Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Alleluja, i do przodu ...
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Felietony, Ciekawe Artykuły,
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 12:59, 16 Lis 2007    Temat postu: Alleluja, i do przodu ...

Jeszcze nie na gorąco, jeszcze nieco przed najważniejszym piątkowym wydarzeniem, przed nominowaniem i zaprzysiężeniem nowego rządu warto tutaj przypomnieć znamienne słowa z Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997r zawarte w art. 104, że „Posłowie są przedstawicielami Narodu.” i przed rozpoczęciem sprawowania swego mandatu uroczyście ślubują „ ... rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji ...”.
Wielu posłów swoje ślubowanie w dniu 5 listopada tego roku uzupełniło słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”.
Tak więc już z samego uroczystego ślubowania wynika, że wszyscy nasi wybrańcy Narodu nie mogą się kierować dobrem partii, która dała im możliwość stanowienia prawa a tylko i wyłącznie winni „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu.” Czego zdaje się nie rozumieć najważniejszy z pierzastych piętnując odszczepieńców w postaci Zalewskiego, Louisa Dornowatego czy bezpłciowego Kazimierza Michała Ujazdowskiego.
No, i teraz może trochę z innej beczki. Nikt nie zapowiadał przecież po wyborach sielanki z platformersami i owymi zwiędłymi pierzastymi w rolach głównych. Ja naprawdę chciałbym zobaczyć ten cyrkowy (może kabaretowy) numer jak ci dwaj, dla których boiskiem do gry w volley-ball (siatkówkę) jest kort tenisowy z siatką do której ów byt biologiczny może doskoczyć wraz z uległym (częściowo już tylko) pisuarowym dworem bratają się z Platformą Obywatelską, a pierzasty Jarosław Wielki łamie się opłatkiem z Duckiem Donaldem. Przecież w dalszym ciągu mamy, hołubimy nierozerwalną więź jednego tylko kościoła z państwem w miejsce państwa bezstronnego światopoglądowo i żadna tam nowa minister edukacji nie ośmieli się zmienić decyzji o wliczaniu religii do średniej ocen na świadectwach, nikt o zdrowych polskich, narodowych zmysłach nie tknie gigantycznych przywilejów Kościoła, a juz tym bardziej nie będzie grzebał w ustawie antyaborcyjnej. No, więc Alleluja i do przodu – zaczyna się następna kadencja na klęczkach.
Ale, jeszcze tak na sam koniec. Obserwując te wszystkie łamańce intelektualne Kuchińskich, Kursko-Karskich, Putrów i ... kogo tam jeszcze diabli do Sejmu wepchnęli z „pisuarów” można wysnuć kuriozalny w swej wymowie wniosek, że pierzasty Jarosław Wielki to taki zaiste mikry – jak na swoje wyobrażenia i swoją miarę – Wallenrod. A stworzyła go tak naprawdę Platforma Obywatelska (oczywiście w połączeniu z apokryficznym „układem”) by wygrać ostatnie nasze wybory.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 13:38, 16 Lis 2007    Temat postu:

Ojgynie, kliknęłam. Za realne podejście do możliwości radykalnych zmian w zakresie tematów, które są podstawą oczekiwań i potrzeb społecznych. No cóż, demokracja, większość decyduje.

Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 15:00, 16 Lis 2007    Temat postu:

Jeszcze nieco później, tak zupełnie na gorąco, wrzucę moje (już chyba kończące "kampanię wyborczą i ... wybory") być może nieudolne przemyślenia. Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 15:03, 16 Lis 2007    Temat postu:

Wybory może i za nami, ale Kampania Wyborcza ciagle trwa. Tyle, że juz na przyszłe wybory.

Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 16:29, 16 Lis 2007    Temat postu:

A, jezęli tak, to ja będę dalej płodził swoje "dyrdymały" !!!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 6:55, 17 Lis 2007    Temat postu:

Wielu posłów swoje ślubowanie w dniu 5 listopada tego roku uzupełniło słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”.

Jeżeli nawet jest to ciągle ten sam Bóg, nawet jak doradza każdemu pojedyńczmu wierzycielowi to samo, to chyba doradza ogólnikami, których interpretacja i wykonanie należy do indywiduów, a jeżeli komuś brakuje owej interpretacji, nie rozumieją, co do nich przemawia, to są inni. Nie tylko o własnym mniemaniu co do właściwej interpretacji, ale i powołani do tego zawodowo! Więc i partia też...
Jest też relacja i w drugą stronę i nazywa się ją modlitwą. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 7:14, 17 Lis 2007    Temat postu:

Panesz osobiście nie szydzę ze słów Tak mi dopomóż Bóg bez względu na to kto ich wypowie jeśli wypowie w nadziei i bez reklamowego podtekstu. Jestem osobą wierzącą i praktykującą (bez fanatyzmu oczywiście) ale czy wypowiadający te słowa robi tak jak nakazują zasady Dekalogu ? to inna sprawa, to sprawa jego sumienia.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 7:29, 17 Lis 2007    Temat postu:

Czy to, co napisałem, Łukaszu, jest szydzeniem?
Podałem tylko interpretację tego ślubowania! Jak rozumieją ją "nieomylni". Oczywiście że w ramach Dekalogu też!

Co do szydzenia potrzebowałbym dokładniejszego zarzutu. Ale to też sprawa interpretacji. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 9:09, 17 Lis 2007    Temat postu:

Ja też odnoszę się do tego wezwania Boga do pomocy parlamentarzystom ale nie chcę by to też był odebrane jako szyderstwo ("Zakończenie kampanii ...")
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 10:37, 18 Lis 2007    Temat postu:

LIST SIĘ NIE RUMIENI...

Skandaliczny był sposób odchodzenia ze stanowisk ministerialnych (i nie tylko ministerialnych), przekazywania władzy ludziom, którym społeczeństwo w październiku zawierzyło. Dylemat na przykład miała sfotygowana minister spraw zagranicznych: przekazać jak nakazują dobre obyczaje resort nowemu, aczkolwiek mocno nie lubianemu, ministrowi Sikorskiemu albo dla własnej przyjemności uczestniczyć w mocno naciąganej uroczystości otwarcia muzeum w Gdyni jako tło Lecha Aleksandra, który ulitowawszy się nad jej upadkiem, zaoferował ministerialne stanowisko w kancelarii prezydenta. Jak wybrała ta mocno sfotygowana modelka przedpotopowych damskich fryzur nie trudno było odgadnąć. No, jaka klasa, jaki poziom i jaki styl uprawiania polityki zagranicznej, taki też i poziom opuszczania, ustępowania ze stanowiska i odchodzenia w historyczny niebyt.
A tak na marginesie. Mamy w tej chwili kuriozalną sytuacje i wielki polityczny problem: pierzasty Lech Aleksander (połowa komicznego i zarazem żałosnego „bytu biologicznego”) jest obecnie prezydentem nieistniejącego dzisiaj państwa – IV RP. Czyż to nie jest ewenement na skalę światową? Swoją drogą do takiej paradoksalnej sytuacji doprowadził drugi, bardziej czupurny bliźniak, który swoim zachowaniem i decyzjami podejmowanymi ad hoc zmierza prosta drogą do politycznego samobójstwa. Infantylne wręcz obrażanie się na wszystko i na wszystkich, wyjątkowa małostkowość, zupełny brak kindersztuby – i to mimo wychowywania się w „lepszych miejscach” jak podwórka – późnowieczorne zakradanie się do kancelarii premiera, której już od piątku nie jest gospodarzem oraz zawieszanie, wyrzucanie najbliższych współpracowników – wszystko to z pewnością zaowocuje tym, że jego ewentualny powrót do władzy stanie się absolutnie niemożliwym jeżeli nie wręcz wykluczonym.
Zaczynają być trendy zupełnie nowe zwyczaje w naszych górnych sferach politycznych. To, że niektórzy ministrowie nie mieli czasu, chęci lub ochoty spotkać się i przekazać swoje resorty następcom, to jeszcze jakoś można szokiem powyborczym próbować wytłumaczyć, chociaż jest to niezwykle trudne. Ale, już złośliwcy przebąkują, że pewnie dlatego nowy rząd po owym piątkowym zaprzysiężeniu w pałacu prezydenckim przyjechał w całym składzie do swojej siedziby autokarem, gdyż odchodzący politycy, którzy nie mieli czasu na spotkanie się z następcami, nie mieli również czasu i okazji na przekazanie, na zdanie przysługującym im do piątku limuzyn z kierowcami i ochroniarzami.
Przecież można to wszystko zrobić wzorem najważniejszego pierzastego Jarosława (jakby z dnia na dzień coraz mizerniejszego) Wielkiego – listownie w myśl słów Cycerona (Marcusa Tuliusa Cicer): „Epistola non erubescit” czyli
„list się nie rumieni”. Prawda ?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 13:01, 18 Lis 2007    Temat postu:

Wrócę jeszcze do ślubowania... Można je odczytywać jako akt wiary, akt obłudy, ale także jako swoistą deklarację na rzecz społeczeństwa z mandatu którego władzę się sprawuje, katolickiego.

Jaga

P.S. Ciągnij, ciągnij, Ojgyn!!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 11:09, 19 Lis 2007    Temat postu:

Próbuję wpisać już drugi "felietonik" w jeden (inny) temat i zobaczę z jakim to też będzie skutkiem ???
A teraz do rzeczy:

Ojczyzna na podeszwach butów.
========================
Ot, i taka sobie ciekawostka: szef naszego wywiadu generał Witold Marczuk, fizycznie obecny przy przekazywaniu rewelacji na temat Sikorskiego przez pierzastego Lecha Aleksandra Duckowi Donaldowi, jeszcze niecałe dwa lata temu był zwykłym ( a może niezwykłym, bo noszącym już swoją buławę) porucznikiem. To tak na marginesie.
Jest też dosyć poważny problem z niezwykle aktywnym „harcerzykiem” Mariuszem Kamińskim powołanym aż na pięcioletnią służbę szefa osławionego CBA. Nie można go, oraz jego zastępców ot, tak sobie wymieść z zajmowanego stanowiska. Aby to zrobić trzeba znaleźć dowody, że sprzeniewierzył się sam, i podległe mu służby statutowi tej instytucji. Niby to zupełnie proste, i dla wielu ewidentnym jest, iż jest to kaczorowata „oczywista oczywistość”, że wystarczy dowieść politycznego zaangażowania się myszowatego super-agenta aby go posłać na zupełnie niezasłużoną emeryturę; posłać go na – jak to mówi się w gwarze śląskiej – na „śtympel”, zafundować mu status „elwra”.
Być może też i teraz, dopiero po wyborach, odetchnęła prokuratura a tej wielkiej uldze towarzyszy – oby niepłonna – nadzieja, że uda się być może, a może – wreszcie, wyrwać prokuraturę spod politycznej władzy i ustawicznych nacisków zakompleksionych i szukających wszędzie mitycznych „układów” wyznawców młotka Jarosława Wielkiego i ziobrowatego Gwoździa. Wprawdzie na właściwy wizerunek samej instytucji jaką jest prokuratura pracuje olbrzymia rzesza szeregowych prokuratorów i jedynie znikomy odsetek najbliższych, najbardziej zaufanych „ziobrowatej sprawiedliwości” potrafił skutecznie ten obraz w oczach społeczeństwa zepsuć. Była ostatnimi czasy w tych wszystkich ABW, CBA, AW, SKW i SWW, w Prokuraturze Generalnej i Krajowej, w Ministerstwie Sprawiedliwości gorączkowa krzątanina: oddający władzę w ekspresowy sposób dymisjonują tych, którzy się czymś tam narazili Wielkiemu Zbigowi (a może bardziej – pierzastemu premierowi) i jeszcze szybciej, gwałtowniej awansują i upychają gdzie się tylko da na lukratywnych i nie do ruszenia – posadach jak choćby właśnie w Prokuraturze Krajowej gdzie też pospiesznie wepchano parę indywiduów takich jak Święczkowski czy osławiony ferowaniem wyroków jeszcze za zatęchłej „komuny” – Andrzej Kryże.
A wokół, w czasie wszystkich na siłę przygotowywanych patriotycznych, narodowo-katolickich fet słychać natrętnie odmieniane słowa o niepodległości. Czy któremuś z tych bogoojczyźnianych politykierów wpadło przypadkiem do głowy, że Polacy, i młodzi, i ci, którzy o tą niepodległość rzeczywiście walczyli chcą n i e p o d l e g ł o ś c i ... ale niepodległości od tych ględzących, jazgoczących wciąż o niej pożal się Boże polityków. No, może jeszcze jedna konstatacja w tym miejscu, z pewnością na rzeczy : „Ojczyzny nie zabiera się z sobą na podeszwach butów” jak mówił już dawno temu Georges Danton. I nie jest to z mej strony kolokwializm, tak bardzo modne w ostatnim czasie słowo, szczególnie wśród dziennikarzy i mocno niedowarzonych polityków.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 12:14, 19 Lis 2007    Temat postu:

Ojgyn... Mr. Green

Odniosę się do... Jest też dosyć poważny problem z niezwykle aktywnym „harcerzykiem” Mariuszem Kamińskim...( fakt), ale to że powołanym aż na pięcioletnią służbę szefa osławionego CBA.... jest obowiązującą wszystkich następnych niedogodnością. Nawet sądzę, że gdyby podobne bariery działały w innych miejscach, to kto wie czy zarządy owych miejsc przez oczywiste oczywistości Mr. Green nie byłyby przejrzystsze. I w zasadzie bogu dzięki, że (na razie jego) Nie można go, oraz jego zastępców ot, tak sobie wymieść z zajmowanego stanowiska. Aby to zrobić trzeba znaleźć dowody, że sprzeniewierzył się sam, i podległe mu służby statutowi tej instytucji.. Sądzę że to jakaś jednak korzyść także dla następców... sądzę nie z PiS... i Pisuarki będą się wkurzać jak zasiądą u steru w następnej kadencji Mr. Green

Hehe... Ojgynie... Nie wiem czemu takim ważnym jest aby wreszcie, wyrwać prokuraturę spod politycznej władzy i ustawicznych nacisków zakompleksionych i szukających wszędzie mitycznych „układów” wyznawców młotka Jarosława Wielkiego i ziobrowatego Gwoździa.. Tu wpływy polityków (pod warunkiem przestrzegania prawa) są raczej nieszkodliwe a nawet mało istotnie. Prokuratura ma węszyć, podejrzewać, szukać nawet mistycznych układów... hehe. Ważne żeby była aktywna, a nie jak dotąd odwalała sobie fuchy wg. własnego uznania. Liczy się aktywność. Poza tym... prokuratorzy mogą też być rozliczani za potknięcia a tym bardziej zaniechania. Wszelkie leczenie tu może się okazać równie szkodliwe(sądzę bardziej) jak poganianie ich do działania nawet przez polityków. Od sprawiedliwości są sądy, a te raczej dość się opierają politykom.

Co do reszty postu nie dyskutuję bo jakoś trochę się zgadzam nie wskazując palcem na poszczególne opcje, bo to mechanizmy niestety jeszcze standartowe w naszej polityce.

Pozdro... Partyman
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 13:14, 20 Lis 2007    Temat postu:

Nie Panesz doszło miedzy nami do nieporozumienia ja wcale nie napisałem że Ty szydzisz, ja chciałem powiedzieć że formułka Tak mi dopomóż Bóg jest nadużywana szczególnie przez wybrańców którzy ,może nie wszyscy ale znaczna ich część klepie to w nadziei że zostaną usłyszani i zapamiętani i bez obawy nie należę do malowanych fanatyków którym można obrazić uczucia, (co to takiego ta obraza) równie dobrze kloszard może Cię oskarżyć że obrażasz jego pot i brud jak mu powiesz że śmierdzi. Jeśli ja wypowiadam tą formułkę to jestem o tym przekonany dlatego nie wypowiadam jej publicznie.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aqva-vita1309
Gość





PostWysłany: Wto 19:34, 20 Lis 2007    Temat postu:

Na szczęscie sędziowie podlegaja prawu stanowionemu przez uprawnione organy ustawodawcze, a nie nadzorowi administracyjnemu , a tym bardziej politycznemu.
Prokuratorzy podlegaja - naczelnikowi wydziału w ktorym pracuja, szefowi prokuratury i prokuratorom wyzszych szczebli- do prokuratora generalnego włącznie- jest to podległość hierarchiczna i dotyczy zarówno kierunku prowadzonego śledztwa czy dochodzenia, aż do wysokości kary jaką ma zażądać prokurator oskarżający przed sadem w danej sprawie. Przed pójsciem na salę sadową aby oskarżąć prokurator idzie do swojego przełożonego aby ten powiedział jakiej kary mażądać dla poszczególnych oskarżonych.
Wroku nie może ani komentowac, ani kwestionowac nikt z administracji sądu , wyrok może być zmieniony, uchylony do ponownego rozpoznania lub utrzymany w mocy tylko przez sąd wyższej instancji w wyniku rozpatrzenia apelacji.
Sędzia nie ponosi żadnej odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienia stwierdzone w wyroku, a jedynie jak ewidentnie naruszy prawo, może byc pociagniety do odpowiedzialności przed sadem dyscyplinarnym.
Troche to nudne i dla laików byc może niezupełnie zrozumiałe, ale udra lex set lex
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Felietony, Ciekawe Artykuły, Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin