Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Historia świata od entropi do inflacji
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 23:12, 17 Wrz 2006    Temat postu:

Łukasz, czy zachowałeś zdjęcie Pameli? Można by je zmniejszyć.

Panesz, jednak wierzę w przyszłość biologicznej, a nie sztucznej inteligencji. Albo w przyszłośc bez istot myślących.

Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 23:40, 17 Wrz 2006    Temat postu:

Jaga niestety nie, szkoda Embarassed
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 8:18, 18 Wrz 2006    Temat postu:

No to odniosę się do ostatnich dwu postów. Słońce znikło z tematu, szkoda, bo za pomocą linka, kto chciałby, oglądnąłby je. A było dość ciekawe. Nie odniosę się do zamienialności, czyli do wymiany poszczególnych części istot żywych, a nawet genów na inne części wysoko i mniej przetworzonych z materi nieżywej.

A więc Słońce. Jego żywot wynosi w tej chwili około 8-10 mld lat i zapewni nam energię cieplną na najbliższe 5 mldów lat. W tym czasie powinniśmy uciec z układu słonecznego, ze względu na Słońce, a jeszcze prawdopodobniej szybciej z powodu innych przyczyn. Przynajmniej Ziemię zmienić na inną planetę.
Ale jak uciec i być w bezpiecznej odległości w czasie gdy jądro Słońca pod wpływem żelaza zapadnie się? Tu nie wystarczy statek kosmiczny nawet takiej wielkości jaki występuje w epopejach kosmicznych.
Ucieczka będzie wymagała wielkiej elektroniki i wielkiej ilości reaktorów, wielkiej ilości materiałów rozszczepialnych (o ile ludzkość będzie nimi dysponować) wielkimi antenami i zasobami innej energii. W kosmosie będzie obowiązywała oszczędność energii ze względu na trochę mniejsze promieniowanie tła i dalekich źródeł energetycznych. Więc najlepiej byłoby, jakby temperatura we wszystkich pomieszczeniach była najmniejsza. Przynajmniej musiałaby być taka, jaką potrzebowałyby urządzenia i "ludzie". Może zajdzie potrzeba ogrzewania tylko mózgów, a reszta ciała zniwelowana do "części zastępczych lub wogóle niepotrzebnych. Ponadto oprócz świadomości stanu świata i bytu takiemu "żyjącemu" człowiekowi , jeżeli rozlałby się po całym urządzeniu kosmicznym po co potrzebne byłyby źle pracujące mózgi? Przecież urządzenia komputerowe teraz już śmiało mogą zastępować człowieka. A jakie są poczynania właśnie człowieka, to widzimy tu i teraz na Ziemi. I nie są najlepsze! Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 7:52, 23 Wrz 2006    Temat postu:

Moja teoria od BigBangu do KońcaŚwiata jest niby oparta na teorii ewolucji, ale w sumie jest jedną z teorii inteligentnego projektu.
Cytat:
Teoria inteligentnego projektu (ang. theory of intelligent design, określana często skrótem ID – intelligent design) to koncepcja, która utrzymuje, że najlepszym wyjaśnieniem dla pewnych cech wszechświata i żyjących organizmów jest "inteligentna przyczyna", a nie, jak określa ta teoria "ślepe", "bezcelowe", nieinteligentne mechanizmy przyrodnicze; jest uznawana przez większość naukowców za pseudonaukę lub pozostającą poza obrębem nauk przyrodniczych koncepcję filozoficzną.
I dalej: W sensie ścisłym teoria inteligentnego projektu to twierdzenie, że możemy odróżniać cechy powstałe w wyniku procesów czysto naturalistycznych, bez żadnego udziału inteligencji od tych, w których powstanie zaangażowany musiał być jakiś rozumny czynnik.

Według mnie obie teorie się nie wykluczają, a raczej mają równe prawa do istnienia. Nawet w ścisłej teorii Darwina wszystko odbywa się przypadkowo. Nawet nie najlepsze cechy decydują o powstaniu i istnieniu gatunku, a mimo tego gatunki istnieją. Na przydkład gdyby nie było zagłady dinozaurów, to... byśmy nosili zamiast skóry i owłosienia łuski, a ewolucja mogłaby być szybsza. W ewolucji zawsze powstają olbrzymy. To dotyczy wspomnianych dinozaurów i wielorybów. Obecnie krokodyle i jaszczurki nie mają form rozwojowych. Jakoś przetrwały i może będą iały jeszcze szanse na rozwój, gdyby radykalnie zmieniły się warunki rozwojowe na Ziemi. Wieloryby wg mnie są formą, które wykorzystały możliwości rozwojowe i padły ofiarą obfitości warunków rozwojowych do powiększnia swojej wagi. Ponieważ jeszcze takie warunki istnieją, to i one istnieją. Mają sprzyjające warunki i nie mają takich wrogów, oprócz ludzi, którzy by im zagrażały. Mają swoją niszę ewolucyjną.
W sumie, o ile nie następuje zagłada, życie się rozwija we wszystkich możliwych i przypadkowych kierunkach. Taki rozwój daje większe możliwości przetrwania różnych niepowodzeń i kataklizmów. W dalszym ciągu tego tematu postaram się to rozwinąć.
Ale ewolucja i inteligentny projekt nie tylko dotyczy życia na Ziemi czy gdziekolwiek we wszechświecie, gdzie istnieje. Dotyczy każdego prawa i każdego zjawiska. Na przykład są prawa ekonomiczne, które na podstawie historii dziejów zostały wysnute, i które się sprawdzają. Czyżby? To po co powstają banki centralne, monopole, organizacje przestępcze starające się je ominąć? Na przykład na początku XX-go wieku był Wielki Kryzys w Ameryce. To dlaczego on się nie powtarza? Bo finansjerzy zawiązali związek korupcyjny. Gromadzą nadwyżki na tyle, że wyciągają majątek biednych i gromadzą na swoich kontach bankowych. Więc ich bogactwo jest fikcyjne. Nie wolno zrównać wszystkie kraje i globalizacja proponowana w ONZ przez naszego prezia L. Kaczyńskiego, to fikcja. Tego majątku nie ma i nie można go rozłożyć proporcjonalnie na każde państwo, na każdy metr kwadratowy globu, tak jak było wtedy w Ameryce. Jak wszystko na świecie i kosmosie ulega degradacji, to i rzeczy umowne i fikcyjne również. Każde prawo ekonomiczne można obejść i od tego są organizacje nawet rządowe i wszelkie korupcyjne. Prawa ewolucyjne również. Ale mimo tego, że niektórym cywilizacjom (poczynając od komórki) udaje się rozwinąc do pewnego stopnia, to ogólny rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, że przynajmniej jednej na 10 do dowolnej potęgi udaje się. I taką cywilizacją żywą jest życie na Ziemi. Nam się udaje. Ale do jakiego stopnia i jak wskazuje rachunek prawdopodobnieństwa - w nieskończoność nie uda się, to o ile uda nam się dojść do pewnego stopnia rozwoju cywilizacyjnego, unikniemy go. A nawet jak znikniemy wskutek wypadku kosmicznego czy za mniej niż 5 mld lat z powodu wybuchu Słońca, to... na pewno gdzieś we wszechświecie jest jakaś cywilizacja, która ma podobne czy inne zmartwienia, ma rózne fazy rozwoju, czyli rózne fazy ewolucji darwinowskiej, w tym niższe i wyższe od naszej!
Więc czy nazwiemy to inteligentnym projektem, czy ewolucją, jest wszystko jedno. Po prostu. Ewolucją jest to co wiemy "prawie" na pewno. Reszta to IP. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 12:06, 01 Paź 2006    Temat postu:

Za ID (inteligentnym projektem) przemawia właściwie jeden fakt. Że to formy coraz bardziej skomplikowane, są bardziej modyfikowalne od form prostszych. Czy to formy materii fizycznej, czy form żywych. Wygląda to w dużej mierze tak, jakby nad tym panowała "opatrzność". I przedstawię kiedyś i taką wizję świata. Wprawdzie formy prostsze i mniej skomplikowane mają większe szanse przetrwania, to formy bardziej skomplikowane, swoją różnorodnością (czyli rachunkiem prawdopodobieństwa) im dorównują (starają się dorównać).
Również za ID przemawia fakt, że dotychczasowe kataklizmy jakie nawiedzały Ziemię niszczyły te gałęzie rozwoju, które wchodziły w ślepy zaułek ewolucji. A ewolucja szybkimi krokami, póki nie ma kataklizmów rozwiją swą najdoskonalszą formę homosapiens, która już sama się sprawdza poprzez stwarzanie sobie "nieludzkich" warunków.

Jeszcze dotykając ID można założyć, że wg ID były tylko początkowe parametry BB i już, i po wszystkiem. Reszta, to już ewolucja zgodna z tymi parametrami. No to przyjrzyj się stałym tego świata.

Stałe fizyczne. Czy jest takim parametrem liczba Avogadro? Najprędzej jest ona dla nas stała, ale może wynikać z innych parametrów. Może to być stała "kosmiczna" zauważona tylko przez nas i nie mająca większego wpływu na rozwoju Kosmosu. Może też liczba Avogadro w jakiś sposób wynikać ze stałej prędkości światła lub/i stałej Plancka. Są to pewniejsze stałe początkowe wg których mamy taki, a nie inny Świat. Ale i te stałe mogą wynikać z innych początkowych parametrów Świata. Głównym problemem jest tu zauważenie, że do naszych parametrów początku świata i ich parametrów początkowych dochodzimy od wewnątrz układu. A wogóle, czy my żyjemy w STAŁEJ przestrzeni trójwymiarowej czy wielowymiarowej? Może w "czasoprzestrzeni"? Są to stałe fizyczne. I czy zostały nam narzucone z zewnątrz, czy to my widzimy je poprzez matematykę, poprzez zapis liczb? Sądzę, że jeżeli udowodnimy, że matematyka jest ponad światem, to tak będzie. Gorzej będzie, jeżeli matematyka jest też naszym tworem wewnętrznym. Warto się nad tym zastanowić.

Na początek weźmy stałe matematyczne. Liczba "pi" określa stosunek okręgu do średnicy. Podobnie jest z liczą "e" (podstawą logarytmu naturalnego) jako -> [link widoczny dla zalogowanych] .
I co gorsza, żadna z podanych w poście stałych... jest niekoreślona. Znaczy: jest niedoliczona lub nierzeczywista. Te stałe, po prostu, nie dają się zapisać inaczej niż jako symbole! Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 9:37, 22 Paź 2006    Temat postu:

Ostatnio pewien eurodeputowany "zaproponował" nieuczenie w szkołach "teorii Darwina". Ponoć ma rację. Sama teoria, która nie może być udowodniona, a składa się jedynie z pozbieranych przypadków i połączeniem ich w logiczną całość może być bardzo ciekawym przypadkiem, o którym przynajmniej dzieci w przedszkolach czy szkołach podstawowych nie muszą wiedzieć. I tak jest. Już w społeczeństwie amerykańskim wcześniej odzywały się głosy, że jest ona nikomu niepotrzebna i... "za trudna". A nawet to drugie jest ważniejsze.

Niemyślę obalać sposobu i tłumaczeń na ewolucję godzinnego wykładu M.G.
Bo świat jest taki, jaki postrzegamy. Zaraz po urodzeniu kieruje nami chemia, a układ nerwowy i mózg włącza się powolutku. Człowiek powolutku odkrywa otoczenie i sposoby reakcji mózgowej. Poznaje świat, który działa na niego, odkrywa kolejno niezmienności świata. Głownie chodzi mi o zjawisko skutkowo-przyczynowe. Po kolei poznaje rodzinę, głownie mamę i... otoczenie, poznaje co po czym może się spodziewać. W końcu dostaje natłok wiadomości, które musi jeszcze szybciej połączyć w całość. W system własnego zachowania i postępowania. W pierwszym przypadku wykorzystuje chemię ciała i podświadomość (może i poprzednią łączność łonową z matką). Dlatego najszybciej trafia do niego wyobrażenie świata reprezentowana przez jego otoczenie.
Co gorsza, nie pamięta i nie wie skąd przyszedł na świat, skąd się wziął, a świat jest taki, jaki zastał on jest homo, jak jego otoczenie. Ale a czasem potrafi wyciągać wnioski przyczynowo-skutkowe, więc rodzą się pytania typ[u, że jeżeli coś "już jest", to musiało jakoś powstać. I problemy zaczynają się z tym, że dziecko zadaje pytania, a skąd ja się wziąłem, lub o wszystko pyta , a dlaczego to, a dlaczego tamto, itd. W ten sposób poznaje "na skróty" podstawę własnego świata. W ten sposób własnie buduje własny światopogląd, własne jestestwo, własną świadomość siebie.

Jeszcze gorszą sprawą jest za pomocą związków przyczynowo-skutkowych co będzie dalej. Na przykład nie wiadomo ci jest za górką, a "strach" tam iść, to możemy przypuszczać. Jednak homo dowolnego typu szedł tam i... zostawał tam lub wracał. Ale zaludnił cały świat.
Idźmy w drugą stronę. A co po śmierci? No na to pytanie jeszcze nie było i nie będzie przesłanek. Zawsze świat będzie, jaki sobie uroi w głowie. Nawet nie można wierzyć tym co przeżyli własną śmierć, z prostej przyczyny, że jego nie opuścili, a wracając "do życia" - zmienili poglądy tak identycznie samo, jak to robili od czasu do czasu za życia.
W tej materii pozostały tylko domysły. Na pomocą związków przyczynow-skutkowych sami budujemy sobie przyszłość. I tą ziemską i tą pośmiertną. W pewne rzeczy wierzymy święcie, chociaż nie objawiły się one nam, nas nie dotyczą, albo doskonalimy realistycznie system powiązań logicznych i to tak, jak nas na to stać.

Wracając do zmian logicznych - skutków, tak samo postępuje M.G. i to po to, aby mieć swoją rację. Jedne fakty opuszcza, inne inaczej interpretuje na swój sposób. Więc i jego "ewolucja" jest na tyle dobra, że albo ją tworzy dla siebie, albo specjalnie nagina fakty, tworzy własną hipotezę/y dla swoich potrzeb. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 9:02, 03 Lis 2006    Temat postu:

"Gdy się obudziłem, za oknem był piękny poranek. Wstałem, umyłem się i ubrałem, po czym zjadłem śniadanie. W autobusie szkolnym rozmawiałem sobie najlepsze z kolegami, kiedy nagle wszystko prysło i obudziłem się.
Wstałem, umyłem się ubrałem, zjadłem śniadanie, wsiadłem do autobusu i dotarłem do szkoły. W szatni jeden z kolegów rzucił we mnie książką i uderzenie w głowę obudziło mnie...
Wstałem, umyłem się i pojechałem do szkoły. Minęła jedna lekcja. Na przerwie poprosiłem koleżankę, aby mnie uszczypnęła - żeby się przekonać, czy to znowu nie sen - i wtedy....
obudziłem się. W pośpiechu dotarłem do szkoły. Tam opowiedziałem o wszystkim kolegom i wszystko było dobrze do obiadu. Wtedy niespodziewanie uruchomił się szkolny alarm przeciwpożarowy. Wybuchła panika. Ktoś biegnąc wpadł na mnie i uderzył mnie mocno w nogę.
Obudziłem się we własnym łóżku.... Było ciemno, a zegar wskazywał drugą w nocy. Czy nadal śniłem? Nie miałem pewności aż do następnego wieczora, kiedy spokojnie położyłem się do łóżka."

Jest to wyjątkowa i autentyczna seria fałszywych przebudzeń. Z reguły odrózniamy sen od jawy. Szczególnie, gdy śnią się nam niedorzeczności, coś co w żaden sposób nie przystaje do realnego świata! Problem jest z reguły - na ile.
Z kolei T. Mazowiecki powiedział " że z tym problemem się prześpi". Bo rano będzie miał umyśł wypoczęty i... pozbiera wszystkie wątki do kupy, ale też w czasie snu śnią się realia. Dość często rozwiązania trudnych czy skomplikowanych problemów śnią się.

I wszystko oparte jest na logice! Świat w którym żyjemy nie jest ważne, czy jest realny czy nierealny. Byle był logiczny! I uważam, że właśnie logika jest "niezmiennikiem świata" o czy w następnym poście.

A cytat pochodzi z art. "Fałszywe przebudzenia" (Faktor X) i dobrze to ilustruje.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 0:13, 04 Lis 2006    Temat postu:

Przeżywam deja vu. Już ten post Panesza czytałam, a nawet odpowiedziałam na niego! Więc gdzie się podział?! Jeżeli błąka się po jakimś innym temacie, to go wykreślcie, proszę... A może mi się śniło, że odpowiadam?!

A pisałam mniej więcej tak:
Bardzo żadko coś mi się wogóle śni, ale czasem to, że jest to sen, i pragnę się z niego wybudzić. Co ciekawe, nie są to sny, o ile pamiętam, nielogiczne, albo przerażające, raczej tak, jakby następowało spięcie, przebicie, powodujące obudzenie się świadomości, a nie umysłu. Jest to tak intensywne przeżycie, że pożniej długo o tym pamiętam, nawet po wielu latach, i powoduje zastanowienie: a jeżeli teraz też?.....

Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 0:16, 04 Lis 2006    Temat postu:

Ha! Już znalazłam ten pierwszy! A zaczynałam już czuć się zlekka niesamowicie... Ale niech zostaną oba.

Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 9:43, 05 Lis 2006    Temat postu:

Jaga, przepraszam za spowodowanie ... deja vu wskutek ... niewłaściwego wklejenia ostatniego swojego postu!
Ale jeżeli pozwolisz Mr. Green , przejdę do tematu.

Zaznaczam, że są to tylko moje wyłącznie własne przemyślenia (i własna teoria) i niczym nie poparta!
Świat odbieramy wyłącznie za pomocą ciągu zdarzeń wynikających z przyczynowości. Bowiem nie ma, do czego się przyzwyczajamy, aby cokolwiek nie wynikało z poprzedniego. A więc związki przyczynowo-skutkowe są podstawą postrzegania świata. Wpływają też na naszą wizję, przewidywanie przyszłości, a także na... odtwarzanie przeszłości. Na podstawie tego związku zbudowaliśmy nasze nauki, nawet matematykę. Matematykę mamy właśnie taką, jaka wynika z tego związku. I będziemy dalej ją rozszerzać, aby można było "upraszaczać" spostrzeżenia, aby wyciągać najwłaściwsze wnioski. I tu wkradł mi się zamierzony wyraz "wnioski". A jeżeli chodzi o wnioski, to z tego wynika nasza logika, w tym logika matematyczna, a w niej najwazniejsza operacja "implikacja" (jeżeli p, to q).
Ale aby ruszyć z miejsca należy zająć się jeszcze samym związkiem przyczynowo-skutkowym, czy logicznie - implikacją, czyli tezą i wnioskiem.
Na pewno świat byłby niewidzialny, jeżeli wskutek pewnego zjawiska występowałoby to samo zjawisko (wynikało to samo). Świat byłby nierozpoznawalny. Więc muszą istnieć przynajmniej dwie różnerzeczy, aby implikacja zadziałała. Różne q od p! W ten sposób dochodzimy, że muszą istnieć, czyli świat jest zbudowany nie z jednej rzeczy. Muszą istnieć conajmniej dwie, a dla nas, istniejących w ciągu tych zdarzeń, jest ich nieskończenie wiele.
Drugą sprawą jest to, że nie ma prostych implikacji. Top znaczy, że jeżeli z p wynika q bezpośrednio, to nie ma róznicy pomiędzy p i q. Możemy przyjmować w takim przypadku, że p to jest to samo co q. WIęc implikacja powinna być rozbudowana do wartości, że p, czyli teza musi być złożona z conajmniej dwu składników i jednoznacznie z nich wynikać q (wniosek). I z tego wynika, że w skład logiki musi też wchodzić alternatywa (lub) i koniunkcja (i), chociaż logika matematyczna może się istnieć bez tego! Albowiem do pojęc alternatywy i koniunkcji oraz innych funkcji logicznych dochodzimy myślowo, a istnieniu świata jest to całkowicie niepotrzebne! To są tzw. "skróty myślowe".
Trzecią sprawą jest to, że ostatnie zdania są bezsensowne przy... nieistnieniu negacji (~). Więc negacja mówi nam, że albo istnieje świat odwrotny do realnego, istnieją inne światy, nawet te co nam się śnią (patrz poprzedni post!)
... albo negacja mówi, że jednak świat się składa z kilku (conajmniej dwu) "podstawowych cegiełek". A negacja jest określeniem: "inna", "nie ta". I to byłoby na razie na tyle i już.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 21:34, 05 Lis 2006    Temat postu:



Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 8:33, 12 Lis 2006    Temat postu:

Właściwie utożsamiam pojęcia entropia, jednokierunkowość zdarzeń przyczyna-skutek (nie zachodzenie zjawisk w drugą stronę) i czas.

Entropia zapewnia jednokierunkowość zdarzeń. Zdarzenia powodują pojęcie czasu.
Jeżeli coś wynika z czegoś, a nawet nie musi to być prawdziwe, tylko tak zakładamy, to wydaje się nam, że jedno wynika z drugiego automatycznie. Bezwarunkowo w zero jednostce czasu. Jedno jest tożsame z drugim. Prawie, bo.... Nawet gdy do wniosków dochodzimy po pewnym okresie "czasu", to wynik jest dla nas oczywisty od zaraz, od momentu zaistnienia założeń. Ale, ale. Ile na to "napracował" się mózg? Ile udowodnił założeń pomocniczych? Nie tylko matematyka ma takowe "dowody" na twierdzenia! Że dowód musi być dopracowany tak, że już nikt temu nie zaprzeczy. W matematyce, jak i w każdej dziedzinie można robić i sztuczne założenia, i czegoś nie uwzględniać. Ale po opracowaniu wniosku, czy tzw. przewidzeniu skutków, wydaje się, że dane zjawisko zawsze zajdzie automatycznie. A poprawniej: zajdzie cykl do najmniejszych zauważalnyc zdarzeń.
Jako przykład weźmy budowę domu. Budynek powstaje kilka lat, ale aby on powstał jego budowę rozbijamy na pewne etapy, które rozbijają się drobiazgowo do innych zdarzeń jednostronnych, które zauważamy. Ale nie interesują nas, nie zauważamy reakcji chemicznych zachodzących pomiędzy piaskiem, cementem i wapnem, które są również zależne od innych jeszcze pomniejszych zjawisk i które to, te najmniejsze, jednak zauważalne, wyznaczają czas. Czas budowy budynku nie zauważy ten, który... na czas budowy wyjechał z miejsca jego powstawania i przyjechał po jego oddaniu do użytku. W tym miejscu nie zauważy on czasu jego powstawania po abstrahowaniu od pamięci bycia gdzie indziej.
Inny przykład. Jeżeli jesteśmy czymś pochłonięci, czasu nie zauważamy. Widzimy jedynie nas interesujące kolejne stany przyczynowo-skutkowe bez względu jak chodzi zegar. Dość często więc czasu nie zauważamy, leci on wtedy za prędko i wracając do współczesności, zauważamy go w innym cyklu zdarzeń. Na przykład po układzie wskazówek zegara lub głosie innych osób lub po... umiejscowieniu słońca na nieboskłonie.
Natomiast oczekiwania są zawsze bardzo długie. A dlaczego? Bo zauważamy inne i to niepotrzebne najczęściej cykle zdarzeń. To one wydłużają ten czas. To one zachodzą, zachodzą i nie ma ich końca. Ale te cykle zdarzeń muszą zachodzić, bo bez nich nie może się zdarzyć to, czego oczekujemy. Bo są inne drogi, inne cykle, które muszą zajść, aby nasze "oczekiwanie" się spełniło.

Więc czas jest wynikiem entropi i jest pojmowany różnie. Ale taki sam czas upływa pomiędzy makrozjawiskami nawet kosmicznymi i taki sam okres czasu upływa w pędzącym samochodzie. Wszystko polega na rozdrobnieniu, na postrzeganiu pomniejszych cykli składających sie na główny, obserwowany przez nas cykl zdarzeń.

A że zdefiniowano czas jako jakąś ilość obiegów elektronów w atomie, a co to nas obchodzi! Czy to nas dotyczy? Chyba tak. Bo być może, może nas to dotyczyć, umiemy zauważyć te obiegi, więc je policzyliśmy! Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 11:52, 12 Lis 2006    Temat postu:

Think

Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 10:42, 18 Lis 2006    Temat postu:

Mój punkt widzenia nie stoi w sprzeczności z tym co napisał Panesz. Akcenty postawione są w innych miejscach zagadnienia.
Co do entropii , moje pojmowanie rzeczy jest bardziej zbliżone do interpretacji tego pojęcia w kontekście II zasady termodynamiki. Można tą zasadę sformułować ogólnie tak:
Każdy układ zamknięty (odizolowany) dąży do stanu całkowitego rozpadu lub chaosu
A ENTROPIA jest miarą tego nieuporzadkowania w tym zamkniętym układzie, czyli miarą chaosu. W związku z tym entropia układu zamkniętego nigdy nie maleje , najwyżej może być wartością stałą. A skąd to nieuporządkowanie ? – ze wszystkiego! Każdy naturalny proces w układzie zamkniętym , powoduje wzrost jego entropii. Jeżeli przyjmiemy Wszechświat jako układ zamknięty , to dla przykładu Słońce w którym dokonuje się proces wypalania wodoru , a w efekcie wyrzucane jest w przestrzeń kosmiczną ciepło i światło ,powoduje wzrost entropii Wszechświata. Nie tylko chodzi tu o Słońce, wszystkie gwiazdy powodują wzrost entropii , nieuporządkowanie , chaos we Wszechświecie. Czyli czeka nas destrukcja , rozpad , zniszczenie.
A co to ma wspólnego wspólnego z czasem?
Otóż ma , skoro entropia nigdy nie maleje, a wzrasta, czyli wprowadza ona pojęcie nieuchronnego następstwa zdarzeń czyli biegu czasu. Dla ułatwienia posługujemy się pojęciem strzałki czasu , wiadomo strzałka- wartość , kierunek , zwrot.( znane sprawy.)
Trochę o czasie:
Pojęcie czasu i jego upływu od zawsze towarzyszyło człowiekowi. Miało to swój wyraz w różnych religiach, wierzeniach. Były różne koncepcje , jedne zakładały cykliczność, powtarzalność zdarzeń. Inne , przyjmowały czas jako pewien liniowy proces , czyli przechodzenie z jednego stanu do wyższego bez możliwości zawrócenia. Szczególnie akcentuje to religia „braci starszych w wierze” . Ujmuje ona dogmaty wiary w sposób historyczny, bowiem takim pojęciom jak stworzenie , upadek odkupienie , zmartwychwstanie przypisuje się pewne konkrety , zjawiska fizyczne , zjawiska następujące jedne po drugich a więc droga od chaosu ,powstania Ziemi, początki życia, pojawienie się ludzkości …no i zniszczenie rozpad.
A więc biegowi zdarzeń można przyporządkować kierunek od przeszłości do przyszłości.
Tak, ale z II zasady termodynamiki konstatacja jest mało budująca , ponieważ czas biegnie od DOBREGO do ZŁEGO gdyż zakłada na końcu ZAGŁADĘ .Przypominam że chodzi tu o wzrost entropii, przyjemnie grzejące słoneczko wprowadza w konsekwencji wzrost chaosu w układzie.Wobec tak niezbyt zachęcającej perspektywy szukano dowodu na to że strzałka czasu może jednak prowadzić od ZŁEGO do DOBREGO. Usiłowano II zasadzie termodynamiki przeciwstawić ewolucję organizmów żywych. Tutaj strzałce czasu starano przypisać przejście od ZŁEGO do DOBREGO. Czyli ten zwrot strzałki czasu miał być przeciwny niż ma „strzałka termodynamiczna”.Oczywiście w relacji ZŁO/DOBRO. Aby prowadzić dalszą dyskusję należy wyjaśnić sobie kilka podstawowych pojęć dotyczących relacji czas- materia. Ale o tym , potem.

P.S. Co II zasady termodynamiki jestem przekonany ze nie ma zastosowania do układu jakim jest nasze forum . Nie ma ponieważ nie jest to układ zamknięty.Chociaż niektórym się tak widzi. Jesteśmy i będziemy układem otwartym , nawet towarzysko.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 0:22, 19 Lis 2006    Temat postu:

Czas – jedno z podstawowych pojęć filozoficznych, wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy czasowe między zdarzeniami. Czas może być rozumiany jako:
• chwila, punkt czasowy,
• odcinek czasu,
• trwanie,
• zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych
Czas jako kategoria filozoficzna był przedmiotem wszechstronnych rozważań. Proponuję rozważyć relacje czas a świat materialny.
Kwestia pierwsza : Czy czas jest atrybutem świata materialnego?
Ważne twierdzenie- dla każdego zdarzenia istnieje co najmniej jeden moment czasu w którym ono zachodzi, czyli nie ma zdarzeń pozaczasowych, a więc w konsekwencji cały świat materialny istnieje w czasie. Należy więc powiedzieć że momenty czasu są własnościami zdarzeń, z tego wynika wprost że czas to własność wszystkich części świata materialnego
Kwestia druga : Czy czas istnieje zależnie od świata materialnego?
Momenty czasu istnieją zależnie od zdarzeń, a zatem czas istnieje zależnie od świata materialnego. Jeżeli założymy oczywistość że wszystkie cechy obiektów z samej istoty są zależne od obiektów , to jasnym jest że momenty czasu jako własność zdarzeń muszą istnieć zależnie od zdarzeń. Tak samo czas będący własnością Świata (jego części) musi istnieć zależnie od niego.
Nie ma czasu bez świata , świat materialny warunkuje egzystencję czasu.
Kwestia trzecia: Czy podstawowe własności czasu zależą od własności świata materialnego?
Jeżeli czas jest własnością , atrybutem świata materialnego , to wydaje się , że podstawowe własności czasu zależą od własności świata materialnego, są przez te własności zdeterminowane.

W fizyce czas traktuje się jako uporządkowany zbiór momentów, jest to niezbędne aby zdefiniować istotne pojęcie jakim jest interwał czasu. Relacja która porządkuje czas to relacja ; wcześniej od , a także odwrotna do niej relacja :później od .Nie bawiąc się w dosyć zawiłe rozważania możemy powiedzieć że interwał czasu to „okres czasu” , lub „odcinek czasu” Potocznie jest to równoważne.

Powyższe, to skrótowo podane pojęcie czasu w koncepcji świata materialnego, koncepcji uwzględniających , teorię względności- koncepcji atrybutywnej. Dla porządku należy wspomnieć o substancjonalnej Newtonowskiej koncepcji czasu , koncepcji opartej na gruncie mechaniki klasycznej.
Oczywiście wcześniej lansowano poglądy subiektywno – idealistyczne , Berkeley, Kant , nie wspomnę o filozofach chrześcijańskich św. Augustyn czy filozofach starożytnych.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin