chinami czy z G8 ich eksport większy nie może być tak bezpośrednio porównywalny z naszym lokalnym czy z wymienionymi!
Z tym, że miejsce w tej grupie,nawet jeżeli poniżej, to wedle porównywalnych statystyk raczej jesteśmy i na więcej liczyć też nie możemy. Z tym sie zgadzam.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 10:43, 24 Lut 2009    Temat postu:

Wczoraj słyszałam skargę kancelarii prezydenckiej, że pan prezydent nie jest poinformowany o działaniach rządu w kierunku wprowadzenia euro.
Oczywiście, zaskoczony, nie będzie w stanie zareagować przeciwko, storpedować negocjacje.
Podobało mi się stwierdzenie "Ogórka na niedzielę" : Nie pozwólmy europarlamentarzystom, aby weszli do strefy euro.. za nas! Niech otrzymują pensję w złotówkach... Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 15:10, 24 Lut 2009    Temat postu:

Panesz...co za róznica co eksportują ..niech to beda gliniane koguciki ,czy
parciane portki...wazne ze otrzymuja za to mniej wiecej tyle samo co
"dynamicznie rozwijajaca sie Polska"...O wielkości gospodarki mówi kilka wskazników np inwestycje zgraniczne ( świadczące o zaufaniu ) czy aktywne uczestnictwo w globalizacji ( jasne przeciez jest ze im wiecej krajów ktore kupuja od nas tym NASZA gospodark jest mniej podatna na kryzys u sąsiadów czy w poszczególnych obszarach ) Niestet nasza gospodark aznajduje sie na 41 miejscu w rankingu gospodarek uczestniczacych w globalizacji...a 60% naszego eksportu skierowane jest do RFN ( taka monokultura...)
Na pytanie :czemu rosła wartość złotówki odpowiedz jest prosta.Po wstapieniu do unii Polska wydawala sie potecialnym placem budowy dobrym do inwetycji...wiec popyt na złotówkę był duzy wiec wartosc euro mala..Teraz gdy wszyscy uciekaja jest odwrotnie : kazdy szuka euro lub dolarów pozbywajac sie złotego..To jest to co Ci juz mówiłem -wiarygodność małych krajów w stosunku do Unii


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Wto 17:03, 24 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 19:12, 24 Lut 2009    Temat postu:

Jak piszesz, "o gospodarce świadczy kilka wskażników", to róznica jest co eksportują i gdzie. Czy parciane portki czy koguciki. Raz koninktura jest, raz nie ma. Natomiast Indie mają gospodarkę o niebo lepiej przystosowaną do ... globalizacji, zawsze utrzymają się na pewnym poziomie. Polska jest krajem zmieniającym rynek, nie mamy własnych wyrobów, własnego rynku, zmieniamy rynek i szukamy miejsca co możemy produkować i dla kogo! Ale jaki jest potencjał gospodarczy Polski? O czym świadczy wskaźnik eksportu? Ile na jednego mieszkańca i dokąd eksportujemy, musimy sobie zdawać sprawę. A nie patrzeć na miejsce w eksporcie. Tutaj wskaźnik nic nie wskazuje. A ile tego eksportu przypada w Indiach na łebka? Ile też importują? Te wskaźniki lepiej by mówiły. Bo zalewanie Europy chińszczyzną nie świadczy o eksporcie chińskim, chociaż jest tego dużo, o dużo za dużo jak na potrzeby Europy, a nie stanowi znacznego wskaźnika eksportowego Chin.
O ile wspominasz do dynamiźmie gospodarczymm, to jeszcze dwa lata byliśmy pod sporą kreską w porównaniu z nowymi krajami nadbałtyckimi. A teraz między innymi one ciągną nas w dół, nawet rzutują na ...."potencjalne" nasze możliwości wyjścia z kryzysu. Wynik jest taki, że wskaźnik dobry, ale kraiki za małe, że nawet razem o niczym nie świadczą. nawet ich 100 % eksportu nic by nie załatwiało.
O złotówce piszesz, że Polska wydawala sie potecialnym placem budowy dobrym do inwetycji...wiec popyt na złotówkę był duzy wiec wartosc euro mala . Wniosek: teraz Polska wydaje się niepotencjalnym placem budowy. Zamieniając "budowy" na INWESTCJI, to wydaje się, że raptownie Polska utraciła potencjał. A wskaźniki - do kosza.
A Polska nic, a nic nie utraciła! Nadal jest taka sama.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Śro 12:47, 25 Lut 2009    Temat postu:

Hmm...Panesz nic nie jest wieczne...to co było dobre wczoraj niekoniecznie jest fajne dzisiaj..I to dotyczy tez Polski...Blokowanie inwestycji przez PiS, blokowanie wejscia do strefy euro ,zadłuzenie sie
na prawie bilion złotych...To wszyscy obserwatorzy rynku widza...
To np zmusza dzisiaj Tuska do żebrania po całym swiecie ..o kolejna pożyczkę ...bo nie spłaci starych długów...Wpadliśmy w panike gdy zaczęto spekulować złotówką...a co będzie jeśli zaczną spekulować naszym długiem liczonym w miliardach...Ktoś im zabroni..?? Jeśli nastapi odmowa dalszych pożyczek ...to bedziemy wyprzedawac za 1/10 ceny by spłacić długi ..?? A złotówka spadnie do 10 zł...Co z tego ze łany zboza sa takie same...kiedy i drogi sa tez jak z przed I wojny...
Zastanów sie tak na chłodno : masz zainwestowac w Pernambuko..tuz koło granicy z USA ,gospodarka powiazana z USA ,ale dychawiczna..
jakies huty nikomu nie potrzebne ,cos dłubia w ziemi ..ale de facto nie ma rozwinietego przemysłu który cie interesuje ..Wiec chcesz zainwestowac bo wyglada to na bardzo interesujace...i nagle kryzys ...ta ich waluta leci na leb na szyje USA nie za bardzo bedzie kupowac...to co TY bys zrobił ??
Przeciez pola kukurydzy i manioku sa dalej takie same ...
PS Tak gwoli przypomnienia co sadza inni Z raportu Światowego Forum Ekonomicznego wynika, iż Polska zajmuje 72. pozycję wśród ponad 100 krajów pod względem wykorzystania informatyki i telekomunikacji oraz warunków ich rozwoju. Najlepiej w rankingu wypadły kraje azjatyckie , skandynawskie i USA
Polska zajęła ostatnie miejsce w rankingu lizbońskim, przygotowywanym przez londyńskie Centrum ds. Reformy Europejskiej. Opracowanie dotyczyło sposobów budowania przez kraje Unii Europejskiej konkurencyjnej gospodarki.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Śro 15:55, 25 Lut 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Śro 16:55, 25 Lut 2009    Temat postu:

egoista99 napisał:
PS Tak gwoli przypomnienia co sadza inni Z raportu Światowego Forum Ekonomicznego wynika, iż Polska zajmuje 72. pozycję wśród ponad 100 krajów pod względem wykorzystania informatyki i telekomunikacji oraz warunków ich rozwoju. Najlepiej w rankingu wypadły kraje azjatyckie , skandynawskie i USA


Sądzę, że to zwykły ...szum informacyjny na poziomie .... ogólnej ogólności Razz a na dodatek ... mało świeży bo ... z 2005 r. Mr. Green
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Świat Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin