Forum POLITYKA 2o Strona Główna POLITYKA 2o
Twoje zdanie o...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Doniesienia z poszukiwań "gwiazdki pomyślności"
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 21:47, 07 Maj 2007    Temat postu: Doniesienia z poszukiwań "gwiazdki pomyślności"

Po linie można chodzić we wszystkich kierunkach. A jest ich dwa. Pod zasiekami czołgać się też można we wszystkich wybranych kierunkach! Ale tych kierunków jest trochę więcej. Kierunki wytyczają punkty widocznego koła horyzontu. Czyli kierunków jest dokładnie tyle, ile jest punktów na tej zamnkniętej w koło lini horyzontu. Gorzej jest jednak z trzecim wymiarem, z wysokością. Można conajwyżej podskoczyć, co da nam tylko 2-3 metry wysokości. A jak jest z czasem? Nic nie możemy zrobić. Kierunek jest jeden. Dzieńdobry, witam w nowym topiku!

Zacząlem podobnie, w podobny sposób jak przed chwilą Jarosław Kret w nadanej przez siebie prognozie pogody! Czyli najpierw wstęp, prezentacja później.

Topik o temacie powyżej nie zaliczyłbym do szkółki niedzielnej, ani poniedziałkowej, wtorkowej czy jeszcze innej. Można i nie musi się go czytywać. Nie będę w nim się posiłkował żadną literaturą, nawet sf., postaram się dokładnie o to! Żadnych autorytetów. A co napiszę może okazać się nawet błędne lub sfałszowane. Niemniej liczę na Waszą pomoc w redagowaniu, czyli korekty, wykazywanie błędności, ewentualnie pomoc w dalszej tejże "twórczości". Mimo tego nie umieszczam tematu w Hyde Parku! Ale nie wykluczm, że tam się nie znajdzie! Ry(d)zyk-fizyk.

Pierwszym błędem popełnionym i zamierzonym celowo było oszacowanie wysokości, czyli trzeciego wymiaru przy już dwu istniejących do około trzech metrów. Ale gdy jesteśmy w wolnej przestrzeni kosmicznej, kierunkami do poruszania się w niej będą punkty powierzchni kuli. Czyli płaszczyzna. Chociaż zamknięta, ale dwuwymiarowa płaszczyzna. Wynikałoby z tego, że czwarty wymiar widoczny jako czas, który nie jest wytyczany kolejno przez jeszcze więcej wymiarów, jest tylko punktem. Czyli jest pierwszym wymiarem jeszcze przed linią. Indeksując wymiary powinien więc mieć indeks zero. Czyli nie jest to najwyższy dodany czwarty wymiar, ale pierwszy! Jednak tę sprawę pozostawię na środę, bo jutro mam nie mieć czasu na kolejnego posta.

Pozostańmy w przestrzeni trójwymiarowej, w któremj możemy poruszać się w każdym dowolnie obranym kierunku. Więc poruszajmy się. Ale skąd mamy wiedzieć, że poruszamy się w jakimś kierunku? Aby cokolwiek zobaczyć musimy poruszać się względem jakiegoś punktu. Już w przestrzeni jesteśmy MY i jeszcze coś od czego się oddalamy lub przybliżamy. Ale co nam da odległość od niego? Czy będziemy 10 czy 20 (byleczego) od niego to ta odległość nic nie mówi. Dalej jesteśmy w jakiejś w tak samo nic nie znaczącej odległości od tego punktu, jak byliśmy poprzednio! Noto dodajemy następny rózny od tamtego punktu punkt. Już możemy określać proporcję: bliżej jednego, to dalej od drugiego czy na odwrót. Ale możemy korygować jedynie naszą składową ruchu po tejlini, a oddalanie się czy przybliżanie do lini nadal jest niewidoczne. To samo będzie przy trzech róznych punktach przestrzeni. One wytyczają już płaszczyznę. możemy poruszać się względem trzech punktów, czyli względem punktów wytyczonej płaszczyzny. Dopiero cztery punkty określą przestrzeń trójwymiarową.

I to byłoby na tyle, gdybyśmy jedynie my się poruszali w przestrzeni kosmicznej względem wytyczających przestrzeń punktów. Nawet jeżeli wszystkie minium cztery punkty pomiarowe poruszałyby się niejednakowo. Każdy w innym kierunku względem NAS i pozostałych, to i tak nadal byśmy określali swoje położenie względem owych punktów i ... uznawali, że to my się jedynie poruszamy! Czyli, aby określić swoje położenie w kosmosie... Dlaczego w kosmosie, na Ziemi czy na ziemi też. A co to za róznica? Tych punktów musi być... cała masa! Mr. Green
CDN.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 6:29, 08 Maj 2007    Temat postu:

Widocznie nie służy mi pisanie czegokolwiek po ciemku, po dwudziestej, po dzienniku, itd.
Uprzejmie zatem proszę derekcję o... sprowadzenie, czyli przeniesienie go na właściwe miejsce, czyli na właściwe miejsce na Ziemi lub we Wszechświecie.
I druga sprawa - błędy w tytule: "Doniesienia z poszukiwań gwiazdki pomyślności..."
Dziękuję. Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 6:50, 12 Maj 2007    Temat postu:

Najwyższy czas ochłonąć po spektakularnym występie przedstawiciela (wybrańca) Sejmu w Trybunale Konstytucyjnym i zając się.... aby ochłonąć, zając się prostszymi sprawami!

Jeżeli jest mnóstwo punktów zaczepienia, w dodatku nierozróznialnych, czyli takimi samymi jak nasz wybrany punkt, poruszającymi się tak samo nieprzewidywalnie jak nasz, również nie można określić własnej prędkości bezwzględnej. Można jedynie ją określać w stosunku do pewnych, ale wybranych punktów. I tak się zawsze postępowało i nadal postępuje, bo tak się to spostrzega. Jedne punkty są przydatniejsze do tego, istotne, inne nie.
Mówiąc o "punktach" można je również zastąpić innymi pojęciami określających ich zbiory, jeżeli mają wspólną własnośc. Okaże się dalej, że wspólne i łączne własności też są pojęciem i skrótowo je zastępujemy jednym, chociaż abstrakcyjnym wyrazem.
Istotną sprawą jest również to, że każdy nawet najmniejszy punkt materialny jest w ruchu. A operując obecnie najmniejszą częścią materialną jakim jest kwark, to nie znamy jego struktury, co w nim się znowy porusza, on sam się porusza w cząstce elementarnej, atomy niby są na miejscu w cząsteczkach i ciałach stałych, ale w sumie ruch względem siebie czy wszystkich powiązanych ze sobą omawianym pojęciem - jest.

Przykładowo niech będzie to rzucony kamień. Nie interesujemy się wtedy każdym pojedyńczym atomem czy uwięzionymi w nim kwarkami, jest to najmniej istotne. Ale interesuje nas jak on leci, jaki jest wielki, jego prędkość (czyli nie prędkości wszystkiego w nim uwięzionego i... ich skutki), czyli wspolne cechy tej złożoności!

Są też pojęcia stworzone na tle ruchu tworzącego konkretne cechy, są to pojęcia nawet abstrakcyjne, nawet róznie pojmowane, czyli w sumie - niedokładne, ale też są one wynikiem ruchu.

Aby to uporządkować A. E. "zaproponował" uznanie za bezwzględną prędkość, do której będą porównywane wszelkie inne, dominującą prędkość we wszechświecie i największą, czyli prędkość światła. I to się praktycznie sprawdza. Świat, kosmos dostał punkt zaczepienia i jak dotychczas tak ów świat widzimy. Więc fizyka "współczesna" święci triumfy.

A co nas czeka w przyszłości? Może kolejna teoria ruchu? Może. Tak samo jak wystarczyłaby nam do życia, i wystarczała wcześniej, teoria dynamiki Newtona.
cdn. 2 man down
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 7:15, 15 Maj 2007    Temat postu:

Ruch wielośc materii, jej kształtów, wielkości i tym podobnych rzeczy decyduje, że używamy róznego nazewnictwa do tych samych rzeczy i słownictwa zarazem nieokreślonego.
Mebel, to więcej jak stół, chociaż słowo "mebel" może być użyte do samych stołów. A samo słowo "stół" nie określa tylko jednego typu stołu! Pod słowem "stół" rozumieny dowolny stół, który w dalszej rozmowie możemy uszczególnić lub wskazać.

Takie pojęcia jak np, uczucia, też nie lokjemy czy przekazujemy dokładnie, jedynie w przybliżeniu jak każde słowo abstrakcycjne (nierzeczywiste), ale i owe wyrazy wynikają z.... ruchu. Nawet "miłość", "myślenie" wynikają z ruchu i inne czasopisma....
Nie tylko przedmioty widzialne, czyli emitujące wskutek ruchu jej cząstek kwanty energii o pewnych częstościach, które odbiera wzrok i dalej, chemicznie czy prądowo (też ruch) są odbierane.

Wielośc pojęć używanych przez człowieka jednak wpływa na sposób i kolejność ich używania. I toto nazywa się logiką. Tak że pisując na forum używa się logiki porozumiewania. Nie jest ona spójna i jednoznaczna.
Na przykład używając łącznika "i" nie wiem jak je ktoś napisał przy wymienianiu różności lub czy ja używając "i" podaję właściwie jego znaczenie.
Bo "szafa i stół" mogą znaczyć, że ...
- łącznie oba meble i tylko razem, (komplet)
- obojętnie jaki, albo szafa albo stół.
- każdy, ale oddzielnie, i szafa i stół
- jeden z nich i jak na razie niewiadomo lub do wyboru tylko jeden!

I toto jest na tyle złożone, że powstała z tego sentencja, minimalna podstawa myślenia, zwana dalej logiką matematyczną. Można z tego, co się mówi i rozumie wybrać pewne minimum złożoności, że tak powiem, że nie ma sensu mówić wyłacznie o matematycznej alternatywie i koniunkcji już ustalonej i na stałe zapisane w tak zwanej logice matematycznej, bo podobnych logik stanowiących bazę (podstawę, minimum) wszystkich złożoności można tworzyć w pewnym zakresie na różne sposoby, które oddają zmiany w układzie materii (materii biorącej udział w myśleniu wyobrażeniu i tej obserwowane, widocznej zewnętrznej).

Negację i implikację omówię innym razem. Na razie jestem przy opisie zbiorów!
Ale komputery idą jeszcze dalej, bo nie rozpatrują w instrukcjach warunkowych wszystkich warunków, w których też mogą być błędy, nawet literalne!
No bo jeżeli składamy warunki (vide: instrukcje warunkowe, warunki złożone), to jeżeli musi być spełniony jeden z warunków, to wystarczy że komputer natknie się na pierwszy spełniony i... nie interesują go dalsze i możliwe warunki. A one mogą być już błędne i w ten sposób niesprawdzalne.
Jeżeli konieczne jest parę warunków do wykonania jakiegoś podprogramu, to po kiego sprawdzać następne, jeżeli pierwszy już jest niespełniony?

Są to już skróty myślowe. Dopuszczalne i niedopuszczalne (błędne na pewnym etapie i niezauważalne przez nas). Nasz umysł pojmujący świat i jego konsystencję potrafi też tworzyć własne logiki, a nawet stosując logikę jak najbardziej poprawną, poprzez błąd logiczny całkiem ją wypaczyć. Ale co gorsza: komputer i niepoprawny program mozna wyrzucić. Mikrosoft co chwię się z tego powodu poprawia, bo znajduje swoje niepoprawności! Ale co zrobić z błędnie, właściwie nie myślącemu po naszemu innym człowiekiem?

Cdn. bo jeszcze nie wiem!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 21:13, 15 Maj 2007    Temat postu:

Paneszu, ale zakręciłeś. Mr. Green Teoria wszystkiego?

Sprawdzaj swoje posty przed wysłaniem, bo trafiają się błędy literowe i pojęciowe (ach ta fizyka), które mogą zmienić interpretację Twojego wywodu, lub mocno zamieszać w głowach. Razz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 21:27, 15 Maj 2007    Temat postu:

Lakoszu! To jest już trzeci topik, że tak powiem "ewolucyjny".
Pierwszym jest "Niech nam gwiazdka.....", czyli ewolucja świata.
Drugi - "Dalszy ciąg gwiazdki..." - ewolucja genalna, a teraz jest toto!
I tu nie wiem czego: czy jest to ewolucja neuronowa (komórek nerwowych) czy jest to ewolucja logiczna (czyt. logiki) ciągnę tu tą trzecią gwiazdkę i jakieś pół czwartej....

Radziłbym Ci przejrzeć poprzednie, jak i oboczne tych wydarzeń. Jeżeli zaciekawi to.... zapraszam....

Przyznaję! Pomyśleć zwłaszcza tudej no to trza! Nie ma rady! Mr. Green

Ps. Sprawa się rypnie po... implikacji!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 23:55, 15 Maj 2007    Temat postu:

Panesz napisał:
Lakoszu! To jest już trzeci topik, że tak powiem "ewolucyjny".

I tu nie wiem czego: czy jest to ewolucja neuronowa (komórek nerwowych) czy jest to ewolucja logiczna (czyt. logiki) ciągnę tu tą trzecią gwiazdkę i jakieś pół czwartej....
...

Przyznaję! Pomyśleć zwłaszcza tudej no to trza! Nie ma rady! Mr. Green

Ps. Sprawa się rypnie po... implikacji!


Mnie się wydaje że trudno rozpatrywać ewolucję w dziedzinie logiki, czy jej kompilację z siecią neuronów. O ile zrozumiałem zamiar tematyczny to mamy sobie pogawędzić o ewolucji "jestestwa"( takie niefortunne określenie).
Moim zdaniem podstawą ewolucji będzie szybki rozwój badań w dziedzinie informatyki , mechaniki kwantowej i biologii molekularnej. Dopiero fuzja osiągnięć w tych dziedzinach da coś na wzór "jestestwa " czy istnienia. A zblizymy się do tego konstruując sztuczną inteligencję.
Tutaj fundamentalną będzie teza;
Uczenie się jest wszystkim- logika i oprogramowanie - niczym.
Układ który stworzymy musi zaczynać od ZERA, sam poruszając się w otaczającej rzeczywistości musi poznawać prawa logiki i fizyki.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Śro 7:31, 16 Maj 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Śro 0:03, 16 Maj 2007    Temat postu:

Think

Panesz! Uważam, ze to jest właśnie właściwe forum na ten topik.
Chociażby dlatego, że łączy sie tematycznie.

Pozdrawiam, Jaga
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Śro 12:38, 16 Maj 2007    Temat postu:

Już raz odpowiedziałem. Rano, ale wcięło. No to.... jeszcze raz! Uuuuu!

Dlatego topik nazywa się "Doniesienia....", czyli szczególy i szczególiki, szukanie przyczyn, metod i sposobów odkrywania i dochodzenia do wniosków o naszej przeszłości, rózne postrzeganie, ewentualnie postrzeganie celów ewolucji.

Lakoszu! Jak już poszło, to trudno się poprawiać, chociaż każdy zarejestrowany ma możliwośc co do swoich postów - poprawiania, a mimo to poprawiam się, jednak po... zapisaniu postu w forum i ponownej jego edycji! Nie zawsze mam też na to czas, bo czasami tylko piszę nawet nie wszystko pisząc co chciałem, jednak zapisuję i ... uciekam od komputera! I tak powstają błędy!
Może kiedyś się wezmę za... poprawianie lub... za przepisywanie nawet topików. Ale tedyj zaręczam, że to nie będzie to samo co było! Więc lepiej nie zachęcaj mnie do tego!

Logika się nie rozwija? Jak wspomnę metody tworzenia algorytmów bardziej złożonych na układy logiczne w modułach i procesorach, a jaki wtedy był rozwój metod numerycznych, to już nie to co dziś! Teraz jakość przeszła w ilość. Łatwiej zawalić, powtarzać proste schematy, bo nieograniczona jest możliwość ich budowy. Nie trzeba oszczędzać pamięci i zmniejszać układów i modułów logicznych, bo to jest tanie! Ale jak pamięć i układy komputerowe były drogie, to rozwój struktur logicznych był! Ale już teraz to jest niepotrzebne, więc - lekki zastój.
A na przykład metody sortowania gdy pisało się je do każdego programu! W zależności od bazy, od funkcji, języka, itp. Nie zawsze metoda quiksort była najlepsza! A w domu. Na ile sposobów można układać, coś układać? A jaką metodą posortowała Jaga topiki w nowym układzie? Czy można było lepiej lub szybciej? Czy była właściwa? W każdym razie skuteczna.
Logika. Przecież komputery w technologi TNT buduje się na jednym typie bramki (.NAND.)! To po kiego inne funkcje logiczne. Samą matematykę można zamknąc na jednym operatorze, a mamy dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie!

A iluż ludzi nie zna praw de-Morgana, a mało tego. Jej rózne strony są dla nich calkiem rózne. (To samo powiedziane inaczej jest nie to samo!)
Popiszę jeszcze, ale już nie o tym co powyżej, bo zamierzam. Podyskutujemy, jak w tym przypadku i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Czyli wyszło mi na dobre, koślawe pismo! Mr. Green

Może w końcu z "doniesień" wyjdą jakieś wnioski.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 13:33, 18 Maj 2007    Temat postu:

Negacja "~". Czyli odwrotność, nie to, czy coś innego? Jest to róznie rozumiane.
Podle mnie negacja świadczy o mnogości. Że świat nie składa się z jednego elementu, a.... nawet nie powstał z... BB! Bo jakże tak? Nie można zanegować elementu, wskazać inne, jeżeli ich nie ma! Chociaż w matematyce istnieje "zero", jak istnieje pojęcie zbioru pustego!
Praktycznie mówiąc "nie" domyślnie określamy zbiór rzeczy. I tak "nie młotek", każdy się domyśla, że chodzi o każde inne narzędzie, a nie np. o "kosmos" i jego elementy, czy cokolwiek z garderoby...
Zaprzeczenie (negacja) może stanowić oddzielny wyraz nie będący resztą spoza. Kto to jest przyjacielem - jest wiadome. Kto nieprzyjacielem - też. A żona? Powiedzmy, że potocznie nie określimy ją mianem "przyjaciela".... i co z nią w koncu zrobić?

Implikacja "->". Wynikanie jednego z drugiego jako następstw, przyczyna i... skutek! Uważa się, że musi zawsze sprawdzać się w 100-stu %%, ale dość często się mylimy!
Podobał mi się kiedyś Pęk w Sejmie, który kiedyś powymiał objawy w gospodarce i... wywnioskował, że to prowadzi do inflacji. Na to Hausner odpowiadając mu, zrobił to samo, czyli powymieniał te same objawy i zdziwił się dlaczego poseł Pęk uważa to za przyczyny inflacji, jeżeli jest to objaw prosperity.
Podle mnie implikacja jest definicją czasu! Wydaje się, że jeżeli występuje przyczyna, to to automatycznie, bezczasowo jest też skutek. Zwłaszcza dotyczy to toku myślowego. Jeżeli są wystarczające przesłanki, to już tak jest i nie może być inaczej. Każdy zna to twierdzenie, że jeżeli dwie proste nie mają punktu wspólnego, to są równoległe. No! Ale ile czasu trwa sprawdzanie, czy się nie przecinają, a później przypomnienie sobie czy skojarzenie, że nie mają takowego punktu, i to za pomocą innych pomniejszych już implikacji.
To może i dzieje się bez naszego udziału! Bo aby dojść do wniosku naszej przykładowej implikacji, ile ich wogóle wykonujemy, tych pomniejszych utwierdzających nas w przyczynie równoległości!
Z drugiej strony, zajmując się czymś interesującym, zapominamy o czasie. Nie liczą się pomniejsze implikacje zachodzące w naszej. I niech to będzie czytanie tego postu! Ile dodatkowych wniosków i wątpliwości przelecimy w ... przyznaniu słuszności moim spostrzeżeniom lub do zanegowania tegoż?
Mr. Green CDN.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 21:58, 18 Maj 2007    Temat postu:

Pozwolę sobie na trochę polemiki.
Negacja - powiedziałbym że jest to raczej zaprzeczenie a nie odwrotność.
Czy negacja swiadczy o mnogości? W takim samym stopniu co "TAK" .
NIE bez TAK nie istnieje.
Implikacja - czy jest ona definicją czasu? Implikacja jako wynikanie?
Implikacja jest swoistym narzędziem definicji. Ale jako taka nie może być sama w sobie definicją czasu.
Dopiero powstanie teorii względności oraz uzycie pewnej procedury definicyjnej z zakresu logiki matematycznej pozwoliło sformułować definicje czasu fizycznego.Jest to tzw. definicja czasu przez abstrakcję.
Dopiero z definicji można implikować szereg istotnych własności topologicznych czasu, tzn. jednowymiarowość , ciagłość , niezwartość itd.
Definicja czasu musi pozwolić odróznić czas od przestrzeni fizycznej oraz czasoprzestrzeni. Ale chcąc zdefiniować czas należałoby wprowadzić w nasza dyskusję szeregu pojęć tyczących szczególnej teorii względności, jak i zagadnień z filozofii tyczacych relacji czasu do świata materialnego. Samą defincję czasu fizycznego mozna ująć tak;
"Czas to zbiór abstraktów relacji równoczesności"R" w zbiorze wszystkich zdarzeń"S" w świecie materialnym."
Powyższa definicja implikuje istotne własności czasu fizycznego.Ale to tak na marginesie implikacji.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 12:47, 20 Maj 2007    Temat postu:

Ekorze! Pokłócimy się i to dokładnie! I po kolei.
Jakoś przegapiłem, wina moja, serwera (też) czy Twojej poprawki
Uczenie się jest wszystkim- logika i oprogramowanie - niczym.
Układ który stworzymy musi zaczynać od ZERA, sam poruszając się w otaczającej rzeczywistości musi poznawać prawa logiki i fizyki.

Nie zgadzam się.
Uczenie jest wszystkim. Jest poznawaniem świata. Taki jest świat, jaki go widzimy i już.
Logika jest jednak rzeczywistością. Nie ma róznicy poza materią a logiką. To postaram się udowodnić, tylko nie teraz. I nie dzisiaj.
A oprogramowanie, to na przykład MY! Nasze ciało! A co? jest dowolne? Komputery też je mają, jednak nie myślą. Nie modernizują oprogramowania!

A implikacja zawiera czas! Czyżby z założenia, automatycznie i bezczasowo wynikał wniosek? Czy pomiędzy przyczyną i skutkiem nie było różnicy w czasie wynikającej z pomniejszczy implikacji przyczynowoskutkowych? I podle nich zauważamy róznicę pomiędzy przyczyną i skutkiem. I ta róznica , to własnie czas. Musi być odległość pomiędzy przyczyną i skutkiem, po inaczej nie wiedzielibyśmy o tej implikacji. Nie rozróżnilibyśmy jednego od drugiego.
A ileż to się namyślimy skąd wynika implika, czy jest naprawdę prawdą jest owa zależność. A mając wcześniejsze dane, to musimy przypomnieć sobie ową zalezność, ową implikację i.. zastosować! A czas mija. Czasami od przyczyny do skutku, chociaż opłakanego, bo nie znamy owej implikacji, to... bywa za późno!

Oczywiście w jednej implikacji zawarte są inne, pomniejsze implikacje, w nich jeszcze inne i tak dalej. Od dowolnej "gwiazdki" nawet "pomyślności" do kwarków, które są też dalej najprawdopodobniej i implikująco zbudowane wynikają te róznice stanów, opóźnienia, czyli czas.
Czas jest jednak gdzie indziej zauważalny. W rzeczywistości. Bo każda rzeczywistość jest inna. Gdybyśmy zauważyli to samo....., to nie zauważylibyśmy czasu.

Więc wracając do negacji. Negacja nie ma przeciwności jak ładunki elektryczne, jak +5 i -5. Jest +5 i -5. A negacjami są (nie +5) i (nie -5) czyli RESZTA liczb oprócz wymienionej.
Do tego jeszcze będę wracał jak.... najczęściej jak tylko będę miał .... czas! Mr. Green

Lakoszu! Masz rację. Musiałem i poprawiłem się!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 23:30, 20 Maj 2007    Temat postu:

Panesz napisał:
Ekorze! Pokłócimy się i to dokładnie! I po kolei.
Jakoś przegapiłem, wina moja, serwera (też) czy Twojej poprawki
Uczenie się jest wszystkim- logika i oprogramowanie - niczym.
Układ który stworzymy musi zaczynać od ZERA, sam poruszając się w otaczającej rzeczywistości musi poznawać prawa logiki i fizyki.

Nie zgadzam się.
............................................................................................
A implikacja zawiera czas! Czyżby z założenia, automatycznie i bezczasowo wynikał wniosek?
..............................................................................................
Więc wracając do negacji. Negacja nie ma przeciwności jak ładunki elektryczne, jak +5 i -5. Jest +5 i -5. A negacjami są (nie +5) i (nie -5) czyli RESZTA liczb oprócz wymienionej.
Do tego jeszcze będę wracał jak.... najczęściej jak tylko będę miał .... czas! Mr. Green

Lakoszu! Masz rację. Musiałem i poprawiłem się!


A ja jestem przekonany. Tylko uściślijmy zagadnienie o którym mówimy. Ja odnoszę się do tworzenia sztucznej inteligencji , coś więcej niż cyborg. Jeżeli kompozycja np. krzemu ma być kreatywna to musi się uczyć, uczyć. Musi sama poznawać rzeczywistość, musi poznawać prawa logiki i fizyki. Jeżeli zakreślimy na starcie pewne ramy, sztywne ramy oprogramowania na mechanizm poznawania tym samym nałożymy „ swoisty kaganiec” na ten twór , na to jak ja nazywam” jestestwo”. Logika wyniknie z trudnego procesu poznawania. To tyle.

Implikacja chodzi mi o definicje czasu. Według mnie nie sąto równoważne pojęcia,
Co do implikacji i czasu. Implikacja jest to wynikanie , cos z czegoś wynika. Taka jest semantyka tego określenia. Nie przyrównałbym wynikania do definicji czasu fizycznego.
Rozwijając wcześniej zamieszczona definicję czasu, jak ją należy rozumieć.
Czas jest zbiorem abstraktów-momentów relacji RÓWNOCZESNOŚCI (R) w zbiorze WSZYSTKICH zdarzeń (S).Czyli inaczej mówiąc czas jest teoriomnogościowym zbiorem elementów . Elementy zaś są zbiorami zdarzeń zawartymi w świecie materialnym, będąc jednocześnie częścią tego świata.
Występuje tutaj relacja czasowa bo czymże innym jest określenie równoczesności.
Elementy których czas jest zbiorem nazywamy momentami czasu lub chwilami.
Jeżeli zgrupujemy momenty lub chwile w pewien ich zbiór . To zbiór ten nazwiemy CZASEM.
Dwa zdarzenia które są ze sobą równoczesne należą do tego samego momentu (abstraktu); dwa zaś zdarzenia które nie są równoczesne należą do różnych momentów (abstraktów), Rzecz jasna momenty są rozłączne i wyczerpują zbiór (S). Czyli w zbiorze który nazywamy CZASEM są różne chwile czyli momenty, a każda chwila czy moment to jest relacja dwu i więcej zdarzeń równoczesnych świecie materialnym.
Moment (jako abstrakt) reprezentowany jest przez zdarzenie „x” . Moment oznaczmy jako ”m”. Możemy więc powiedzieć „zdarzenie x należy do momentu m” lub „moment „m” jest własnością zdarzenia x”.
Wynika z tego wprost że więcej niż jedno zdarzenie może należeć do tego samego momentu. Z doświadczenia wiemy że wiele zdarzeń zachodzi w różnych punktach przestrzeni równocześnie. Sądzę ze przekonywać do tego nie muszę. Każde z tych zdarzeń reprezentuje a wiec i wyznacza ten sam moment czasu. Należy pamiętać że zasada równoczesności jest określona zbiorze (S) wszystkich zdarzeń fizycznych, nie ma znaczenia czego tyczą te zdarzenia, ważne aby reprezentowały ten sam moment. Jest więc ta definicja uniwersalną.
Tak na chłopski rozum;
W pewnym momencie czasu włącza komputer 2 lub 3 lub więcej uczestników naszego forum. A więc zdarzeń w tym samym momencie jest wiele. Z chwilę pewna ilość uczestników forum wyłączy komputer a wiec zdarzeń w świecie materialnym też będzie sporo. ZBIÓR TAKICH RÓWNOCZESNYCH różnych ROZŁĄCZNYCH momentów nazywamy z definicji CZASEM.

Co do negacji to dalej trwam przy swoim , negacja jest zaprzeczeniem. Oczywiście jako automatyk zawsze mam skłonności do widzenia tej matematycznej strony -algebry Boole'a.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 7:51, 21 Maj 2007    Temat postu:

W sumie, Ekorze, trudno się z Tobą pokłócić! Czyli rozumiem twój opis. Ale jednak.

Może uściślijmy negację! Jeżeli mamy zbiór dwuelementowy (algebra Boola, ładunki elektryczne), to negacją jednego z ich elementów jest drugi! Ale jeżeli zbiór jest więcej elemntowy, a np. przy liczbach rzeczywistych nawet nieprzeliczalny, to negacją każdej liczby będą wszystkie liczby bez tej liczby! Negacją przedziału - wszystkie liczby bez tego odcinka. Ogólnie - reszta!
Jest też sprawa słownictwa. Czy mówimy o pozostałości, reszcie, o wszystkich pozostałych elementach zbioru łącznie, czy mówimy o każdym innym elemencie ze zbioru! W pierwszym przypadku zbiór dzielimy na dwa podzbiory. A w drugim resztę negację traktujemy jako oddzielny zbiór bez (A/B).

Równo-czesnośc i równo-ległość.
Jeżeli dwa zdarzenia nie łaczą się, to nie zachodzą w tym samym czasie. Mogą zachodzić równocześnie, ale nie muszą. Kogo obchodzi gdzie i kiedy wyprodukowano podzespół montowanego produktu! Ważne jest, że on jest! Co kogo obchodzi, co dzieje się w innym wydziale, innym zakładzie! Podzespół ma być i już. Nie ma podzespołu, nie ma montażu!Nie ma tej implikacji!
Piszesz o równoległości zdarzeń jako o zbiorze momentu czasu. Tak też można. Ale mi chodzi o cokolwiek inne. Jeżeli z A wynika B, a z B wynika C, to z A wynika C! Podstawowe prawo logiki.
I na odwrót. Jeżeli z A wynika C, i istnieje stan posredni B, to zachowuje się on w ciągu logicznym ja w pogrubieniu. Dodam, że musi on być rozróznialny (inny) od stanów A i C. I... chociaż oczywiste jest że z A wynika C, to stan B musi zaistnieć. Możemy do nie zauważać, nie tolerować, możemy pomijać.

I tak kamień rzucony pionowo do góry zawsze spadnie ci prosto na głowę, jest tak oczywiste, że nie musimy cokolwiek wiedzieć o grawitacji fizyce klasycznej, i atomistyce. W sumie mózg pracuje w swoim czasie i... jeżelinie dojdziemy do wniosku, że trzeba się usunąć z tego miejsca... zachodzi jedna ta jedna relacja. Jest tu początek wspólnych zdarzeń (rzut) w locie kamienia i toku myślowego! Czyli powiązanie jest i teraz idzie o to co będzie szybsze! Natomiast jeżeli rzucamy kamień pod kątem, np. przez stodołę, to co nas obchodzi, czy wyląduje na głowie i czyjej.
Podkreślam, że obie strony implikacji muszą być rozróżnialne, pomiędzy oboma elementami mogą, a nawet w każdym przypadku znajdują sie pomniejsze implikacje i z tego powodu nie ma implikacji, które by wynikały natychmiastowo. Nawet w podstawowych i nienaruszalnych prawach fizycznych można grzebać. Są na pewno kolejne pomniejsze implikacje, które są od czasu do czasu znajdowane ppoprzez badaczy i twórców teoretyji naukowych. No nie wiem, czy nie zejdziemy do jeszcze mniejszych elementów i zasad obowiązujących w najmniejszych elemetach materii, czyli w kwarkach.

Niestety nieubłagalnie zbliża się pełna godzina. I toto byłoby na tyle. Z... doskoku i... na razie.
Jeszcze będę musiał jeszcze raz to wszystko przededukować, przeanalizować, ustosunkować. Ten wniosek jest oczywisty, doszedłem do niego na podstawie pomniejszych wniosków, które też mnie kosztowały..... czasu! Mr. Green
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 22:46, 21 Maj 2007    Temat postu:

Pozostawiając samej sobie negację, zacznę i oprę się na implikacji. Bo jak napisałem zawiera ona czas.
Zacznę od przykładu: jeżeli zaczął się świat np od BigBangu, to od razu nie mamy... jego końca! Czas, czyli imlikacje (przemiany) zachodzące w powyższej napisanej implikacji zabezpieczają nas przed przed jego końcem tworząc jego ewolucję. Panta rei.

Post piszę "na wiarę", Wiem i nie wien za razem, jak będzie odczytany. Jednak tak jest i to się sprawdza i potwierdza w prawdziwej logice ujętej w rachunku zdań, czyli LOGICE MATEMAATYCZNEJ.

Implikacja, to zdanie typu "Jeżeli p, to q". Zapis p -> q .
Wynikiem implikacji jest prawda - .t. -.true. lub fałsz - .f.-.false. w zależności od parametrów p i q.
Oczywistym jest, że jeżeli p=.true. i q=.true., to p->q=.true.
Jednak możemy stwierdzić, że któryś z parametrów jest użyty fałszywie (jest .false.).
Wtedy jeżeli p=.false., a q=.true., to p->q=.true., bo mimo złej przesłanki wniosek jest prawdziwy!
Na odwrót gdy p=.true., a q=.false, to p->q=.false., bo z prawdy, z prawdziwego zdarzenia nie może wynikać nieprawda! W tym jedynym przypadku imlipacja daje wartość .false..
Jeżeli oba prarametry:p=.false. i q=.false. to p->q=.true., czyli imlikacja jest jednak prawdziwa. Innymi słowy, z fałszu niech sobie byle co wynika!
To jest częśc zdania, że nic! nie wynika.

I tak jest interpretowana implikacja w logice matematycznej.

Na tym można poprzestać, gdyby na podstawie wyników implikacji nie zbudować zdania ~p->q. Czyta się je że jeżeli NIE p, to q.
I poczytajmy.....
Jeżeli p jest prawdą (.true.) i q jest prawdą to ~p->q= .true.
Jeżeli p=.true., a q=.false., to ~p->q=.true.
Jeżeli p=.false, a q=.true., to ~p->q= .true.
Jeżeli p=.false. i q=.false., to ~p->q=. false.
I otrzymujemy takie same wartości jak w alternatywie. Czyli p .or. q, p lub q, gdzie mamy wybór: p lub q pojedyńczo lub oba (p i q).
O alternatywie można więc powiedzieć: że jeżeli nie p, to q! Można też powiedzieć, że: jeżeli nie q, to p, bo te zdania są też równoważne.

Również koniunkcja: i p i q jednoczesnie. Obie wartości naraz. Koniunkcja jest prawdziwa tylko w tym przypadku, jeżeli oba parametry są prawdziwe.
Opisuje ją też implikacja: ~(p->~q). Co znaczy, że koniunkcja p.and.q jest równoważna zdaniu, że niemoże się zdarzyć, aby z p nie wynikało q!

Czyli są to zdania równoważne:
a lub b (alternatywa) == jeżeli nie a, to b (na odwrót też: jeżeli nie b, to a)
a i b (koniunkcja) == niemożliwe jest aby z a wynikało nie b! (lub niemożliwe, aby z q nie wynikało p).
Czy zdania z jednej strony == są identyczne jak z drugiej strony? Czy to jest oczywiste?
Cdn. Mr. Green
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum POLITYKA 2o Strona Główna -> Twoje Miejsce Na Ziemi i we Wszechświecie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin