Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

dygresje filozoficzne
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 20:58, 01 Gru 2007    Temat postu:

Uuuu...aa! Ekor. Palneles teraz wieksza herezje. Byc moze Tobie Kierkegaard jest mniej znany, ale to panteon filozofii XIX w. - obok Schopenhauera i Nietzsche. Cala reszta wlasciwie nieistotna. Tylko tych trzech.

A wracajac - to samo zreszta o czym mowie dotyczy takze Nietzsche (caly swoj arcymizantropiczny - z akcentem na mizoginizm - zywot zakonczyl w wariatkowie). A czy w ogole mamy tu do czynienia ze zwyciestwem ducha nad materia...(?) hmm ... Ostatnio coraz trudniej o taki optymizm. Wlasciwie juz teraz wiadomo, ze glupi wirus moze istotnie wplywac na osobowosc ludzka. (np. ostatnio coraz wieksze zainteresowanie budzi hipoteza, ktora mowi ze wlasnie wirus jest odpowiedzialny za 40% przypadkow schizofrenii) To samo dotyczy ludzkich namietnosci (nie wspominajac o tych najzwyczajniejszych)
na ktorych przeciez zbudowana jest nasza kultura. Romeo i Julia na ten przyklad - jaki sens maja rozterki bohaterow, w ogole milosc, wszelka wzniosla proza i poezja orbitujaca wokol tego tematu
w swietle calkiem juz czytelnie definiowalnych ("wybebeszajacych" tajemnice czlowieczenstwa) procesow biochemicznych zachodzacych w ludzkim mozgu? Wszystko coraz bardziej parszywieje, wszystko coraz bardziej sprowadza sie do "materii". Oto co nam daje fetyszyzowanie nauki - smutna pustke i nic wiecej. Na szczescie, ta sama nauka, jak powiedzialem, robi poprawke na sama siebie (nazywajac to teoria nieoznaczonosci) i w konsekwencji co my tu mamy? Ano nic innego jak tylko dwie religie: NAUKE i mniej lub bardziej staroswiecki mistycyzm.
Takze z dwojga - wybieram mistycyzm (z tym ze ten bez purpurackich pedofili rzecz jasna) :)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 21:36, 01 Gru 2007    Temat postu:

Tak mistycyzm to ucieczka od ...myślenia, od wątpliwości . Zawsze można znaleźć logiczne związki wskazując ze racjonalność która za nimi stoi istnieje poza naszym światem. I problem z głowy.
Nauki jednak nie da się zatrzymać. Problemem jest, to aby do człowieka trafiła jasna spójna koncepcja zrozumienia świata. Z całym szacunkiem dla uczonych nauk ścisłych ( chociaz ten podział jest juz częsciowo anachronizmem) oni nie są w stanie trafic człowiekowi do zrozumienia . Język nauki jest coraz bardziej hermetyczny, do kogo trafi wyjaśnienie nieznanych związków w oparciu np. o sprzęzenie miedzy polami materii a grawitacją.
Ktoś musi to uogólnić , wpleść w istotę człowieczeństwa. To dopiero będzie własciwy drogowskaz dla człowieka . Uczynic to może ....może filozofia.
1. Egzystencjaliści dla mnie jako dla komucha to oczywiście Sartre z wiadomych względów , oczywiście Camus i Heidegger.
Kierkegaard , po pierwsze dunczyk , kto kiedys w XIX w. znał dunski.Po drugie nie był On popularny ze swoimi pogladami w swoim czasie. Kto wtedy chciał podjąc sie trudu tłumaczenia. Zwłaszcza że w tamtym kregu intelektualnym miał sie niedługo objawić mroczny Nietzsche.Z dorobku mysli Kierkegaarda korzystano , korzystał Jaspres, Camus i inni.
2.Wirus , tak wirus ma sie dobrze. Jest to COŚ miedzy bytem żywym i nieozywionym . Ni pies , ni wydra. Coś co mieści sie na granicy życia i materii nieozywionej.
Z punktu widzenia biologii to taki chromosm. Obnażony, nagi chromosom który posiada DNA , czasem matrycę RNA ,ale nie nie może tak jak zwykłe komórki syntezować białek , ani replikować się . Czyli rozmnażać. Czyli według naszych kryteriów wirusy nie są żywe.
Dopiero gdy wirus znajdzie sie wewnątrz normalnej zywej komórki to dopiero pokazuje do czego jest zdolny.Niszczy DNA gospodarza . DNA wirusa zaczyna "zarzadzać "maszynerią komórki, daje polecenie tworzenia kopii wirusa . Po 5 minutach w komórce jest juz ok.200 wirusów, komórka rozlatuje się a wirusy ruszają dalej, dalej infekowac organizm. To tyle wtrętu wirusowego.
3. Z ocen dorobku filozofa ... każdemu coś gra na swój sposób.
4. Hmm .. "życie jest formą istnienia białka , ale w kominie coś czasem załka" . Z przewrotności powiem;
Romeo i Julia .....odwieczne prawo zachowania gatunku ustrojone w treny i krynolinę.
P.S Oczywiście Romeo i Julia to żart. Waga przesłania w utworze to bardziej doniosłe przesłanie.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Sob 23:40, 01 Gru 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 23:38, 01 Gru 2007    Temat postu:

Cytat:
Język nauki jest coraz bardziej hermetyczny


No tak, zreszta: czy dzisiejsi naukowcy coraz bardziej nie przypominaja kaplanow starozytnych swiatyni "znajacych" odpowiedzi na wszelkie pytania? ale to na marginesie.

Cytat:
mistycyzm to ucieczka od ...myślenia, od wątpliwości


No wlasnie niekoniecznie. O ile nie podlega on sztywnym religijnym dogmatom, a wynika bardziej z naturalnego "instynktu oceanicznego" czlowieka, jego genetycznej predyspozycji (tak, tak - mamy
juz i "gen wiary", tak nas ostatnio nauka wybebesza...) to staje sie on uzupelnieniem, jakims w pewnym momencie koniecznym odniesieniem dla naszej percepcji. Bez niego obumieramy. Nie funkcjonujemy (na dluzsza pokoleniowo mete) w pelni. Takze - nie mamy tu do czynienia
z jakims ewolucyjnie zbednym balastem, ktory taka czy owaka polityczna ustawa wyeliminuje z naszego zycia. Przeciez zreszta NAUKA tak na prawde tez opiera sie na wierze, w teorie, ktore znajduja potwierdzenie w makroskali, ale juz na poziomie molekularnym sa do niczego. (oczywiscie nie twierdze, ze postep w rozumieniu dzisiaj postrzeganych jako "czarodziejskie" zjawisk nie bedzie ciagle parl na przod).
Dla mnie w tym momencie istotne jest to, ze nawet w obliczu poslugiwania sie coraz to bardziej zlozona algebra, tlumaczeniem za jej pomoca coraz bardziej zlozonych zagadnien - wszystko to jest plodem ludzkiej swiadomosci, ktora sama w sobie jest ostateczna bariera poznawcza, jedynym instrumentem jakim dysponujemy. W dodatku przeciez wiemy, ze nie istnieje cos takiego jak bierna obserwacja, bo zawsze w mniejszym lub wiekszym stopniu wplywamy na obiekt naszych badan, przez co "naznaczamy" go bledem, ktorego nasza percepcja nigdy nie bedzie w stanie zmierzyc, chociaz... (to chyba na pocieszenie) przyjmuje ten fakt do wiadomosci . A jest takie przyslowie , ze na drobnych klamstwach mozna budowac cale piramidy zludzen. Do czego zmierzam? Ano do tego, ze dysponujemy jeszcze owym przyrodzonym nam, blizej nieokreslonym przeczuciem. Bardzo trudno jest mi to teraz opisac, w jakies empiryczne ramy ujac. W kazdym badz razie jest to (przynajmniej dla mnie) przeczucie mocno pocieszajace, ale tez, z drugiej strony - wbrew temu co napisales - wcale nie zwalniajace od myslenia.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 23:54, 01 Gru 2007    Temat postu:

bl napisał:
.......[NAUKA tak na prawde tez opiera sie na wierze, w teorie, ktore znajduja potwierdzenie w makroskali, ale juz na poziomie molekularnym sa do niczego.................. ze nie istnieje cos takiego jak bierna obserwacja, bo zawsze w mniejszym lub mniejszym stopniu wplywamy na obiekt naszych badan, przez co "naznaczamy" go bledem, ktorego nasza percepcja nigdy nie bedzie w stanie zmierzyc, chociaz.

Wiara w nauce to inspiracja do poszukiwań , weryfikacji na gruncie materialistycznego racjonalizmu. W metafizyce wystarcza kategoria "mocna wiara". W nauce wszystko to musi byc werfikowalne , sprawdzalne.
Zgadzam się że zawsze pociaga i trwozy nas nieznane . Chetnie znaleźlibysmy Coś , Kogoś w cieniu którego poczulibysmy się bezpieczni , bezpieczni ponieważ przed Nami nieznane , a więc groźne. Atawizm?
Co do percepcji to cóz zasada nieoznazoności wiecznie żywa.
Na dzis starczy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 9:41, 02 Gru 2007    Temat postu:

Hehe...

Podobają mi się wasze luzackie dywagacje. Tak sobie czytając o styku filozofia-nauka nasuwa mi się wniosek, że cywilizacja zbliża się chyba do jakiegoś kolejnego progu... Nie wiem, czy to będzie próg (kryrzys) energetyczny (na wzór epoki węgla- żródła) z nowymi technologiami, czy będzie to (na wzór naszych protoplastów) średniowieczny zastój i uspokojenie cywilizacyjne? Bo faktem historycznie zauważalnym są takie zwolnienia nawet wielowiekowe w ruchu do przodu... Chodzi mi o rewolucje naukowe i tym podobne. Na pewno ciągle się coś dzieje w filozofii(i gamie pochodnych nauk), ale teraz tu chyba jest roz-trzęsienie, rodzaj zagubienia (może). Coby nie mówić to filozofia jest także matką nauk ścisłych...

Bliskie mi są zgrzyty Bl... ad. tego o czym piszecie... Jeszcze może ruszę wątek genetyki i wpływu na wiele ludzkich zachowań wirusów. W sumie to jednak rzecz ważna. Kojarzy mi się to też z... obśmianą (uważam niesłusznie) teorią prof. Giertycha i jego wątpliwości ad. uznanej formy-doktryny teorii ewolucji. Jakoś ona (ta teoria prof.G) logicznie wkomponowuje się w wasze bio-dywagacje. Pokusiłbym się nawet o zdanie, że naszym (człowieka) stwórcą mogą być one wirusy (w zgodziez teorią prof.G). Zważywszy, iż geny same z siebie raczej się nie rozwijają (nie dobudowują, ewoluują), ale prawdopodobniejsze iż robią to brygady remontowe wirusów.... hehe. Aż się rodzi pytanie (mało mistyczne) gdzie byśmy teraz byli gdyby nie wirusy? Na ile wiele uznawanych w historii prawd dziś obśmiewanych(nawiązując do zapodanego przez Bl. faktu ich wpływu na....), a przecież bezspprzecznie wpływających na życie całych pokoleń (i to twórczo) wynikało z działań wirusów? Powiem..., dość ciekawe to zagadnienie i to z tego punktu widzenia.

Teraz jeszcze abstrachując, iż dziś nasza dostępność do informacji, o niebo przewyższająca możliwości kiedyś mędrców (jednak margines in plus ludzkości) też wywiera kolosalny już wpływ(bo demokracja) ze wględu na masowość. Teraz jak zawiruszą się masy rodzaj ich oddziaływania (wirusów) będzie chyba mocniejszy Mr. Green

Trochę się powygłupiałem... pobieżnie sobie czytając posty. Może się jakoś wkręcę w temat później... Ok!

Pozdro... Partyman
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 13:35, 02 Gru 2007    Temat postu:

strach przed kobietą?
być może. Nietzche z pejczem a Weiniger sprowadzający rolę kobiety do bycia małpą meżczyzny
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 16:39, 02 Gru 2007    Temat postu:

Tak odbijamy się od mistycyzmu do metafizyki, jak od ściany do ściany. A może zastanowimy się nad kwestią związaną z kierunkiem rozwoju nauki , przesłaniem jakim powinna się kierować.
Pytanie zasadnicze ;
Czy świat urządzony jest celowo czy tak toczy się bez żadnego planu i zamysłu.
Jest to dylemat łączący i dzielący nie tylko filozofów.
Wyodrębniono dwa kierunki ; finalizm i mechanizm.
Pogląd finalistyczny głosi tezę ze Świat urządzony jest celowo, tym samym jest dziełem Istoty zdolnej myśleć, posiadającej wolę którą urzeczywistnia. Oczywiście w tym przypadku przyjmiemy dla wygody antropomorficzny finalizm. Czyli przydając tej Istocie pewne cechy „ludzkie”. Łatwiej odnosić się do tego gdyż znajdujemy proste odniesienie do religii chrześcijańskiej i nie tylko.
Zwolennicy tego sposobu myślenia uzasadniają swój pogląd tym że obserwacja przyrody daje tyle szczegółów których ni jak nie można wyjaśnić jak tylko poprzez hipotezę że Świat musiał być skonstruowany przez wszechpotężną Istotę świadomą swoich dążeń i działającą planowo i dążącej do pewnego celu .
Nauka staje przed nierozwiązanymi jak dotychczas zagadkami zdającymi się potwierdzać jak uważaja zwolennicy ich tezę. Dla przykładu w dziedzinie fizyki zastanawiającym jest jak ostre reżimy muszą być zachowane aby Wszechświat istniał , aby zycie mogło zaistnieć.
Siła grawitacji jest fundamentalną przyczyną wszystkiego. Każda najmniejsza cząstka materii oddziaływając grawitacyjne przyciąga inne . Odległość nie zna tutaj granic. Przeciętny człowiek , ba atom , nawet jego cząstka jaką jest proton oddziaływuje z pewna siłą przyciągania na każdy atom, cząstkę , planetę gdzieś nawet na obrzeżach wszechświata.
Oczywiście wielkość siły przyciągania zależy od mas i odległości. Hmm ..mój przyjaciel Weles słusznej budowy mężczyzna te siłę przyciągania ma ho ho.. ho…Gdzież mnie do Niego. Takie przyciąganie to ..to jest to. Praw fizyki się nie zmieni drogie Panie .
Ale do rzeczy Jeżeli zagłębimy się w strukturę atomu to między jego materialnymi składnikami jakimi są protony i neutrony też istnieje siła grawitacyjnego przyciągania,
której wartość liczbowa w jednostkach siły wynosi 10^-38(10 do minus 38 potęgi)
Jest to prawie ZERO ale gdyby wynosiła równo ZERO struktura materii wyglądałby całkiem inaczej , życia nie byłoby.
Po drugie parametry składników atomu takie jak masy protonu , neutronu , elektronu są tak dobrane że margines ich parametrów mieści się w tak wąskim zakresie że aż dziwne. Gdyby tylko nieco masa protonu różniła się trochę więcej od masy elektronu nie byłoby trwałych jąder atomowych. Nie byłoby życia.
Dalsza kwestia to pewien dualizm w budowie atomu , raz mówimy o strukturze korpuskularnej , raz mówimy o falowej. Tak dokładnie to w ujęciu falowym mówimy o prawdopodobieństwie , a nie fakcie. Dokładnie o tym kiedyś temacie „niech nam gwiazdka pomyślności..” dyskutowaliśmy. Oczywiście przykładów jest wiele. Problem jest w interpretacji. Wszystko to skłania zwolenników tej teorii do stawiania też ze nic bez wyraźnej zamierzonej przyczyny się nie dzieje.
Stawiając tezę antropomorficznego finalizmu oczekuję antytezy.
Tezy filozoficznego mechanizmu, lub zbieżnej z nią.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 16:53, 02 Gru 2007    Temat postu:

kierunek rozwoju nauki powiadasz....
przypomniał mi sie jeden z filmów Kieślowskiego, tytułu nie pamiętam.
scenka- rozmawia dwóch chuderlawych intelektualistów i wspólnie dochodzą do wniosku,że po wynalezieniu bomby atmowej najbezpieczniej byc fizykiem, bo fizycy nie dopuszczą do zwiekszenia zagrożenia dla świata.
obecny świat to świat zagrożen. punktów zapalnych mogących doprowadzić do tragedii jest więcej niż stref erogennych u kobiety.
czym więc powinien kierować się rozwój nauki? może hasłem "ratujmy co się da"? bo "po nas choćby potop" to raczej nie...

musze nad tym troszkę pomysleć
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:14, 02 Gru 2007    Temat postu:

Masz rację Rumcajs . Przeciętny człowiek zawiera w sobie masę około 10^28 protonów i neutronów. Kobieta trochę mniej. Można się faktycznie zagubić . Matematyka , rachunek prawdopodobieństwa na nic zda się. Zostaje podejście filozoficzne. ( Zapewne zaraz zostnę nazwany męskim szowinistą oby tylko tak. Ale czego się nie robi dla nauki.)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:19, 02 Gru 2007    Temat postu:

Ekor, wszak kobieta ma mozg nieco lzejszy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:38, 02 Gru 2007    Temat postu:

Z czym to mi się kojarzy Ksantypa? Nie pamiętasz?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:40, 02 Gru 2007    Temat postu:

spokojnie... tu trzeba podzielic coś przez dwa.
wszak Tysia (zdrobniale od Ksnatypy) zostaął opisana przez konkurenta .....
(miłość gecka i te rzeczy....)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:44, 02 Gru 2007    Temat postu:

Dobrze , dobrze, kombinujesz,kierunek słuszny ale bacz co czeka za rogiem!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:46, 02 Gru 2007    Temat postu:

mnie za rogiem?
Ekorze nie strasz.......
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 22:11, 03 Gru 2007    Temat postu:

Trzymajac się tezy którą przedstawiłem , pociagnę jeszcze ten wątek.
Jest wiele przykładów jak teza o Istocie sprawczej wszystkiego ewoluuje wraz z coraz to nowymi osiągnięciami w poznaniu praw rzadzących przyrodą. Charakterystycznym że zarówno wyznawcy antropomorficznego finalizmu , jak i naukowcy stojący na gruncie filoziofii mechanizmu zbliżeni są w swoich poglądach. Naukowcy wierząc ze istnieje jakaś fundamentalna teoria wyjaśniająca w sposób naukowy stan rzeczy we Wszechświecie , uważają że będzie to antidotum na wiarę w Boga który stworzył Świat. Wydaje mi się że nic bardziej błędnego. Oczekiwana uniwersalna teoria będzie raczej zastępować wiarę w Boga niż stanowić na nią antidotum.Zarówno jedni jak i drudzy poszukują uniwersalnej teorii.. Wszechświat stworzony według jakiejś fundamentalnej teorii przypomina Wszechświat stworzony przez Boga. Dlaczego? - przecież badając Wszechświat w wymiarze mikro i makro widzimy pewną racjonalność w istnieniu i formach materii. Musiała więc ta teoria istnieć wcześniej niż "zaczął się " Wszechświat .Wcześniej aby ciała które do niego należą mogły od samego początku jej podlegać .
Tak więc Wszechświat stworzony według fundamentalnej teorii jest bardzo przypomina Wszechświat stworzony przez Boga. Czyli można by powiedzieć że im bardziej poznajemy prawa przyrody, im bardziej jesteśmy bliscy praw fundamentalnych , tym bardziej finaliści antropomorficzni zbliżają się do filozoficznego mechanizmu, lub odwrotnie. W każdym bądź razie wiarę w ostateczną teorię i wiarę w Boga łączy idea mówiąca że praprzyczyną rzeczy na tym świecie jest coś co wykracza poza świat i jako byt do niego nie przynależy.
Cóż nie będę więcej truł, starałem się jako prezenter przedstawić określoną tezę , oczekując na antytezę.
Dla porządku rzeczy chcę z bujanym rozliczyć się z mistycyzmu .Wspomniał o tym.
Nie to , jaki jest świat jest mistyczne, ale to że jest.(Wittgenstein)
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin